Pierwsze kroki w IT · Odcinek #27

Junior developer w Norwegii

Martin Gawlyta, junior front-end developer mieszkający w Norwegii, przybliża nam temat poszukiwania zatrudnienia i pracy w branży IT w tym kraju. Jakie technologie z zakresu front endu są tam najczęściej wymagane? Czy norweski jest niezbędny? Jak aplikować do pracy? Zapraszam do odsłuchania.

Host: Mateusz Bogolubow

Gość: Martin Gawlyta

12-11-2021

(aktualizacja: 16-10-2026)

Martin Gawlyta, z wykształcenia prawnik i z zawodu barman, a dziś junior frontend developer mieszkający w Oslo, opowiada o szukaniu pracy w IT w Norwegii: czy trzeba znać norweski, jakich technologii (głównie JavaScript z Reactem i Vue) wymagają pracodawcy oraz na jakie widełki płacowe może liczyć junior. Omawia też przebieg rekrutacji — od norweskiego CV i wiadomości zamiast listu motywacyjnego, przez etapy rozmów, po to, że największe znaczenie mają projekty na GitHubie. Opisuje ponadto realia pracy: wysokie, progresywne podatki i „feriepenger”, 6-miesięczny okres próbny, 37,5-godzinny tydzień pracy, hojne benefity, niechęć do nadgodzin i partnerskie traktowanie juniora w zespole.

Martin Gawlyta

LinkedIn · Instagram

Martin Gawlyta pochodzi z Górnego Śląska, a od 2016 roku mieszka z przerwami w Oslo. Z zawodu był barmanem, a wcześniej skończył studia prawnicze we Wrocławiu; w 2019 roku przebranżowił się i samodzielnie nauczył programowania, a dziś pracuje jako frontend developer w firmie AppUnite i prowadzi bloga frontflew.pl.

Martin rekomenduje:

  • James Clear, „Atomowe nawyki”

Skrót rozmowy: Junior developer w Norwegii

Dziś moim gościem jest Martin Gawlyta. Martin opowie nam o poszukiwaniach pracy dla junior frontend developera w Norwegii. Martinie, dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie na rozmowę.

Ja również dziękuję za zaproszenie. Witam cię, Mateusz, i witam wszystkich słuchających.

Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?

Nazywam się Martin, pochodzę z Górnego Śląska, a od 2016 roku mieszkam z przerwami w Oslo w Norwegii. Z branżą IT łączy mnie to, że od niedawna pracuję jako frontend developer w firmie AppUnite, a po godzinach prowadzę programistycznego bloga frontflew.pl.

Jak długo już przebywasz w Norwegii i w jakim regionie szukałeś pracy?

Jak wspomniałem, jestem w Oslo od 2016 roku i to właśnie tutaj, w zachodniej części Oslo, szukałem zatrudnienia. Pracuję w firmie zajmującej się produkcją rozwiązań i aplikacji dla przemysłu restauracyjnego.

Na jakim poziomie trzeba znać norweski, żeby móc szukać w tym kraju pracy w branży IT? Czy norweski w ogóle jest niezbędny?

Znajomość norweskiego to na pewno duży plus, jeśli nie ogromny, jednak jestem w stu procentach przekonany i znam osoby, które nie władają norweskim, a znalazły pracę w IT. Myślę, że to kwestia odpowiedniego portfolio i umiejętności, które zainteresują rekruterów. Oczywiście, pokazanie norweskim pracodawcom, że znasz język, dowodzi Twojej determinacji i jest zawsze mile widziane, bo Norwegowie bardzo to doceniają. Niemniej, w wielu ogłoszeniach o pracę język angielski jest językiem wymaganym i wystarczającym, by swobodnie funkcjonować w firmie.

Jak uczyłeś się programowania i czy na norweskim rynku ten sposób okazał się plusem czy nie zrobił różnicy?

Ja zdecydowałem się na przebranżowienie. Nie miałem wykształcenia informatycznego, z zawodu byłem barmanem, a wcześniej, w 2015 roku, skończyłem studia prawnicze we Wrocławiu. Na przebranżowienie zdecydowałem się w październiku 2019 roku, czyli zaraz na początku pandemii.

Uczyłem się całkowicie na własną rękę, zaczynając od tutoriali na YouTube, potem kupowałem kursy na platformach, takich jak Udemy, a w międzyczasie wspomagałem się książkami.

Na norweskim rynku brak dyplomu z informatyki nie był przeszkodą. Rekruterzy patrzyli na to, co potrafię i na moje realne projekty, a mój proces przebranżowienia był odbierany bardzo pozytywnie, jako wyraz dużego zaangażowania i chęci do nauki.

Jakie technologie z zakresu front endu są najczęściej wymagane u juniorów w Norwegii i na jakim poziomie?

Przejrzałem kilkaset ofert i z moich obserwacji wynika, że JavaScript zdecydowanie dominuje, podobnie jak na innych rynkach. Jeśli chodzi o frameworki, to dominują React i Vue, powiedzmy w proporcji 50/50, rzadziej pojawia się Angular. Bardzo często pojawiają się też ogłoszenia wymagające znajomości chmury (np. AWS czy Microsoft Azure) oraz technologii z zakresu DevOps, takich jak Kubernetes czy Docker. Myślę, że junior powinien znać podstawy – umieć zbudować działającą, responsywną stronę, pisać czysty kod, znać nowości z ES6 i wiedzieć, jak korzystać z wybranego frameworka.

Na jakie widełki wynagrodzenia może liczyć junior – w koronach i w przeliczeniu na polskie złote?

Z mojego rozeznania wynika, że junior na stanowisku frontend developera może liczyć na kwoty od około 300 do 520 tysięcy koron norweskich rocznie. W przeliczeniu na złotówki daje to około 135 do 245 tysięcy złotych rocznie (brutto).

Czy są jakieś inne elementy wynagrodzenia (może podatki), o których warto tutaj powiedzieć?

Tak, w Norwegii system podatkowy różni się od polskiego. Podatki są ogólnie wysokie, ale mocno progresywne, zależą od tego, ile zarabiasz. Trzeba też pamiętać, że życie w Norwegii, a zwłaszcza w Oslo, jest znacznie droższe niż w Polsce. Dlatego kwota w koronach może wydawać się ogromna po przeliczeniu na złotówki, ale trzeba wziąć poprawkę na tutejsze koszty wynajmu mieszkania, jedzenia czy transportu.

Z ciekawostek warto wspomnieć o "feriepenger" – w czerwcu zamiast standardowej pensji dostajesz świadczenie urlopowe, które zależy od Twoich zeszłorocznych zarobków, a w grudniu podatek dochodowy jest obniżony o połowę, co daje spory zastrzyk gotówki przed świętami.

Jak wygląda rozliczenie z pracodawcą: jest tygodniowe, miesięczne, płatne z góry, z dołu?

Rozliczenie jest miesięczne. Co ciekawe, w mojej firmie wypłatę otrzymuję do 15. dnia danego miesiąca i jest to wypłata z góry, czyli za ten miesiąc, który właśnie się rozpoczął. W innych firmach terminy mogą się nieco różnić (np. wypłata do 10. czy 20. dnia miesiąca), ale najczęściej spotykanym modelem jest wypłata miesięczna.

Jak w Norwegii junior szuka pracy? Przegląda serwisy z ogłoszeniami, korzysta z usług agencji pośrednictwa pracy, a może przegląda strony konkretnych firm?

Zdecydowanie najpopularniejszym portalem jest Finn.no – to norweski odpowiednik naszego OLX-a, ale tam znajduje się większość ogłoszeń o pracę. Oprócz tego świetnie sprawdza się LinkedIn, gdzie wielu rekruterów aktywnie szuka kandydatów. Warto tam dbać o swój profil i ustawić status "Open to work". Co więcej, jeśli znasz konkretne firmy, w których chciałbyś pracować, warto aplikować bezpośrednio przez ich strony internetowe – często mają tam zakładki "Careers" i otwarte aplikacje (tzw. "open application").

Czy norweskie CV czymś się różni od polskiego? Coś musimy w nim zawrzeć, a może czegoś nie możemy?

Norweskie CV raczej nie różni się drastycznie od polskiego. Nie ma w nim na przykład wymogu umieszczania zdjęcia, wielu norweskich rekruterów wręcz woli CV bez zdjęcia, aby unikać jakiejkolwiek dyskryminacji (chociaż nie jest to kategoryczny zakaz). Nie trzeba też dodawać informacji o stanie cywilnym ani dokładnego adresu z numerem mieszkania. Ważne jest, aby było przejrzyste, zwięzłe (najlepiej do 2 stron) i skupiało się na realnych umiejętnościach i projektach, zwłaszcza w IT. Warto też w nagłówku zamieścić linki do portfolio, GitHuba i LinkedIna.

Czy pisałeś listy motywacyjne?

Osobiście nie pisałem klasycznych, długich listów motywacyjnych i szczerze mówiąc, słyszałem, że mało kto je już czyta. Zamiast tego skupiałem się na bardzo dobrze dopracowanej wiadomości e-mail (tzw. "cover letter" lub wiadomość powitalna), w której w kilku krótkich akapitach tłumaczyłem, dlaczego aplikuję i dlaczego moje umiejętności pasują do danej firmy. To było o wiele bardziej bezpośrednie i skuteczne.

Pierwsza informacja od rekrutera jest mailowa czy telefoniczna? W języku angielskim czy norweskim?

Najczęściej jest to kontakt mailowy, choć zdarzają się też telefony. Jeśli ogłoszenie było po angielsku, to komunikacja jest w tym języku. Jeśli po norwesku, to kontakt zazwyczaj również w norweskim, chociaż Norwegowie świetnie mówią po angielsku, więc szybkie przejście na angielski nie stanowi żadnego problemu.

Z jakich etapów składały się rekrutacje, w których brałeś udział?

Rekrutacje były zazwyczaj dwu- lub trzyetapowe. Najpierw odbywała się krótka rozmowa zapoznawcza, często online, w celu sprawdzenia "chemii" i moich oczekiwań (tzw. "culture fit"). Potem następował etap techniczny – albo dostawałem zadanie do wykonania w domu (często z kilkudniowym deadlinem), albo była to rozmowa techniczna, na której musiałem odpowiedzieć na kilka pytań z podstaw programowania. Jeśli wszystko poszło dobrze, ostatnim etapem była rozmowa z menedżerem lub szefem działu, bardziej ukierunkowana na omówienie warunków pracy.

Na jakie elementy Twojej aplikacji zwracano największą uwagę? Na CV, projekty?

Największą uwagę zdecydowanie zwracano na moje projekty na GitHubie i moje portfolio. Ponieważ byłem po przebranżowieniu i nie miałem studiów informatycznych, to właśnie działający kod był jedynym dowodem moich umiejętności. Rekruterzy doceniali też to, że potrafiłem jasno wytłumaczyć, jak działa dany fragment kodu i dlaczego użyłem konkretnej technologii.

Czy Polaka może coś zdziwić w norweskiej umowie o pracę lub umowie B2B, np. długość okresu wypowiedzenia czy urlopu?

W Norwegii standardowy urlop wypoczynkowy to 25 dni roboczych (często 5 tygodni). Okres wypowiedzenia po okresie próbnym to zazwyczaj 3 miesiące, co daje dużą stabilność, ale z drugiej strony wydłuża proces ewentualnej zmiany pracy. Umowy B2B są tutaj rzadsze niż w Polsce, norweski rynek mocno opiera się na stabilnych umowach o pracę (etatach). Zdziwić może wspomniany wcześniej brak standardowej pensji w lipcu (wypłacane jest wtedy świadczenie urlopowe) i "pół podatku" w grudniu.

Czy w Norwegii jest okres próbny? Jeśli tak, to ile trwa?

Tak, okres próbny (tzw. "prøvetid") jest w Norwegii standardem i trwa zazwyczaj 6 miesięcy. W trakcie jego trwania okres wypowiedzenia jest znacznie krótszy, najczęściej wynosi 14 dni.

Czy programiści w Norwegii mogą liczyć na jakieś benefity od pracodawców?

Benefity w Norwegii są bardzo popularne i hojne. Oprócz sprzętu (zazwyczaj dobrej jakości laptop, monitor, słuchawki), wiele firm opłaca dojazdy do pracy, internet w domu, oferuje budżety szkoleniowe, dopłaty do jedzenia w kantynie (bardzo powszechne) oraz darmowy wstęp na siłownię. Ważnym benefitem jest też bardzo elastyczny czas pracy.

Ile trwa dzień pracy? Czy np. są przerwy, które nie wliczają się do czasu pracy?

Standardowy tydzień pracy w Norwegii to 37,5 godziny. Oznacza to, że dzień roboczy trwa 7,5 godziny, plus 30-minutowa przerwa na lunch, która najczęściej nie jest wliczana do czasu pracy, więc w biurze spędza się 8 godzin.

Jaki jest stosunek Norwegów do nadgodzin?

Norwegowie niezwykle cenią sobie tzw. "work-life balance". Nadgodziny są tu rzadkością i nie są postrzegane jako coś pozytywnego czy powód do chwalenia się zaangażowaniem. Wręcz przeciwnie, siedzenie w biurze po godzinach może zostać odebrane jako brak umiejętności organizacji pracy. Jeśli już nadgodziny są niezbędne, są oczywiście dodatkowo (i dobrze) płatne lub odbierane w formie czasu wolnego.

Czy w Norwegii praca zdalna jest bardziej powszechna niż stacjonarna?

Po pandemii praca zdalna, a raczej model hybrydowy, stał się nową normalnością. Wiele firm daje pełną dowolność, ale zauważyłem, że Norwegowie lubią przychodzić do biura, by po prostu spotkać się z zespołem i zjeść wspólny lunch. W pełni zdalna praca dla firmy, z którą nie miało się wcześniej kontaktu, bywa jednak wciąż nieco trudniejsza do znalezienia na start.

Jak w Norwegii traktuje się juniora w zespole?

Bardzo partnersko. Norweska kultura pracy opiera się na płaskiej hierarchii ("flat structure"). Wszyscy mówią sobie po imieniu, a zdanie juniora jest tak samo ważne jak zdanie seniora. Nie ma wstydu w zadawaniu pytań (wręcz się tego oczekuje), a błędy traktowane są jako nieodłączny element procesu nauki. Nikt nie wytyka juniorów palcami, wszyscy chętnie służą pomocą i dzielą się wiedzą.

Jaką książkę polecisz osobie, która chce pracować w IT w Norwegii?

Osobom szukającym swojej drogi i motywacji polecam książkę "Atomowe nawyki" (Atomic Habits) Jamesa Cleara. Pomaga ona zrozumieć, że wielkie zmiany, takie jak przebranżowienie, buduje się małymi, codziennymi krokami i konsekwencją, co w moim przypadku było kluczowe na etapie samodzielnej nauki programowania.

Gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?

Najlepiej łapać mnie na moim blogu frontflew.pl, na moim koncie na Instagramie (pod tą samą nazwą) oraz na LinkedInie pod imieniem i nazwiskiem. Chętnie odpowiem na pytania związane z rynkiem norweskim, jeśli ktoś będzie miał taką potrzebę.

norwegia
pracaWIT
zagranica
podcast
junior
frontend
javascript
react
vue
rekrutacja
przebranzowienie
praca za granicą
zarobki
cv
oslo
podatki
benefity
Konsultacja i warsztaty devmentor.pl

Masz pytania o rozwój w IT? Porozmawiajmy.