Pierwsze kroki w IT · Odcinek #118

Przebranżowienie i pierwszy komercyjny projekt w cieniu AI

Wiktor Mischker, Junior Python Developer, opowie nam o procesie przebranżowienia do IT oraz pierwszym komercyjnym projekcie w dobie AI. Rozmawiamy m.in. o decyzjach, jakie musiał podjąć, i ich ocenie z perspeketywy czasu.

Host: Mateusz Bogolubow

Gość: Wiktor Mischker

26-06-2026

(aktualizacja: 29-09-2026)

Wiktor Mischker, dziś trener piłki nożnej dla dzieci i młodzieży, opowiada o powrocie do programowania po latach przerwy — przerwy spowodowanej zniechęcającym zderzeniem z Javą na studiach, gdzie brak wsparcia prowadzącego sprawił, że uznał IT za "nie dla siebie". Opisuje, jak wejście w Pythona (mimo dzisiejszych głosów o kryzysie branży i AI zastępującym programistów), solidne opanowanie jednego języka zamiast rozpraszania się wieloma technologiami naraz, oraz wsparcie mentora Piotra pozwoliły mu przejść od nauki do pierwszego komercyjnego projektu. Podkreśla, że największym zaskoczeniem było zrozumienie, że nauka programowania to maraton, nie sprint — a dobre fundamenty dały mu odwagę, by przyjąć nieoczekiwane zlecenie oparte o LangGraph (narzędzie do budowy agentów AI), mimo że uczył się Django.

Wiktor Mischker

LinkedIn · GitHub

Wiktor Mischker na co dzień jest trenerem piłki nożnej dla dzieci i młodzieży (od niemal dziewięciu lat) — wcześniej pracował też na etacie w handlu materiałami budowlanymi. Do programowania, które przerwał na studiach po zniechęcającym doświadczeniu z Javą, wrócił po latach, ucząc się Pythona, a obecnie pracuje pod okiem mentora Piotra przy komercyjnym projekcie wykorzystującym LangGraph.

Wiktor rekomenduje:

Skrót rozmowy: Przebranżowienie i pierwszy komercyjny projekt w cieniu AI

Dziś moim gościem jest Wiktor Mischker. Wiktor opowie nam o procesie przebranżowienia do IT oraz pierwszym komercyjnym projekcie w dobie AI. Wiktorze, dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie na rozmowę.

Witam wszystkich. Ja również dziękuję za zaproszenie, jest mi bardzo miło. Cieszę się, że mogę nakreślić moją krótką, ale bardzo intensywną drogę do zmiany ścieżki zawodowej.

Co łączy Cię z branżą IT?

Na co dzień jestem trenerem piłki nożnej dla dzieci i młodzieży. Poświęcam na to najwięcej czasu, zajmuję się tym już od blisko dziewięciu lat, więc ten czas bardzo szybko minął. Wcześniej pracowałem na etacie w firmie zajmującej się handlem materiałami budowlanymi. Moja przygoda z IT zaczęła się jednak dużo wcześniej. Przed rozpoczęciem pracy studiowałem informatykę, a w liceum byłem w klasie z dodatkową informatyką. To właśnie tam po raz pierwszy pomyślałem, że programowanie to może być moja ścieżka. Z czasem jednak, na studiach, poczułem, że to chyba jednak nie jest dla mnie. Poszedłem bardziej w stronę pracy na etacie i sportu. Dopiero po kilku latach od zakończenia nauki poczułem, że warto do tego wrócić. Zrozumiałem, że to było czymś więcej niż tylko przelotną zajawką – to była pasja, która w końcu do mnie wróciła.

Dlaczego zrezygnowałeś ze studiów informatycznych?

Myślę, że dużo osób mogło poczuć to samo, co ja w tamtym czasie. Na jednym z przedmiotów – konkretnie z programowania w języku Java – natrafiłem na pierwszą prawdziwą ścianę w nauce. Osoba prowadząca zajęcia nie była niestety zbytnio pomocna. Wcześniejsi wykładowcy bardzo mnie wspierali i potrafili wytłumaczyć zagadnienia, których nie znałem, a Javy nie znałem w ogóle. Wtedy pojawił się ten moment zwątpienia – pomyślałem, że to chyba nie jest branża dla mnie, skoro nie potrafię się tego tak szybko nauczyć, a wykładowca uważa, że powinienem już wszystko wiedzieć. Złożyło się to w czasie z ofertą pracy na etacie. Szybko uznałem, że to będzie prostsza i bezpieczniejsza droga. Po prostu zrezygnowałem, myśląc, że IT jest dla wybranych, ale nie dla mnie.

Zderzenie z Javą bez wsparcia prowadzącego

Dokładnie tak i to było dla mnie najbardziej uderzające. Pierwszy rok, na którym programowaliśmy w C++, był świetny. Znałem ten język z liceum, więc sam pomagałem innym i nie musiałem prosić o wsparcie. Gdy jednak pojawił się nowy materiał i brak pomocy, bardzo mnie to zdemotywowało. Pomyślałem, że skoro mam to umieć od razu, a nie umiem, to do niczego się nie nadaję. Nasz umysł tak działa, że wybiera łatwiejszą opcję. Dostałem ofertę pracy, wziąłem ją, uciekłem z IT i podziękowałem.

Dlaczego zdecydowałeś się na powrót do IT i dlaczego akurat na Pythona?

To bardzo dobre spostrzeżenie. Teraz faktycznie wydaje się, że to najgorszy moment na naukę, bo w kółko słyszy się negatywne głosy, że programowanie się kończy, że nie ma już miejsc pracy. Jeśli będziemy się cały czas upewniać w tym przekonaniu, to faktycznie nie ma po co zaczynać. Ale ja poszedłem w to, bo poczułem, że pisanie kodu po prostu sprawia mi ogromną radość. Nie robiłem tego tylko po to, by wejść do branży podczas dawnego eldorado, kiedy pieniędzy było dużo, a pracy mało. Skupiłem się na własnej chęci rozwoju i nauki tego, co daje mi satysfakcję. Python okazał się do tego świetnym narzędziem, ponieważ jest to język bardzo przystępny dla początkujących. Szybko mogłem zacząć w nim pisać i rozumieć, co robię.

Czy wydajność Pythona ma dziś znaczenie?

Kiedy wracałem do programowania i sprawdzałem benchmarki w porównaniu do C++, faktycznie zauważałem, że Python jest wolniejszy. Szybko jednak zrozumiałem, że to jest różnica ułamka sekundy czy dwóch. W aplikacjach webowych, które najbardziej mnie interesowały, język rzadko jest wąskim gardłem. Większym problemem bywają kwestie infrastrukturalne, połączenie z serwerem i tak dalej. Dodatkowo dzięki sztucznej inteligencji przeskakiwanie na inne, bardziej wydajne technologie nie stanowi już takiego problemu. Gdy masz dobre podstawy, na przykład w Pythonie, łatwiej jest napisać coś w innym języku korzystając z AI jako wsparcia. Te straszące tabelki wydajnościowe okazały się po prostu nieistotne przy codziennej pracy i na etapie nauki.

Największe zaskoczenie na starcie nauki programowania

Zdecydowanie przytłoczył mnie na początku sam ogrom technologii. Jak tylko zacząłem się uczyć, czułem się tak, jakbym wpadł do dziury bez dna. Przerabiam jeden temat, a z niego wynika dziesięć kolejnych. Wtedy uświadomiłem sobie, jak bardzo nieprzemyślane potrafi być rzucanie się na każdą nowość. Zamiast poznawać pięć różnych frameworków, znacznie lepiej jest opanować solidnie jeden język programowania i trzymać się jednego narzędzia, żeby dobrze zbudować fundamenty. Zbyt szerokie podejście bez podstaw jest po prostu zgubne. Z kolei momentem przełomowym było z pewnością pojawienie się w moim życiu dziecka. To był potężny bodziec do tego, by wziąć sprawy w swoje ręce, rozwinąć się i uciec od frustrującej pracy. Kiedy poczułem, że mogę budować własne aplikacje, które sprawiają mi frajdę, a myślenie o kodzie nie powoduje stresu, tylko ekscytację, wiedziałem, że jestem we właściwym miejscu.

Dlaczego wsparcie mentora, skoro jest AI?

Dość szybko zauważyłem, że praca wyłącznie ze sztuczną inteligencją bywa nieefektywna, gdy nie wiesz, o co dokładnie pytać. Czegoś mi cały czas brakowało, pisałem kolejne prompty, próbowałem tworzyć programy, ale tak naprawdę nie rozumiałem szerszego kontekstu. Czułem, że potrzebuję osoby, która już przeszła tę drogę, z którą będę mógł po prostu porozmawiać. Kontakt z drugim człowiekiem, szczególnie doświadczonym mentorem takim jak Piotr, był kluczowy. On doskonale wiedział, co potrafię, a czego jeszcze nie rozumiem, i płynnie dostosowywał poziom komunikacji. Poza tym sztuczna inteligencja wygeneruje ci poprawny kod, ale nie zwróci uwagi na twój sposób myślenia. Mentor spojrzy na zadanie całościowo i powie ci, dlaczego warto było ugryźć problem z zupełnie innej strony.

Jak dobry mentor przekazuje trudny feedback?

Tak, trudny feedback jest nieprzyjemny, i każdy obawia się surowej oceny. Kluczowe jest jednak to, jak on zostaje przekazany. Dobry mentor wie, jak wytykać błędy, żeby wzbudzić chęć poprawy, a nie zrównać ucznia z ziemią. Ja miałem takie doświadczenie ze świata sportu, gdzie trafiałem na świetnych trenerów-mentorów. Z Piotrem było podobnie. Wskazywał rzeczy, które robię bardzo źle, ale jednocześnie pokazywał kierunek, jak mogę to naprawić. Mentor po prostu cieszy się z tego, że robisz postępy, a nie ocenia cię tylko dla samej oceny. Z maszyną czy modelem językowym nigdy nie zbudujesz takiej relacji.

Pierwszy komercyjny projekt a projekt do portfolio

To są dwa zupełnie różne światy. Kiedy robisz projekt dla siebie, masz duży margines błędu. Działa u ciebie na komputerze? Świetnie, idziesz dalej. Praca komercyjna wprowadza od razu duży poziom odpowiedzialności. Towarzyszy ci pozytywny stres, bo wiesz, że twój kod muszą zrozumieć inni programiści w zespole, że musi on działać na produkcji i być użyteczny dla klienta. Poza tym, zderzenie z ogromnym, rozbudowanym już systemem jest na początku mocno przytłaczające, ale praca ramię w ramię z innymi i ze wsparciem mentora bardzo szybko pozwala nabrać pewności.

Propozycja zlecenia z LangGraph

Odebrałem to jako wielkie docenienie mojej pracy. Ktoś obserwował mój proces, widział mój kod i uznał, że jestem gotowy, by mu pomóc przy komercyjnym kliencie. To była dla mnie potężna nobilitacja. Postanowiłem, że to jest moja szansa i muszę z niej skorzystać. Niezależnie od mniejszej ilości czasu, wiedziałem, że chcę po prostu robić takie rzeczy, rozwijać się i zdobywać realne doświadczenie.

Przeskok z Django na LangGraph

Faktycznie, zetknięcie się z zupełnie nową technologią było wyzwaniem. Jednak dzięki solidnemu opanowaniu podstaw Pythona nie czułem blokady. Pomyślałem, że po prostu muszę usiąść i się tego nauczyć. I to jest świetny przykład, jak ważne są fundamenty. Jeżeli dobrze znasz język, znacznie łatwiej przyswoisz nowe biblioteki. Dodatkowo tutaj korzystanie ze wsparcia sztucznej inteligencji do analizy specyficznych zachowań tego frameworka okazało się niezwykle pomocne.

Największe zaskoczenia po wejściu w programowanie na poważnie

Głównym zaskoczeniem było uświadomienie sobie, że to nie jest wyścig po gwarantowany, łatwy sukces, ale maraton ciągłej nauki. Nauczyłem się, że mając dobrze opanowane fundamenty, nie muszę bać się ciągłych nowinek i zmian technologicznych na rynku. Najważniejsze to po prostu zacząć działać, budować małe rzeczy i szukać okazji do testowania swojej wiedzy na żywym, komercyjnym organizmie. To właśnie ta praca z żywym problemem buduje największą pewność siebie.

Wiktorze, to była fantastyczna rozmowa. Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas i trzymam kciuki za Twoje dalsze sukcesy zawodowe. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś podzielisz się z nami swoimi projektami!

Dziękuję serdecznie za rozmowę. Było mi bardzo miło i z pewnością do usłyszenia!

podcast
python
ai
django
langgraph
mentoring
przebranzowienie
Konsultacja i warsztaty devmentor.pl

Masz pytania o rozwój w IT? Porozmawiajmy.