Uwaga! Trwają prace nad nową wersją serwisu. Mogą występować przejściowe problemy z jego funkcjonowaniem. Przepraszam za niedogodności!
⛔ Masz dość walki z kodem i samym sobą? 🔄 Czas na RESET! ✅ Dołącz do bezpłatnego wyzwania!
Chcesz być (lepszym) programistą i lepiej zarabiać? Umów się na rozmowę - powiem Ci jak to zrobić!
Gość: Joanna Otmianowska – kim jest i czym się zajmuje
Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?
Jak utrzymać spokojną głowę w hałasie informacyjnym o AI
Jak w dzisiejszym hałasie informacyjnym o AI zachować filozofię „spokojnej głowy”?
Jak AI wpływa na głęboką naukę i proces myślowy
Jesteś zwolenniczką głębokiej nauki – czy AI wspiera ten tryb i pomaga wejść we flow, czy raczej go kradnie, skracając proces myślowy?
Joanna Otmianowska – kontakt
Gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?
➡ Cal Newport, Praca głęboka
➡ Tiago Forte, Zbuduj swój drugi mózg
➡ Newsletter: joannaotmianowska.substack.com/
➡ Instagram: www.instagram.com/joanna.otmianowska/
➡ Podcast: open.spotify.com/show/2clasOw1kmW2Ru0VHwtSyA?si=808aa83ded964a27
➡ Blog: www.wakeupandcode.pl/
➡ Grupa “Programuj, dziewczyno!”: www.facebook.com/groups/programujdziewczyno
Dziś moim gościem jest Joanna Otmianowska. Joanna opowie nam o tym, jak w świecie pędzącego AI zachować spokój i dlaczego dbanie o własną głowę jest teraz ważniejsze niż znajomość wszystkich nowinek technologicznych. Joanno, dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie na rozmowę.
Ja również dziękuję za zaproszenie. Nie mogę się doczekać naszej dzisiejszej rozmowy!
Super. Zacznijmy w takim razie od Ciebie – powiedz nam, co łączy Cię z branżą IT, bo tych punktów styku jest całkiem sporo.
To prawda. Pracuję jako programistka frontendowa od blisko 9 lat. Zmieniłam branżę w 2017 roku. Wcześniej zajmowałam się sprzedażą, wsparciem sprzedaży, byłam też konsultantką w IT. A jeszcze wcześniej swoją przyszłość wiązałam z tłumaczeniami, ponieważ z wykształcenia jestem filologiem indyjskim. Zdarza mi się zresztą do dziś robić małe projekty tłumaczeniowe, nawet z kolegami z obecnej pracy, bo niedawno wydaliśmy tłumaczenie lokomotywy Tuwima na hindi.
Czyli z kolegą z pracy możesz porozmawiać po hindusku?
Mogę, jak najbardziej! Przez te lata przeszłam przez różne firmy – od mniejszych po wielkie korporacje. Obecnie pracuję w duńskim start-upie, a właściwie scale-upie, który tworzy aplikacje dla żłobków i przedszkoli. Od samego początku mojej drogi w IT dokumentowałam naukę kodowania i proces przebranżowienia na blogu Wake up and Code. Kilka miesięcy po jego założeniu wpadłam na pomysł stworzenia grupy na Facebooku „Programuj, dziewczyno!”, która miała zachęcać kobiety do spróbowania swoich sił w IT. Dzisiaj to społeczność licząca ponad 30 tysięcy osób, żyjąca już właściwie własnym życiem.
Działalność w sieci towarzyszy Ci więc od samego początku kariery.
Zgadza się. Przeszłam przez bloga, wystąpienia na konferencjach, meetupach, prowadzenie warsztatów, tworzenie kursów online, a nawet podcast. Obecnie skupiam się głównie na pisaniu newslettera oraz prowadzeniu konta na Instagramie. Dzielę się tam tym, jak łączę rolę mamy i programistki, i wplatam w to tematy związane z kreatywnością, czasem na pracę głęboką czy pielęgnowaniem hobby. Z czasem trochę zmieniłam kierunek – od typowego uczenia programowania przeszłam bardziej do mówienia o tym, jak zachować balans w świecie IT.
To idealnie łączy się z dzisiejszym tematem. Jak w dzisiejszym hałasie informacyjnym dotyczącym AI zachować filozofię „spokojnej głowy”? Dziś pojawia się nowy framework, jutro nowy model językowy, a pojutrze informacja o kolejnych halucynacjach sztucznej inteligencji. Jak sobie z tym radzisz?
Przede wszystkim staram się nie wpadać w czarne scenariusze i nie skupiać się na krzyczących nagłówkach. Od lat słyszymy, że AI zastąpi programistów, a to ma nastąpić lada moment. Jednak każdy, kto trochę w tym siedzi, dostrzega ogromny potencjał AI, ale też widzi, jak daleko nam jeszcze do momentu, w którym sztuczna inteligencja ogarnie tworzenie oprogramowania od A do Z, bez niczyjej pomocy. Traktuję AI jako narzędzie, a nie apokalipsę. Zastanawiam się po prostu, jak mogę je wykorzystać w swojej pracy czy codziennym życiu. Szukam sposobów na to, by AI przyspieszyło żmudne procesy, pomogło w czymś kreatywnym lub ułatwiło pracę.
Zalew informacji potrafi przytłoczyć. Mamy wrażenie, że musimy wiedzieć wszystko o wszystkim.
Musimy zdać sobie sprawę z tego, że problemu pod tytułem „tak dużo do nauki, tak mało czasu” nie da się uniknąć. Trzeba podchodzić do nowości selektywnie. Nie ma fizycznej możliwości, żeby być na bieżąco ze wszystkim, zresztą to wcale nie jest potrzebne – no, chyba że jesteś ekspertem od AI i bycie na bieżąco to twoja główna praca. Warto też zwrócić uwagę na to, kto publikuje te nowinki. Dla wielu twórców internetowych testowanie nowych modeli AI jest po prostu pracą. To normalne, że dany kanał na YouTubie codziennie wrzuca nowy materiał, bo z tego żyje. Ale to nie znaczy, że my musimy to wszystko natychmiast ogarnąć i wdrożyć.
Jesteś zwolenniczką pracy głębokiej (deep work). Zastanawiam się, czy w Twoim przypadku AI wspiera ten tryb, pomagając wejść we flow, czy raczej go kradnie, bo zbytnio skraca proces myślowy i rozleniwia?
Uważam, że AI jak najbardziej wspiera ten proces. Praca głęboka nie polega na tym, że siedzę i myślę nad jedną rzeczą, odcinając się od wszelkich narzędzi. Praca głęboka to dla mnie stan: „chcę teraz rozwiązać konkretny problem”. Użycie do tego jakichkolwiek narzędzi, w tym AI, jest dozwolone, o ile nie odciągają mnie one od celu.
Jak to wygląda w praktyce przy kodowaniu?
Gdy zaczynam duży projekt, najpierw tworzę plan. Jeśli zadanie jest naprawdę złożone, buduję dedykowanego agenta AI dla tego projektu. Dzięki temu mogę później szybko sprawdzić, na jakim etapie jesteśmy, czego jeszcze brakuje i co zostało już zrobione. To zdejmuje ze mnie ogromny ciężar organizacyjny i pozwala uwolnić zasoby na to, co najważniejsze – czyli na faktyczne rozwiązywanie problemów. Mając takie wsparcie, łatwiej mi wejść we flow. Wiem, na czym mam się skupić i mam pewność, że proces w tle zbierze mi notatki, wygeneruje testy czy podsumuje postępy. Warto jednak pamiętać, że praca głęboka to kwestia bardzo indywidualna. Dla kogoś ciągłe odpytywanie AI może ułatwiać pracę, a dla innej osoby będzie to rozpraszacz. Trzeba to dopasować do siebie.
Pojawia się tu ciekawe pytanie: gdzie w świecie generatywnego kodu szukasz poczucia sprawstwa, żeby nie czuć się wyłącznie operatorem maszyny? Skoro AI robi za nas tak dużo, jak zachować poczucie, że to my jesteśmy twórcami?
Przede wszystkim – nie oddaję AI całego procesu. Nadal trzymam się swoich sprawdzonych metod pracy, czyli samodzielnego robienia notatek i przygotowywania planu. Przy bardziej złożonych zadaniach programistycznych to ja decyduję, w którym kierunku idziemy. Mogę na przykład poprosić model językowy o ocenę dwóch różnych rozwiązań, wypisanie ich plusów i minusów czy sprawdzenie najlepszych praktyk. Ale ostateczna decyzja, co wdrażamy, zawsze należy do mnie. To ja podpisuję się pod tym kodem i ponoszę za niego odpowiedzialność.
Czyli musimy zmienić myślenie o tym, na czym polega praca programisty?
Zdecydowanie. Staram się odklejać od przekonania, że ręczne stukanie w klawiaturę i pisanie kodu jest nadrzędną częścią mojego zadania. Dzisiaj mogę to delegować do AI. Moim zadaniem jest sprawdzenie tego kodu, dopracowanie go i wdrożenie. Nie muszę z palca pisać każdej linijki. To jest trudna zmiana w głowie, taki mindshift, ale uważam, że jest konieczny. Czasy, gdy o wartości programisty świadczyła wyłącznie umiejętność szybkiego pisania kodu, powoli mijają.
To płynnie prowadzi nas do kolejnego wątku. Jakie umiejętności „miękkie” lub kreatywne uważasz obecnie za ważniejsze niż sama znajomość języka programowania? I jak je skutecznie zaprezentować, szukając pracy?
Dla mnie główną metaumiejętnością zawsze było i jest uczenie się. Pokazanie tego podczas rekrutacji to klucz do sukcesu. Możemy to udowodnić poprzez sposób, w jaki opowiadamy o swoim doświadczeniu, o projektach pobocznych czy inicjatywach, w które się angażujemy. I to wcale nie muszą być rzeczy stricte programistyczne – czasem hobby czy nietypowa zajawka świetnie pokazują naszą zdolność do szybkiego przyswajania nowej wiedzy.
A co z samą komunikacją? Kiedyś programista mógł się po prostu zamknąć w słuchawkach.
Dziś komunikacja to fundament. Musimy umieć klarownie opowiadać o tym, co robimy, jak rozwiązujemy problemy i dlaczego podejmujemy konkretne decyzje. Nie można zakładać, że czyste umiejętności techniczne wystarczą, bo praca z kodem to w dużej mierze praca z biznesem i ludźmi. Warto poćwiczyć swoje wypowiedzi przed lustrem, ubrać myśli w odpowiednie słowa. Mamy zazwyczaj tylko jedną szansę na zaprezentowanie się rekruterowi, więc szkoda byłoby jej nie wykorzystać.
Co w sytuacji, gdy podczas rozmowy technicznej pada pytanie, na które nie znamy odpowiedzi?
I to jest kolejna kluczowa umiejętność: otwarte przyznanie się do niewiedzy połączone z umiejętnością zadawania pytań. Nie chodzi o to, żeby po prostu rzucić „nie wiem” i zamilknąć. Chodzi o to, by powiedzieć: „Nie znam dokładnej odpowiedzi, ale w takiej sytuacji zrobiłbym to i to. Zapytałbym o te szczegóły, sprawdził to w dokumentacji, poprosił o radę konkretną osobę w zespole”. To pokazuje, że nawet gdy uderzamy w mur, wiemy, jak szukać rozwiązań.
Wspominałaś też o ciekawości jako ważnej cesze u kandydatów.
Tak, chodzi o autentyczną ciekawość firmą i projektem, do którego aplikujemy. Przed rozmową warto zapoznać się z filozofią i wartościami danej organizacji. Trzeba się zastanowić, co z tego pokrywa się z naszymi własnymi przekonaniami. Dobrze jest wypisać sobie konkretne argumenty i fakty ze swojego życia, które pokazują, że pasujemy do kultury tej firmy, a następnie wpleść je naturalnie w rozmowę.
Przejdźmy do koncepcji budowania „drugiego mózgu”. Czy w dobie AI, które może nam streścić wszystko w sekundę, nadal warto tworzyć własny Second Brain? Czy to może być sposób na radzenie sobie z halucynacjami modeli?
Dla mnie Second Brain to przede wszystkim narzędzie do ściągnięcia presji z mojej własnej pamięci na co dzień. Nie muszę pamiętać o jakiejś rzeczy, bo ją zapisałam. I tutaj, owszem, możemy się wspomagać sztuczną inteligencją, ale póki nie podłączymy sobie AI bezpośrednio do mózgu, nic nie zastąpi naszego własnego systemu. Uważam wręcz, że budowanie systemu własnych notatek jest teraz jeszcze ważniejsze niż przed erą AI.
Dlaczego? Skoro model może to zrobić za nas?
Dlatego, że samodzielne robienie notatek pozwala nam przetrawić to, o czym właśnie przeczytaliśmy czy czego posłuchaliśmy. Zmusza nas do ubrania myśli w nasze własne słowa. Zdecydowanie lepiej zapamiętujemy i rozumiemy materiał, kiedy sami go zsyntetyzujemy. Co oczywiście nie oznacza, że nie używam AI do pracy z moimi notatkami! AI świetnie sprawdza się w wyciąganiu esencji z długich tekstów. Proszę model o streszczenie artykułu i to streszczenie ląduje w mojej bazie wiedzy. Bardzo lubię też wrzucać do AI serię własnych notatek i pytać o wyciągnięcie z nich ogólnych wniosków. Model często potrafi zauważyć powiązania między koncepcjami, których ja bym na pierwszy rzut oka nie dostrzegła.
Pojawia się wola tego, że rola człowieka w sieci powoli się zmienia. Czy uważasz, że przechodzimy z roli „twórcy treści” do roli „kuratora i edytora”?
W kontekście tworzenia oprogramowania – na pewno tak. Sami o tym przed chwilą mówiliśmy, że coraz rzadziej piszemy kod z palca, a częściej go weryfikujemy. Natomiast w przypadku treści internetowych, artykułów czy twórczości... tu nie jestem do końca przekonana. Czysto wygenerowane treści wciąż są dla nas „wyczuwalne”. Jako ludzie nadal dużo chętniej skłaniamy się ku temu, co stworzył inny człowiek. Oczywiście to się będzie z czasem zacierać wraz z rozwojem modeli, ale autentyczność ma ogromną wartość.
Zaczynamy szukać konkretnych autorów, a nie tylko suchych informacji?
Tak, moim zdaniem przesuwamy się w stronę śledzenia konkretnych osób i osobowości, a nie tylko dużych, bezosobowych marek. Chcemy wiedzieć, kto stoi za daną opinią czy tekstem. Dlatego tak rosną w siłę niszowi twórcy. Weźmy za przykład Substacka – jest dzisiaj tak bardzo popularny między innymi dlatego, że tamtejsze treści nie są jeszcze przepuszczane przez bezduszne algorytmy rekomendacji w taki sposób, jak to działa na dużych platformach społecznościowych. Czytasz to, co faktycznie ktoś napisał do ciebie.
Zejdźmy na chwilę z wielkich projektów do codzienności. Czy masz jakieś nieoczywiste zastosowania AI w domowym chaosie, które realnie „kupiły” Ci trochę czasu w życiu prywatnym?
Do typowo domowych spraw wykorzystuję AI stosunkowo rzadko, skupiam się raczej na pracy, nauce i działalności w sieci. Ale takim nieoczywistym i świetnym zastosowaniem, które ułatwia mi czasem życie jako mamie, jest generowanie kolorowanek dla dzieci. Córki mogą dostać obrazek do pokolorowania dokładnie z tym, o czym w danej chwili zamarzą. Temat wprowadzania dzieci w świat sztucznej inteligencji to w ogóle bardzo ciekawa sprawa. Na razie jesteśmy na etapie zabawy obrazkami, ale pewnie z czasem pójdzie to w kierunku edukacji i wsparcia w nauce. Jestem bardzo ciekawa, jak to się będzie u nas sprawdzać w praktyce.
Wracając do rynku pracy – czy w rekrutacji i w ogóle w biznesie będziemy teraz bardziej szukać tej ludzkiej autentyczności i błędów, które udowodnią, że po drugiej stronie faktycznie siedzi człowiek?
Zdecydowanie tak. Przeglądałam ostatnio sporo raportów i prognoz na rok 2026 i bardzo mocno wybija się tam trend poszukiwania „nieidealności”. Chcemy wyraźnego znaku, że coś zostało stworzone przez człowieka. Jesteśmy po prostu coraz bardziej zmęczeni idealnymi, wypolerowanymi obrazkami i tekstami od AI. W kontekście rekrutacji to widać bardzo mocno. Jeśli kandydat przysyła list motywacyjny w całości napisany przez ChatGPT, wyczuwa się to po dwóch zdaniach. Dlatego warto pomyśleć o tym, by niektóre kroki w rekrutacji wykonywać nadal w 100% ręcznie, od siebie – to będzie świetna forma na wyróżnienie się z tłumu. Należy tylko pamiętać o jednym wyjątku: CV. Ono i tak przechodzi często przez automatyczne systemy ATS, więc tutaj nie ma miejsca na kreatywne szaleństwa czy błędy udowadniające nasze człowieczeństwo. Tu liczy się przejrzysty, standardowy format.
Na koniec naszej rozmowy – jaki jeden główny „pretekst do rozmyślań” zostawiłabyś naszym słuchaczom, aby poczuli względem sztucznej inteligencji nieco więcej spokoju, a mniej lęku?
Przede wszystkim apelowałabym o to, by traktować AI jak każde inne narzędzie. Nie jak magiczny byt, który nas przeraża. To prawda, że jest to absolutnie przełomowa technologia, ale to wciąż tylko technologia. Może zostać wykorzystana na mnóstwo różnych sposobów i to od nas ostatecznie zależy, z jakim nastawieniem do niej podejdziemy, jak ją ułożymy pod nasze potrzeby i jak uczynimy nasze życie i pracę po prostu lepszymi.
Bardzo mądre podsumowanie. Joanno, jeszcze raz wielkie dzięki za tę rozmowę, za podzielenie się swoimi przemyśleniami i doświadczeniem.
Dziękuję serdecznie, było mi bardzo miło!
Chcesz zostać (lepszym) programistą i lepiej zarabiać?
🚀 Porozmawiajmy o nauce programowania, poszukiwaniu pracy, o rozwoju kariery lub przyszłości branży IT!
Umów się na ✅ bezpłatną i niezobowiązującą rozmowę ze mną.
Chętnie porozmawiam o Twojej przyszłości i pomogę Ci osiągnąć Twoje cele! 🎯