Uwaga! Trwają prace nad nową wersją serwisu. Mogą występować przejściowe problemy z jego funkcjonowaniem. Przepraszam za niedogodności!

⛔ Potrzebujesz wsparcia? Oceny CV? A może Code Review? ✅ Dołącz do naszej społeczności na Discordzie!

Kredyt dla programisty

Podtytuł

Bartosz Nowak, niezależny ekspert finansowy, opowiada o całym procesie uzyskania kredytu przez programistę, rozliczającego podatki w różnej formie. W czasie rozmowy przebrniemy przez aspekty podatkowe, dokumentację oraz najczęstsze pułapki.

Poruszane tematy

Gość: Bartosz Nowak – kim jest i czym się zajmuje
Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?

Czym różni się pożyczka od kredytu i jak je pozyskać
Zacznijmy od rozróżnienia pożyczki od kredytu. Czym charakteryzują się te dwie usługi finansowe i jak wygląda proces ich pozyskiwania.

Jak opodatkowanie formy B2B wpływa na uzyskanie kredytu
Programiści często rozliczają za swoją pracę w formie B2B. Ich wynagrodzenie jest w różny sposób opodatkowywane. Czy możesz przedstawić plusy oraz minusy każdej formy z perspektywy uzyskania kredytu?

Czy umowa o pracę jest najkorzystniejszą formą na pozyskanie kredytu?
Czy umowa o pracę to najkorzystniejsza forma na pozyskanie kredytu?

Czy prowadzenie spółki z o. o. utrudnia otrzymanie kredytu?
Czy prowadzenie spółki z o. o. i rozliczenia się w formie reprezentacji utrudnia otrzymanie kredytu?

Jak rozliczanie w obcej walucie wpływa na zdolność kredytową
Jak rozliczania w obcej walucie wpływają na naszą zdolność kredytową?

Czy kredyt w obcej walucie jest opłacalny?
Czy kredyt w obcej walucie może być opłacalny? Czy uzyskanie takiej różnicy się od tego w walucie PLN?

Które banki są przychylnie nastawione do programistów i innych form opodatkowania?
Jakie banki obecnie przychylnie patrzą na programistów lub konkretne formy opodatkowania? Gdzie nawet nie warto starać się o kredyt?

Jak poprawić swoją zdolność kredytową?
W jaki sposób możemy poprawić swoją zdolność kredytową?

Jak sprawdzić swoją zdolność kredytową i czy ilość sprawdzeń ma wpływ na jej wysokość?
Jak sprawdzić swoją zdolność kredytową i czy ilość “sprawdzeń” ma wpływ na jej wysokość?

Jak przygotować się do ubiegania się o kredyt hipoteczny w ciągu roku?
Jakie rady dasz osobom, które w perspektywie roku zamierzają skorzystać z kredytu hipotecznego?

Którą książkę polecisz osobom zainteresowanym rynkiem finansowym?
Jaką książkę polecisz osobom, które chcą lepiej zrozumieć rynek finansowy?

Bartosz Nowak – kontakt
Gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?

Polecana książka

➡ Ryszard Jaszczyński, Tajemnice Pieniądza

Kontakt do gościa

➡ YouTube: www.youtube.com/@finansowyogar

➡ Facebook: www.facebook.com/FinansowyOgar

➡ Instagram: www.instagram.com/finansowyogar/

➡ TikTok: www.tiktok.com/@finansowyogar

Transkrypcja

Dziś moim gościem jest Bartosz Nowak. Bartosz opowie nam o procesie pozyskania kredytu przez programistę rozliczającego podatki w różnej formie. Dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie do rozmowy.

Również dziękuję za zaproszenie. 

Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?

Przede wszystkim jestem pośrednikiem kredytowym, więc pomagam w uzyskaniu kredytu hipotecznego. Moimi klientami są m.in. programiści. Udzielając się na grupach facebookowych, zauważyłem, że często programiści zgłaszają się z problemami, że mimo tego, że mają dobre zarobki, banki nie chcą udzielać im kredytu hipotecznego z różnych przyczyn. Postanowiłem więc napisać najpierw artykuł na ten temat, a niedawno wypuściłem również filmik.

Zanim przejdziemy właśnie do tych tematów, które nie pozwalają otrzymać kredytu i w jaki sposób się przed tym przestrzec, chciałbym, żebyśmy najpierw powiedzieli, czym różni się pożyczka od kredytu.

Pożyczka jest na cel dowolny, a kredyt na konkretny. Pożyczkę możemy dostać szybciej, ale z kolei jest droższa, a jeżeli chodzi o kredyt, to jest to bardziej skomplikowany proces, ale mamy niższe oprocentowanie. Pożyczkę dostajemy na konto, nie musimy się spowiadać, na co ją wydamy, a jeżeli chodzi o kredyt, tak jak właśnie mówiłem, jest na cel konkretny, czyli na przykład na zakup lub remont nieruchomości, budowę czy jakąś inwestycję. Może to być finansowanie samochodu lub środków ekologicznych.

A możesz nam podać jakiś przykład. Ile trwa pozyskanie pożyczki, ile kredytu, jaka jest różnica w oprocentowaniu? Wiadomo, że to się różni w zależności od instytucji, od sytuacji, ale żebyśmy tak wiedzieli, jaki to jest rząd wielkości.

Pewnie. Pożyczkę gotówkową jeżeli mamy dostęp do aplikacji możemy dostać w 5 minut. Jest jeszcze pożyczka hipoteczna, czyli troszeczkę zwykle tańsza z zabezpieczeniem na nieruchomości, ale nadal na cel dowolny. I tutaj na przykład potrzeba 2-3 tygodni i dostaniemy taką pożyczkę. Ona jest troszeczkę wyżej oprocentowana zwykle od kredytu hipotecznego, a niżej niż pożyczka gotówkowa. Z kolei jeżeli chodzi o kredyt hipoteczny, to tutaj już mamy proces podzielony na decyzję finansową, potem rzeczoznawca, więc jest większa analiza. Teraz akurat są szybkie czasy, więc nawet w 2 tygodnie jesteś w stanie dostać taką decyzję, chyba że w ING, który na dziś wydaje ją ponad 2 miesiące. Jeżeli chodzi o cenę, to mniej więcej pożyczka gotówkowa ma teraz najlepsze oprocentowane, gdzieś tam od 10%. Pożyczka hipoteczna w granicach 9%, a kredyt hipoteczny w granicach 7%.

Czy 2, czy 1 procent różnicy nie wydaje się dużo, ale jeżeli mamy powiedzmy 30 lat, jeśli chodzi o kredyt hipoteczny, to też inne są wartości. Rozumiem, że oprocentowanie w skali rocznej, czyli co roku tyle musimy zapłacić od kwoty, którą jesteśmy winni. Tak należałoby to rozumieć, prawda?

Zgadza się. Czasami 1% może nam się przykładać na kilkaset złotych, więc w zależności od kwoty oczywiście, także ma to kluczowe znaczenie.

Ja zawsze lubię porównywanie z tym 1%, że niby 1% to jest niedużo, ale jeżeli byśmy o jeden procent więcej codziennie coś robili, to na koniec roku wychodzi nam dużo więcej, niż byśmy byli w stanie sobie wyobrazić. Proponuję tutaj naszym słuchaczom sprawdzić, ile to jest, bo to faktycznie są duże pieniądze, dlatego tak mówią ludzie, że procent składany to jest naprawdę ciekawa rzecz. Zgodzisz się z tym?

Dokładnie, chyba ktoś kiedyś powiedział, że to siódmy cud świata, bodajże właśnie jeżeli chodzi o magię procentu składanego.

Podsumował bym to tylko tak, że banki naprawdę dobrze korzystają z tego siódmego cudu świata.

A my za to płacimy, dokładnie.

 

Przejdźmy sobie do tematu kredytów. Programiści często rozliczają się za swoją pracę w formie B2B. Ich wynagrodzenie jest w różny sposób opodatkowane i chciałbym właśnie tutaj, abyś nam przedstawił plusy i minusy każdej formy z perspektywy uzyskania kredytu.

Działalność można prowadzić na tak zwanych zasadach ogólnych lub podatku liniowym, czyli prowadzimy książkę przychodów i rozchodów. Dokumentujemy więc przychody, koszty, co daje nam finalny dochód. Niestety tutaj musimy płacić jak najwyższe podatki, ponieważ jeżeli będziemy sobie za dużo wrzucać w koszty, to automatycznie pomniejsza nam finalny dochód.

Rozumiem, że bank bierze pod uwagę tyle, ile nam zostaje w kieszeni, a tyle co nam zostaje w kieszeni, to musimy opodatkować. Tak to wygląda?

Dokładnie. Jak ktoś ma umowę o pracę i przykładowo wydaje 300 złotych miesięcznie na paliwo, to to mu nie pomniejsza dochodu. A jeżeli w działalności sobie to wrzucimy w koszty, to niestety o tyle mniejszy dochód nam bank weźmie do zdolności kredytowej. Dlatego bywa, że działalność jest poszkodowana. Czasami się śmieję, że banki właśnie nie rozumieją działalności gospodarczej, ale musimy bazować na tym, co jest. Czyli płacimy wyższe podatki, żeby mieć wyższą zdolność kredytową.

Czy to jest tak, że jak już dostaniemy kredyt, to potem banki nie śledzą, ile zarabiamy? Nie pokazujemy kosztów, a potem nagle, jak dostaniemy kredyt te koszty mogą nam wzrosnąć i to już nie jest problem? Bank nam nie cofnie kredytu?

Dokładnie, banki dalej już tego nie weryfikują. Ważne, żebyśmy kredyt spłacali. Zdarza się, że klient zapomniał zaksięgować coś w koszty i potem księguje na przykład 3 miesiące wstecz. Więc w momencie składania wniosku o kredyt, oczywiście wynik jest taki, który pozwala nam na osiągnięcie tej zdolności kredytowej. Tego co się dzieje później bank absolutnie nie weryfikuje.

Powiedz nam jak wygląda proces w przypadku księgi przychodów i rozchodów. Na co warto zwrócić uwagę? Czego oczekują banki, żeby w ogóle móc starać się o taki kredyt?

Banki zwykle patrzą na PIT za rok poprzedni i wyniki roku bieżącego. Więc ten PIT jest najważniejszy, bo jeżeli będziemy mieli stratę to ona będzie nam się ciągnęła cały kolejny rok. Najważniejsze to właśnie wypracować dobry wynik za rok poprzedni, no i w bieżącym przynajmniej, żeby nie mieć straty. Niektóre banki biorą pod uwagę, że jeżeli w tym roku poprawiamy swój wynik, to jeszcze nam to podniesie zdolność kredytową. Oczywiście działa to również w drugą stronę, ale niektóre jednak będą się odnosić mimo wszystko do roku poprzedniego.

  1. Mamy tutaj księgę przychodów i rozchodów. Może teraz opowiedz nam w dużym skrócie, czym jest IP Box i czy warto z tego korzystać, czy niekoniecznie?

Z tego co wiem, to już troszeczkę się od tego odchodzi. Przynajmniej ja mam teraz doświadczenie, że większość programistów przechodzi jednak na ryczałt, ale jeszcze niedawno IP Box był hitem. Banki nie do końca go rozumiały z racji tego, że w książce przychodów i rozchodów był jeden wynik, a w PIT był inny. Oczywiście jest potem ten załącznik związany z ulgą, który wyjaśnia tę różnicę, ale banki z racji tego, że nie miały wcześniej styczności, niektóre nie chciały tego akceptować. Twierdziły, że to jest jakaś ulga, nie rozumiały skąd ona wynika i tak naprawdę brały dochód z tego PIT-u z naszej drugiej lub trzeciej strony, co czasami dawało drastyczne różnice w wyliczeniach. Ale teraz, tak jak mówię, już problemów z tym raczej nie ma.

Porównując tę księgę przychodów i rozchodów z IP Boxem, to rozumiem, że w przypadku księgi przychodów i rozchodów jest o tyle lepiej, że prawdopodobnie mamy lepszy wynik, co powoduje, że, jesteśmy w stanie łatwiej otrzymać kredyt, tak?

Dokładnie.

No dobrze, to jak jest z ryczałtem?

Tu już jest ciekawie, bo dwa banki tak naprawdę kiedyś dobrze liczyły ryczałt. To był zawsze Alior i Pekao S.A. Ale jak wszedł nowy ład i wprowadzili nowe stawki podatkowe to wielu, między innymi lekarzy czy programistów, zaczęło przechodzić na ryczałt. Banki traciły dobrych klientów, którzy mieli dobre dochody, bo nie mieli zdolności kredytowej według procedur bankowych. Więc banki zaczęły rzeczywiście troszeczkę te swoje procedury dostosowywać. Nie wszystkie za tym nadążyły. Ostatnio się dowiedziałem, że w Santanderze przy kredycie gotówkowym 15% przychodu wezmą jako dochód, czyli zarabiasz 30 tysięcy miesięcznie, kosztów nie masz prawie wcale, a bank twierdzi, że masz 4,5 tysiąca, czyli zdolność masz prawie żadną. Ale są banki, które przyjmują już 70-80% przychodu jako twój dochód i tutaj różnice między nimi mogą być naprawdę bardzo duże.

To, jeżeli mielibyśmy na przykład księgę przychodów i rozchodów, dostajemy kredyt, a potem od razu przechodzimy na Ryczałt, to też nie jest problem? Kredyt jest potwierdzony, mamy Ryczałt, cieszymy się z niższych podatków i z kredytu. Wszyscy są zadowoleni, tak?

Dokładnie. Możemy nawet zawiesić działalność gospodarczą. Tak naprawdę też nie będzie to miało zbytniego wpływu. Powinniśmy poinformować bank, ale tak naprawdę dopóki ten kredyt jest spłacany, nie będzie problemu. 

 

Jak długo trzeba prowadzić działalność, aby w ogóle móc starać się o kredyt?

Najczęściej 12 miesięcy. Niektóre banki wymagają, żeby to były 2 lata. Trzeba zwrócić uwagę, bo na przykład mBank rok prowadzenia działalności uznaje dopiero wtedy, gdy zamkniemy cały rok obrotowy, czyli od stycznia do grudnia. Załóżmy, że ktoś zakłada działalność w lutym, to w lutym następnego roku nie ma jeszcze całego roku objętego, więc dopiero po prawie dwóch latach, z ich punktu widzenia, będzie miał rok prowadzenia działalności gospodarczej. Sytuacja tutaj może się zmienić, jeżeli wcześniej mieliśmy dochód z umowy o pracę, umowy zlecenia i płynnie przeszliśmy na działalność gospodarczą w ramach umowy B2B. Ale do tego jeszcze przejdziemy.

To może dopowiem jedną rzecz, że jeżeli dla osób, które nas słuchają, te wszystkie tematy są mocno odległe, to nagrywałem osobny odcinek na temat sposobów rozliczania się i prowadzenia firmy będąc programistą, czy po prostu pracując w branży IT, gdzie omawiam rozliczanie B2B. Możecie sobie wyszukać osobny odcinek, a dzisiaj skupiamy się tylko i wyłącznie na kredytach.

 

Przejdę teraz do pytania, o którym już troszkę wspomniałeś. Czy umowa o pracę to najkorzystniejsza forma na pozyskanie kredytu? Jak policzyć, czy nam się opłaca być na umowie o pracę i starać się o kredyt, a dopiero potem przenieść się na przykład na B2B?

Tak, rzeczywiście dla banków ulubioną formą jest cały czas umowa o pracę. Jest to dla nich najprostsza i najbezpieczniejsza forma, nawet jeżeli jest na czas określony.

Dlaczego banki uważają, że to jest najbezpieczniejsza forma, skoro też możemy zostać zwolnieni w zasadzie z dnia na dzień i utracić środki, które zarabiamy?

Też nie znam odpowiedzi na to pytanie, bo rzeczywiście, jeżeli ktoś prowadzi działalność gospodarczą 20 lat, to szansa, że z roku na rok nagle wypadnie z branży, myślę, że jest mniejsza niż jeżeli ktoś pracuje od 3 miesięcy w jakiejś firmie i ma umowę na 7 miesięcy do przodu. Ale banki twierdzą inaczej, więc tutaj musimy grać według ich zasad. Jeżeli chodzi o to, czy to jest korzystne, to zdarza się, że klienci prowadzą działalność w formie spółki z o.o. czy innej formie opodatkowania, gdzie ich dochód nie jest brany pod uwagę i pytają, jak najłatwiej zbudować zdolność kredytową. Nadal umowa o pracę prowadzi z racji tego, że możemy ją zbudować najszybciej, bo w niektórych bankach już po 3 miesiącach możemy wnioskować o kredyt. Ile to kosztuje? No to niestety już troszeczkę boli. Ja zawsze korzystam z kalkulatora wynagrodzeń. Jak wpiszę w Google: kalkulator wynagrodzeń, to tam można wpisać dochód netto lub brutto i pojawia się trzecia pozycja, czyli koszt pracodawcy. Wtedy dopiero widać, ile tych składek na ZUS i na podatki pracodawca musi odprowadzić, żeby ktoś dostał na przykład 10 tysięcy do ręki.

Kiedyś sprawdzałem, to jest chyba plus 40 procent. Nie wiem, czy się zgodzisz, czy to są inne wartości?

To są te okolice, przerażające. 

Tak jest. Czy chciałbyś jeszcze coś dodać, jeśli chodzi o tę umowę o pracę? Bo odpowiedziałeś na moje drugie pytanie, a czy tutaj jeszcze coś chciałbyś dodać?

Banki rzadko kiedy obcinają cokolwiek z dochodu, czyli ktoś ma 5 tysięcy wpływów na konto, to rzeczywiście tyle przyjmują. Przy działalności zdarza się, że niestety coś tam jeszcze nam obcinają. Niektóre banki czasami mają oddzielny proces dla umowy o pracę, tzw. uproszczony. Teraz na przykład PKOBP czy ING mają krótszy czas na oczekiwanie na decyzję, właśnie jeżeli mamy umowę o pracę. Przy działalności gospodarczej nie ma na to szans.

A ta krótsza ścieżka, to jak ona wygląda? Wspomniałeś, że ING ma dwa miesiące, a inne banki potrafią dać dwa tygodnie. Czy ta krótsza ścieżka to jest taka standardowa w innych bankach, czy faktycznie jest szybsza?

Teraz na przykład ING otworzyło nową, szybką ścieżkę i tutaj klientom z umową o pracę może to zająć całe dwa tygodnie decyzji. A przy działalności, to nawet ponad dwa miesiące. Jeżeli chodzi o PKOBP, to oni i tak są teraz sprawni, ale może być różnica trzy tygodnie do półtora, na przykład, czyli dwa razy krócej. Jak był ten bezpieczny kredyt, to zdarzało się, że ktoś czekał trzy miesiące na decyzję. Jak wszedł na tę szybką ścieżkę, to miesiąc z kawałkiem. Także różnice były bardzo duże.

Czy przejście z umowy o pracę na B2B zmienia coś w tym, co wcześniej powiedzieliśmy?

Tak, raz, że to może być przejście z umowy o pracę, ale też z umowy zlecenie czy z umową o dzieło. I wtedy niektóre banki przyjmą nam dochód z działalności gospodarczej już po sześciu albo nawet po trzech miesiącach, w skrajnych przypadkach. To jest jedna rzecz. Druga rzecz tutaj, którą moglibyśmy omówić, to na przykład Santander uznaje, że jest kontynuacja tego tzw. samozatrudnienia, jeżeli jesteś na ryczałcie, bo przy książce przychodów i rozchodów to już nie. Nie wiem, czemu, ale to jest taki niuans. Kolejną rzeczą jest to, że niektóre banki uważają, że kontynuujesz jakby tą samą formę współpracy, jeżeli masz umowę z tym samym kontrahentem, z którym wcześniej miałeś umowę o pracę, umowę zlecenie czy o dzieło. A dla innych banków wystarczy tylko, że prowadzisz ten sam rodzaj działalności gospodarczej.

Uwaga do osób, które tak myślą robić, bo jakiś czas temu trochę się orientowałem na ten temat. Jeżeli pracowaliśmy na umowę o pracę w jednej firmie i potem przeszliśmy na B2B z tą samą firmą, to urząd może uznać, że to jest obejście opodatkowania z racji tego, że wcześniej pracowaliśmy na umowę o pracę i to B2B to też jest umowa o pracę, bo niewiele się zmienia. Trzeba zakombinować z umową, ale mocno uważać, bo urząd skarbowy może się mocno zainteresować tym tematem. Słyszałeś o tym?

Nie, nie słyszałem, ale coś o dużym ZUSie słyszałem, więc nie wiem, czy tutaj też nie jest tak, że wchodzimy od razu na duży ZUS, ale nie chciałbym gwarantować, że tak jest na 100%.

 

Mówiliśmy już o przejściu na B2B z umowy o pracę, to kolejne pytanie: czy prowadzenie spółki z o. o. I rozliczanie się w formie ryczałtu utrudnia nam otrzymanie kredytu?

Teraz tak, bo sam dochód ze spółki dla banków nie jest dochodem, jest dochodem spółki, a nie dochodem klienta. Chyba, że klient wypłaca dywidendę, ale też mało który bank to przyjmie. Więc teraz trzeba sobie jakiś rodzaj dochodu wymyślić. Może to być umowa o pracę, ale jak wspomnieliśmy, podatkowo to się średnio opłaca. Może to być umowa zlecenia, ale z kolei to wtedy długo, bo 12 miesięcy albo i dłużej. Może to być właśnie powołanie na członka zarządu, członka rady nadzorczej i rzeczywiście z tego często klienci korzystają. I tutaj też jest tak, że najczęściej ten dochód musi być wypłacany przez 12 miesięcy. Musi być wypłacany regularnie, czyli nie na przykład raz na 6 miesięcy, tylko najlepiej co miesiąc i w skrajnych przypadkach niektóre banki po 6 miesiącach mogą nam już uwzględnić dochód. A jeśli chodzi o samą kwotę przyjmowanego dochodu, to najczęściej wtedy tak jak przy umowie o pracę.

Jestem w szoku, ile jest różnych zależności. Można naprawdę się w tym zgubić, a w zasadzie powiedziałbym też tak, że trzeba to dużo wcześniej sobie zaplanować. Często mówimy o tych 12 miesiącach. Jak myślimy o kredycie, to warto pierwsze zapytanie wrzucić 12 miesięcy przed, żeby móc się do tego przygotować. Potwierdzisz?

Zdecydowanie. Tym bardziej, że tak jak mówiłem, przy umowie o pracę po 3 miesiącach jesteś w stanie poprawić swoją sytuację, a tutaj jeżeli mamy, czy właśnie ten słaby rok, czy wcześniej nie sporządziliśmy odpowiedniej umowy ze spółką, to może nam to wydłużyć proces starania się o kredyt o rok albo i dłużej.

Często programiści czy pracownicy branży IT pracują dla zagranicznych firm, więc pewnie rozliczają się w obcej walucie. Pytanie brzmi, jak może to wpłynąć na naszą zdolność kredytową?

Pierwsza rzecz jest taka, że Komisja Nadzoru Finansowego niedawno wypuściła taką rekomendację, że banki muszą udzielić kredytu hipotecznego w tej walucie, w której klient zarabia. Czyli jeżeli wystawiasz euro faktury, to teoretycznie zarabiasz euro. Tak bank może to zinterpretować i musi Ci udzielić kredytu w euro. Nie wszystkie banki mają w ogóle kredyty w euro, więc jeżeli oferują tylko kredyty złotówkowe, to u nich nie dostaniesz kredytu w ogóle. Na szczęście się to trochę poprawiło i teraz w większości banków, nawet jeżeli wprost wskazujemy, że faktury wystawiamy kontrahentom zagranicznym i dostajemy dochód w walucie obcej, to nie stanowi to przeszkody, bo ostatecznie płacimy podatki w Polsce, rozliczamy się w złotówkach, nawet dokumenty czy ewidencje przychodów, czy książka przychodów i rozchodów jest prowadzona w złotówkach. Banki po prostu różnią się od siebie w podejściu. Przyjmuje się, że jest o tyle lepiej, że nie pokazujemy żadnego szczegółowego miesiąca, tylko podsumowania, więc tak naprawdę bank nie wie, w jakiej walucie się rozliczamy, tylko bierze te złotówki, które pokazujemy na dokumentach.

W przypadku książki przychodów i rozchodów może być tak, że niektóre banki chcą szczegółową książkę przychodów i rozchodów za ostatni miesiąc. Tam już będą widziały przeliczenia i niektórym może to przeszkadzać. Też musimy uważać na to, w którym banku mamy konto, bo jeżeli nawet z takiego ryczałtu czy książki przychodów i rozchodów bank nie zobaczy, że wystawiamy faktury w walucie obcej, ale mamy u nich konto, no to analityk sobie to przejrzy i jeżeli to jest akurat ten bank, któremu przeszkadza obca waluta, to też nie dostaniemy tam kredytu.

Czy dobrze jest mieć konto w banku, w którym się staramy o kredyt czy niekoniecznie? Wszyscy mówią, że dobrze, ale teraz jednak słyszę, że niekoniecznie. Warto czy nie warto?

Właśnie i tak i nie, bo czasami możemy sobie gdzieś tam pomóc, na przykład jeżeli wnioskujemy o jakieś odstępstwo i bank widzi, że nie łapiemy się w procedury, bo mamy działalność o jeden miesiąc za krótko albo mieliśmy pół roku bez dochodów, mieliśmy odwieszenie działalności gospodarczej. Są to niestandardowe przypadki. Ale jeśli bank widzi, że kilka lat już mamy u nich konto, że cały czas są to obroty, że mamy jakieś środki na rachunku, to scoringowo jesteśmy w tym momencie lepiej oceniani i mamy większą szansę na to, żeby analityk wydał decyzję pozytywną. 

Z drugiej strony właśnie o czym wspomniałem wcześniej, czasami jeżeli analityk widzi za dużo, no to może się czegoś doszukać i to wtedy nie jest korzystne.

Jak często analitycy proszą o dodatkowe dokumenty? Spotkałem się z tym, że trzeba było coś dosyłać i to dosyłanie jest związane z tym, że czegoś brakuje. To jest dobry czy zły sygnał? Bank jednak chce nam dać ten kredyt, ale potrzebuje dodatkowej informacji, czy raczej szuka dziury w całym?

No i różnie oczywiście. Często tak zdarza się przy wysokich kwotach kredytu. Po prostu wtedy trafiamy na tak zwany wyższy szczebel decyzyjny, jest tam komitet działu ryzyka, no i oni analitykowi coś każą dodatkowo wyjaśnić. To są czasami jakieś bzdurne oświadczenia typu skąd wynika wzrost dochodu. Klient ma działalność dwa lata, podpisał nowe umowy, widać, że ten dochód rośnie, to skąd wynika wzrost dochodu? Wynika z tego, że firma się rozwija. Czasami potrzebne jest jedno zdanie wytłumaczenia, ale analityk widać, że szuka po prostu jakiejś tam takiej podkładki. Czasem chce on wydać tę decyzję pozytywną, ale nie wiem czy mogę użyć takiego sformułowania, chce mieć ten taki dupochron, czyli żeby on był czysty, że z każdej strony ma udokumentowane, że to jest dobry klient. 

Zdarza się niestety też tak, że jak dostajemy jedno uzupełnienie, drugie, trzecie i czasami one stają się już naprawdę takie absurdalne, to znaczy, że trafiliśmy na analityka, który szuka dziury w całym i on prędzej czy później i tak nam albo da odmowę albo obecnie kwotę kredytu. Tutaj jest trudniej, ale nie zawsze musi to oznaczać coś złego.

 

Czy kredyt w obcej walucie może być opłacalny? Czy uzyskanie takiego różni się od tego w walucie PLN?

Może być opłacalny. Jeszcze niedawno był bardzo dobry. Nie wiem, czy jest obecnie, z racji tego, że kredyt składa się z dwóch stawek oprocentowania. To jest marża plus w Polsce mamy WIBOR, a w Europie mamy EURIBOR. EURIBOR odnosi się do stopy procentowej, która jest ustalana przez Bank Centralny Unii Europejskiej. I w tym momencie nasza polska złotówka, czy ten nasz WIBOR jest oprocentowany w wysokości 5,82. A EURIBOR na poziomie 3,86, czyli mamy dwa punkty procentowe różnicy. Ale jeśli spojrzymy na marżę, to przy złotówkach mamy w granicach między 2 a 3, a przy kredycie walutowym między 4 a 5. Więc sumarycznie wychodzi podobnie. Niedawno była taka sytuacja, że w Polsce stopy procentowe szły do góry, a ten EURIBOR był nawet ujemny. Mimo tego, że była marża na poziomie 4, to finalne oprocentowanie było około 3. Kredyty były zdecydowanie tańsze właśnie w walucie.

Jest jeszcze kwestia ryzyka walutowego. Bo oprocentowanie to jest jedno, gdzie dzisiaj mamy gdzieś tam te poziomy zbliżone. Ale jeżeli ktoś zarabia w euro i spłaca kredyt w euro, to tak naprawdę niespecjalnie go interesuje, czy kurs rośnie, czy maleje. A jeśli już zarabiamy w jednej walucie, a spłacamy w innej, no to tutaj oprócz oprocentowania, to tak naprawdę te kursy walutowe i różnice nas kosztują.

Dodałbym jedną rzecz. Wiem, że nie wszyscy się orientują, ale koszt kredytu to jest marża plus WIBOR w przypadku polskiej waluty. Powiedzmy, że mamy 2 plus 5, to jest 7 i tyle musimy zapłacić za ten kredyt.

Natomiast w przypadku wahań euro, to nie dość, że mamy ten Wibor Europejski plus Marża, to może się jeszcze pojawić właśnie procent zmiany tej waluty. Nie patrzyłem ostatnio, ale wydaje mi się, że spokojnie 5% w ciągu paru miesięcy może być różnicy, więc to robi dużą różnicę.

Dokładnie, tak teraz na szybko patrzę, to we wrześniu euro stało po 4,66 około, a teraz 4,25, prawie 10% różnicy. Więc trzeba na to mocno uważać. 

Czy do tego tematu chciałbyś coś jeszcze dodać?

Dla tych zainteresowanych właśnie kredytem w obcej walucie, to większość banków niestety już się z tego wycofała. Kredytów w funtach w ogóle nie dostaniemy po Brexicie. Zostają nam na ten moment więc waluty takie jak euro, dolar, seki i noki, czyli korony szwedzkie i korony norweskie. 

Jak tak mówimy o tych obcych walutach, to warto dodać kwestie tych franków, co teraz są duże różne pozwy. Była to bardzo dobra waluta do kredytów, ale potem, jak w pewnym momencie zaczęło to mocno rosnąć, to zrobił się z tego bardzo duży problem.

To trzeba wziąć pod uwagę mocno. Tutaj rzeczywiście problem był taki, że ludzie zarabiali w złotówkach, a brali kredyty we frankach, a teraz jest tak, że bierzemy kredyt w tej walucie, w której zarabiamy. Więc nawet jeżeli to jest waluta obca, to ryzyko już nam odpada. Chyba, że wrócimy znowu na przeliczenia tylko i wyłącznie w złotówkach, a zostanie nam kredyt w euro. To oczywiście to ryzyko walutowe się pojawia.

 

Jakie banki obecnie przychylnie patrzą na programistów lub konkretne formy opodatkowania, a gdzie nawet nie warto starać się o kredyt? 

Wszystko zależy od tego jakie mamy zarobki i jaka kwota nas interesuje. Jeżeli mamy założone duże przychody, nawet z ryczałtu, wiemy, że bank słabo liczy ryczałt, ale chcemy 100 tysięcy kredytu na przykład, to spokojnie nawet po tym obcięciu i tak nam wystarczy. Ale jeżeli gdzieś tam już szukamy wysokich kwot na granicy zdolności kredytowej, to rzeczywiście musimy tych banków poszukać. Najlepiej zdolność liczą aktualnie PKOBP i ING i tutaj właściwie niezależnie od formy opodatkowania, czy to jest KPIR, czy ryczałt. Jeżeli chodzi właśnie o księgę przychodów i rozchodów, to dobrze liczą na przykład Millennium czy mBank, a z kolei taki Pekao S.A. dobrze policzy z ryczałtu, ale z książki przychodów i rozchodów już fatalnie.

Niektóre banki też rozgraniczają te podejście do zdolności. Taki Santander, jak weźmiemy dochód z ryczałtu, to ostatnio liczyłem i PM miał zdolność na poziomie 600 tysięcy złotych. Ale jeżeli przedstawimy umowę B2B, to oni wtedy troszeczkę zmieniają metodologię i wyszło 860 tysięcy złotych. Więc nawet wewnątrz jakiejś formy opodatkowania możemy szukać, żeby jednak dostać odpowiedni kredyt.

A gdzie jest granica między takim mniejszym kredytem a większym? W sensie wtedy, kiedy wchodzimy na ten wyższy poziom, to jest 500 tysięcy, czy więcej? 

Kiedyś to było rzeczywiście 500 tysięcy złotych. Teraz to się już troszeczkę zwiększyło. Na pewno zależy to też od lokalizacji, bo jeżeli kupujemy załóżmy w Toruniu, to tak powyżej 700 tysięcy można powiedzieć, że jest już zmienione podejście i jest uznawane za wysoką kwotę kredytu. Ale z kolei w Warszawie, to wszystko poniżej miliona, to jest taki standardowy kredyt. Te wysokokwotowe w dużych miastach to są właściwie dopiero powyżej miliona.

 

W jaki sposób możemy poprawić swoją zdolność kredytową?

Dużo zarabiać i mieć mało wydatków. Tak jak mówiłem wcześniej, przede wszystkim musimy mieć duży dochód i tutaj ważne, żeby ten dochód już był wykazany w zeszłoroszym zeznaniu PIT. To jest taki punkt odniesienia. Jeżeli chodzi o zobowiązania, to wiadomo. Dobrze, jeżeli ich nie ma, na przykład czasami klienci nie zwracają uwagi na limity w koncie czy kartę kredytową. Limit w koncie nieużywany można zamknąć właściwie w każdej chwili, a karta kredytowa zamyka się zwykle nawet do trzech miesięcy, bo jest okres rozliczeniowy, okres wypowiedzenia itd. Więc czasami tego czasu nam może nie wystarczyć.

Odnośnie karty kredytowej. Czy możesz nam uściślić, ile to nam zabiera? Bo spotkałem się z wieloma osobami, które mówią: a mam tą kartę kredytową, bo musiałem wziąć do kredytu. Obniżało mi to wartość oprocentowania, no to wziąłem, ale ja w ogóle tego nie używam. Mam, bo mam. 

Czy mając taką kartę jedną czy dwie, to zmniejsza naszą zdolność? To jest jakiś procent, czy wartość, ile tam na tym limicie jest? 

Czy to jest limit w koncie, czy to jest karta kredytowa, to bank bierze procent od dostępnego limitu. Najczęściej to jest 5%. Jeżeli to jest 1000 złotych, to tak jakbyśmy płacili 50 złotych miesięcznej raty, czyli niewiele. Ale jeżeli to jest 50 tysięcy złotych, to dla banku tak jakbyśmy płacili 2,5 tysiące złotych raty miesięcznie. Tutaj warte podkreślenia. Nieważne, czy ten limit jest wykorzystany, czy nie. Często klient mówi: no dobra, ja mam tam kartę na 30 tysięcy, ale ja z niej w ogóle nie korzystam. Ale bank i tak policzy mu te 5% i obciąży mu to dość mocno zdolność kredytową. Jak wcześniej wspomniałem, karta zamyka się dość długo. Limit na koncie można sobie zamknąć, a przy karcie zawsze proponuje zmniejszenie limitu. Bo wypowiedzenie jest rozłożone w czasie, a zmniejszenie limitu często zrobimy przez telefon lub online i na drugi dzień już możemy sobie obniżyć, na przykład z tych 50 tysięcy do 5.

Taka zmiana drastycznie nam podnosi zdolność kredytową. Jeszcze mogę dodać, że banki czasami widzą, że klienci mają chwilówki, pożyczki pozabankowe. Okazuje się, że w taki sposób trafiają do BIKu. Chodzi między innymi o AllegroPay, PayPo, czy wszystkie inne odroczone płatności. Trzeba zwrócić uwagę, żeby nie brać za często tego typu pożyczek przed wnioskowaniem o kredyt. Dla banków pożyczka pozabankowa nie wygląda dobrze. 

Jest też kwestia tego, czy ktoś miał kiedykolwiek kredyt. Często się mówi o historii kredytowej, że dobrze, jeżeli coś tam jest. Większe znaczenie to ma przy kredytach ratalnych i gotówkowych. Rzeczywiście możesz zarabiać bardzo dużo pieniędzy, pójdziesz sobie kupić rower na raty i dostaniesz odmowę, bo nie masz historii kredytowej. Tak naprawdę dochody mają mniejsze znaczenie, więc warto sobie uruchomić np. limit w koncie na 1000 zł. Na podstawie wpływów w swoim banku coś takiego dostaniemy od ręki. Przetrzymać go przez 3 miesiące i zamknąć i już historię wtedy, jakąś mamy. 

Nawet jeżeli nie korzystaliśmy z tego limitu?

Nawet jeżeli nie korzystaliśmy. 

Ciekawe, proste wyjście, które może nam dużo poprawić. Uruchamiamy limit, zamykamy i mamy czystą kartę, a jednocześnie dobrą historię. 

Dokładnie. No i w BIKu coś też już jest.

Co do BIKu. Jak sprawdzić swoją zdolność kredytową i czy ilość sprawdzeń ma wpływ na jej wysokość? 

Najlepiej u pośrednika kredytowego, bo ma dostęp do wszystkich kalkulatorów. Nie sprawdzać na kalkulatorach internetowych, bo tam zwykle to jest jeden uniwersalny kalkulator. Jak już tutaj omówiliśmy, każdy bank podchodzi zupełnie inaczej, ma swój wewnętrzny kalkulator, więc te różnice w zdolnościach będą, a w tych uniwersalnych nie, więc one nam dużo nie powiedzą. Można też chodzić po bankach, ale to jest trochę strata czasu. Kiedyś jak pracowałem w Credit Agricole, to tam przy sprawdzaniu zdolności kredytowej było kierowane zapytanie do BIKu, a jeżeli takich zapytania mamy kilka, to rzeczywiście może być to przeszkodą w uzyskaniu kredytu.

Wyjaśnisz dlaczego, jeżeli kilka razy sprawdzamy zdolność, to nagle nie dostaniemy tego kredytu? 

To ma znaczenie bardziej przy kredytach gotówkowych. Klient teoretycznie może złożyć wnioski, przykładowo ma zdolność na 50 tysięcy złotych, więc składa do trzech banków i uruchamia je jednego dnia. Wyciąga tak 150 tysięcy złotych. Więc jak bank widzi w BIKu, że jest kilka zapytań, to zapala się lampka.

Przy kredytach hipotecznych tak nie ma z racji tego, że trzech hipotek nie uruchomimy, bo warunkiem uruchomienia jest wpisanie hipoteki przez sąd, a sąd tam nie wpisze kilku banków na raz. Więc tutaj banki mają troszeczkę inne podejście. Udzieliłem kiedyś kredytu klientowi, który miał już siedem wniosków złożonych i się udało. 

Druga sprawa, że przy kredytach hipotecznych, jak analityk widzi, że to jest piąty wniosek, to analizuje, że klient dostał cztery odmowy i szuka przyczyny przez co możemy być na gorszej pozycji i będziemy maglowani, będziemy musieli się tłumaczyć i tak dalej.

A może być tak, że jeżeli analityk widzi, że ktoś inny już to zrobił, to szkoda na taką osobę tracić czasu, bo albo pójdzie gdzie indziej albo jest coś nie tak z tym klientem, więc bierze kolejnego. 

Różnie. Miałem takie sytuacje, że w ramach odstępstwa, jak były długie procesy kredytowe, wnioskowaliśmy o przyspieszenie. Jak bank widział, że jest inne zapytanie w BIKu, to mówił: ok, ale ja chcę mieć deklarację klienta, że podpiszę umowę w naszym banku, jak dostanie decyzję pozytywną. Klient co prawda i tak potem mógł podpisać gdzieś indziej, ale jak widać właśnie banki kierowały się tym i zaglądały do tego.

Jeżeli my kierujemy się do jakiegoś banku i chcemy zapytać o to, jaką wartość kredytu możemy wziąć, to one sprawdzają w BIKu, czy mają wewnętrzne kalkulatory, a potem dopiero jak składamy faktyczną chęć tego kredytu, to sprawdzają BIK.

Najczęściej sprawdzają na kalkulatorach, więc nie idzie zapytanie do BIKu. Tak naprawdę, żeby bank mógł złożyć zapytanie do BIKu, to musi mieć naszą zgodę, musielibyśmy coś podpisać, więc jeżeli chcemy sprawdzić tylko zdolność, a bank nam każe coś podpisać, to nie polecam. Najlepiej iść i sprawdzić wtedy pośrednika, który ma dostęp do wszystkich banków.

Chciałbym zapytać o kolejną rzecz, która niekoniecznie jest związana z samym kredytem, ale jest coś takiego jak sankcja kredytu darmowego. Czy możesz nam przybliżyć temat i czy dla kredytów hipotecznych albo innych kredytów ma to zastosowanie?

Sankcja kredytu darmowego dotyczy kredytów konsumenckich do kwoty 255 550 złotych i umów zawartych po 17 grudnia 2011 roku. Chodzi o to, że banki nie dochowywały tam obowiązków informacyjnych. Na przykład, że RRSO było podawane albo niewłaściwe albo w ogóle nie było podawane albo nie były ujęte wszystkie koszty. Powoduje to, że jeżeli kredyt łapie się na taką sankcję, to mamy prawo zwrócić kapitał i wszystkie odsetki zostają anulowane, stąd ta nazwa sankcja kredytu darmowego. 

Prawnicy pracują teraz nad tym, żeby też kredyty hipoteczne móc tym objąć, ale ja osobiście jeszcze nie słyszałem o tym, żeby ktoś wygrał taką sprawę. Na pewno może to dotyczyć tylko kredytów, które były podpisane przed wejściem w życie ustawy o kredytach hipotecznych, czyli przed 22 lipca 2017 roku. Czyli tak naprawdę mamy okres od 2011 do 2017. Jeżeli ktoś miał kredyt hipoteczny podpisywany w tym czasie, to być może coś prawnicy wymyślą, zobaczymy.

Czyli to już nie dotyczy osób, które będą starać się teraz o kredyt albo zrobiły to ostatnimi czasy. 

Dokładnie.

 

Jakie rady dasz osobom, które w perspektywie roku zamierzają skorzystać z kredytu hipotecznego.Wiemy, że ten rok jest istotny więc na co warto zwrócić uwagę?

Maksymalizować przychody lub dochody, w zależności od formy opodatkowania. Nie generować zbyt dużo zapytań do BIKu wszelkiego rodzaju. Czy to są kredyty gotówkowe, jakieś małe kredyty ratalne w sklepach, czy AllegroPay, PayPo itd. Bo też możemy dostać np. odmowę z tego tytułu, że mamy zdolność kredytową, ale mamy zbyt dużą skłonność do zaciągania nowych zobowiązań. Miałem już takie odmowy. Jeżeli bank zobaczy, że 15 kredytów było brane rok wcześniej, nawet jeżeli wszystkie są spłacone, to już niekoniecznie musi patrzeć na klienta przychylnie.

Czy jeżeli ktoś inwestuje, żeby nie powiedzieć, że gra na giełdzie, to to też może mieć wpływ? W sensie analityk też to sprawdza? Jeżeli ktoś np. kupuje co miesiąc akcje i te akcje nie stoją najlepiej, to to też może oznaczać, że niekoniecznie damy takiej osobie kredyt?

Tutaj niekoniecznie akurat. Raczej nie powinno być to odmową, ale warto rzeczywiście przygotować historię konta, bo jeżeli będą widzieli dużo przelewów na rachunki powierników, jak np. mamy zakłady bukmacherskie, to zawsze są te szybkie płatności. Jeżeli będzie tego dużo, to analityk też może się zastanawiać, skąd takie przelewy i gdzie one idą.

Miałem klienta, który dostał kiedyś odmowę, mimo tego, że miał zdolność kredytową, bo po sprawdzeniu właśnie historii rachunku wyszło na to, że ma dużo dochodów z zakładów bukmacherskich i to już się analitykowi nie spodobało. Jeżeli mamy jakieś zajęcia komornicze itp. Może to być jakiś mandat, 200 zł, czasami drobnostka, to też warto poczekać i dopiero 3 miesiące później złożyć wniosek, żeby tych rzeczy nie było widać.

Jest trochę tych rzeczy, o które warto zadbać. Zastanawiam się czy to, że np. nasza małżonka też zarabia i mamy dziecko, to to się wszystko sumuje i dzielimy na 3? Czy to wszystko zależy od banku i od sytuacji?

Tak, dzielimy na 3. Zawsze dzielimy na liczbę osób w gospodarstwie domowym. Jeżeli małżonka nie pracuje, to ona też jest brana jako osoba na utrzymaniu, czyli nie daje nam dochodu, a kosztuje, więc tą zdolność kredytową nam gdzieś tam obniża. Ale tutaj taki paradoks. Dla banków lepiej jest mieć dwóch kredytobiorców. Możemy mieć teoretycznie niższą zdolność kredytową, ale jeżeli się mieścimy w tym, co tak naprawdę chcemy uzyskać, to przy dwóch kredytobiorcach jest mniejsza szansa, że nam odmówią. 

Miałem kiedyś taki przypadek, gdzie klient dostał odmowę. Chciał około 300 tysięcy złotych, dostał odmowę z powodu scoringu, coś tam się analitykowi nie spodobało. Dołączyliśmy mu więc jego żonę, z którą miał rozdzielność majątkową, ona nie miała żadnego dochodu i dostał decyzję pozytywną w tym samym banku. Teoretycznie to jest absurd, ale z punktu widzenia banku ryzyko rozkłada się na więcej osób. 

Dzieci to jest też oddzielna historia. Dzieci są kochane, ale nam odbierają zdolność kredytową, tak zawsze się śmiejemy. Na szczęście to się pozmieniało, bo większość banków już teraz uwzględnia 800+. Więc to automatycznie nam dość mocno rekompensuje te koszty utrzymania.

Można powiedzieć, że nie dość, że warto się zastanawiać, czy wziąć kredyt przed ślubem, czy po ślubie, to jeszcze przed narodzeniem dziecka, czy po narodzeniu dziecka.

Dokładnie. Czasami przychodzą do mnie klienci, gdzie np. pani jest w zaawansowanej ciąży i mówią: dobra musimy już teraz. No i zastanawiają się nad swoją zdolnością kredytową, więc tutaj od razu odpowiadam na pytanie. Dopóki dziecko się nie urodzi, dopóki nie ma numeru PESEL, to nie obciąża zdolności kredytowej.

Zastanawiam się czy analityk widząc, że ktoś kupił łóżeczko czy coś innego, co oznacza, że zaraz będzie dziecko będzie czekał z decyzją?

Aż tak nie. Zdarzało się np. że jeżeli jakiś klient oświadczył na wniosku, że nie ma dzieci, a potem wychodziło, że opłaca przedszkole, to analityk głupi nie jest i w tym momencie kazał np. przystawić PIT, gdzie mamy często ulgi na dzieci.

Rozumiem, że wtedy już jesteśmy skreśleni.

Czasami jest tak, że naprawdę klient zapomniał, a ma zdolność kredytową nawet z tym dzieckiem, to wyjaśnienie napiszemy i przejdzie. Ale jeżeli klient gdzieś tam chciał ukryć, no to już niestety jest po decyzji.

 

Już tak na sam koniec. Jaką książkę polecasz osobom, które chcą lepiej zrozumieć rynek finansowy?

Pierwsze co mi przychodzi do głowy to Ryszard Jaszczyński „Tajemnice Pieniądza i Zarządzania Kapitałem”. Tam jest właściwie wszystko, od pieniądza fiducjarnego, złota, po kryptowaluty. Przede wszystkim mnie zaciekawił ten taki cykl koniunkturalny, bo tak naprawdę to nie jest tak, że zawsze zarabiamy na tym samym. Raz rosną surowce, raz rosną akcje, potem obligacje, gdzieś mamy inflację i tak dalej. Warto rzeczywiście sobie te cykle sprawdzić, bo to nam wtedy pomaga w podejmowaniu decyzji. Kiedy zainwestować w nieruchomości, a kiedy może kupić złoto, a kiedy po prostu najlepiej trzymać gotówkę i czekać na pojawiające się okazje.

Polecamy wszystkim słuchaczom. Jeżeli ktoś by chciał się starać o kredyt, coś potrzebuje, chce się dowiedzieć, to gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?

Przede wszystkim prowadzę blog finansowy ogar.pl. Oczywiście tam można się kontaktować ze mną bezpośrednio. A poza tym pod tą samą nazwą mam kanał YouTube, Instagram, Facebook, TikTok, a na linkedIn po prostu jako Bartosz Nowak.

To ja Bartoszu Ci bardzo dziękuję za tę rozmowę i podzielenie się z nami swoimi doświadczeniami.

Dziękuję również.

Polecana książka

Słuchaj także na:

Udostępnij ten artykuł:

Polecana książka

Mentoring to efektywna nauka pod okiem doświadczonej osoby, która:

  • przekazuje Ci swoją wiedzę i nadzoruje Twoje postępy w zdobywaniu umiejętności,
  • uczy Cię dobrych praktyk i wyłapuje złe nawyki,
  • wspiera Twój rozwój i zwiększa zaangażowanie w naukę.

Mam coś dla Ciebie!

W każdy piątek rozsyłam motywujący do nauki programowania newsletter!

Dodatkowo od razu otrzymasz ode mnie e-book o wartości 39 zł. To ponad 40 stron konkretów o nauce programowania i pracy w IT.

PS Zazwyczaj wysyłam 1-2 wiadomości na tydzień. Nikomu nie będę udostępniał Twojego adresu e-mail.