Uwaga! Trwają prace nad nową wersją serwisu. Mogą występować przejściowe problemy z jego funkcjonowaniem. Przepraszam za niedogodności!
⛔ Masz dość walki z kodem i samym sobą? 🔄 Czas na RESET! ✅ Dołącz do bezpłatnego wyzwania!
Chcesz być (lepszym) programistą i lepiej zarabiać? Umów się na rozmowę - powiem Ci jak to zrobić!
Gość: Nina Marszałek – kim jest i czym się zajmuje
Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?
Jak zarządzać pracą na 2 etaty
Skąd pomysł na pracę na 2 etaty? Przybliżysz nam swoje początki z overemployment-em?
Jak zachować równowagę między pracą a zdrowiem
Jak organizujesz sobie pracę, aby nie zawieść pracodawców/klientów i jednocześnie nie przeciążyć swojego organizmu? Czy faktycznie pracujesz 16h dziennie?
Czy to, co robisz, jest zgodne z przepisami
Czy praca na 2 etaty jest legalna? Na jakim etapie pracodawcy dowiadują się, że jest ten “drugi”? Czy masz na to sprawdzone rozwiązania?
Overemployment: zalety i wady
Jakie wady i zalety widzisz dla overemployment-u? Czy to rozwiązanie jest dla każdego?
Wyzwania pracy na wielu projektach
Co jest dla ciebie najtrudniejsze w pracy na kilku projektach na raz?
Kluczowe elementy sukcesu w pracy na kilka frontów
Jakie są kluczowe elementy do spełnienia, abyśmy mogli myśleć o pracy na kilka frontów? Doświadczenie? Marka osobista? Mindset?
Rekomendacje literaturowe dla osób pracujących na 2 etaty
Jaki materiał np. książkę polecisz osobie, która zamierza pracować na 2 etaty?
Nina Marszałek – kontakt
Gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?
➡ Maxwell Maltz, Psychocybernetyka
➡ Cal Newport, Praca głęboka. Jak odnieść sukces w świecie, w którym ciągle coś nas rozprasza
➡ LinkedIn: www.linkedin.com/in/nina-marsza%C5%82ek-25b002178/
➡ Instagram: www.instagram.com/ninka.engineer/
Dziś moim gościem jest Nina Marszałek. Nina opowie nam o tym, jak pracując na dwa etaty nie oszaleć z powodu stresu oraz nieprzerwanie czerpać przyjemność z tego, co się robi. Nino, dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie na rozmowę.
Ja również bardzo dziękuję. To mój pierwszy raz w podcaście. Rozmowa będzie o IT, w którym pracuję już od jakiegoś czasu, więc bardzo się cieszę, że będę mogła opowiedzieć dzisiaj trochę o moich doświadczeniach z ostatnich dwóch i pół roku.
A może nawet i trzech i pół roku?
No trzech i pół roku, chociaż temat dotyczy tak stricte ostatnich dwóch i pół roku tak naprawdę.
Zaraz o szczegółach sobie powiemy. Skoro wspomniałaś o swojej osobie, to powiedz nam coś więcej – co łączy Cię z branżą IT i jak wyglądał Twój proces przebranżawiania się?
Tutaj w zasadzie nie ma mowy stricte o przebranżawianiu się, chociaż może trochę tak. Zaczęłam swoją karierę zawodową w IT, chociaż wcześniej pracowałam w innych branżach jako studentka czy po prostu na dorobku. Z IT łączy mnie dużo, bo już w szkole podstawowej interesowałam się tworzeniem stron internetowych. Później przyszły pierwsze próby nauki obiektowych języków programowania, czyli Javy.
To może wejdę Ci w słowo, bo chciałbym dopytać – pewnie nasi słuchacze nie wiedzą ile masz lat i kiedy to było. Jakbyś mogła powiedzieć więcej, w którym roku było to zainteresowanie stronami internetowymi, żebyśmy mogli to osadzić w czasie.
Jasne. Teraz mam 24 lata. Jak zaczęłam się interesować stronami internetowymi, to miałam lat 11. Wtedy też, jak to dziecko, trochę się interesowałam, później to porzucałam. Przychodziły nowe zainteresowania, więc na początku były to blogi, potem proste strony w HTML. Używałam Bootstrapa, HTML-a i CSS-a. Uczyłam się troszkę Javy, doszłam do momentu, w którym byłam w stanie napisać aplikację okienkową – kalkulator i prosty edytor tekstu. To wracało do mnie co jakiś czas, później kompletnie to porzuciłam, bo szkoła nie nauczyła mnie tego, że jednak w IT kluczem jest wykopywanie informacji, czytanie dokumentacji i zastanawianie się.
W tamtym momencie nie miałam tej umiejętności, więc przez całe liceum to był taki ciężki czas, w zasadzie nie robiłam nic oprócz przygotowywania się do kartkówek i sprawdzianów. Nie miałam zainteresowań związanych z IT. A po liceum, w ostatnim roku, byłam na edukacji domowej, więc postanowiłam wyjechać do Niemiec i poświęciłam się nauce niemieckiego. Tam w Niemczech, jak już mi się udało wyjechać, to uczyłam się języka i chciałam tam pójść na studia. Na początku moim pomysłem była ekonometria. Związane z matematyką, statystyką, myślałam żeby pójść może w kierunku Data Science, bo akurat to wtedy było takie "na czasie", modne i wszyscy o tym gadali. Ale Niemcy jakoś mnie nie urzekły, wróciłam do Polski.
Trochę z braku laku poszłam na Polsko-Japońską Akademię Technik Komputerowych na Zarządzanie Informacją, bo informatyka i to Data Science wciąż chodziło mi po głowie. Ale jakoś tak przestraszyłam się tego tematu i stwierdziłam, że nie dam rady, nie poradzę sobie, miałam dosyć niską samoocenę. Więc poszłam na to Zarządzanie Informacją i to było rozczarowanie.
To może dopytam: dlaczego rozczarowanie po pierwsze, a po drugie – co myślisz teraz? Czy poleciłabyś osobie, która chce wejść do branży studia? Czy warto zacząć studia i to jej pomoże wejść do branży?
Na pewno nie zagwarantują pracy. Studia mogą pomóc na takiej zasadzie, że czasami oferują łatwiejszy dostęp do programów stażowych. A teraz w zasadzie największym problemem, który widzę u moich znajomych próbujących wejść do branży, jest znalezienie tej pierwszej pracy, tego pierwszego doświadczenia komercyjnego. Więc tutaj studia są zawsze takim plusem, bo wiadomo – firmy widzą status studenta, co z perspektywy podatkowej jest dla nich łatwiejsze i dla ciebie.
Ale tutaj zaznaczę, że trzeba mieć poniżej 26 lat, tak? To tylko wtedy działa.
Zgadza się.
To dopytam jeszcze, bo tak zaczęłaś od tego, że to może być trudne, że możesz nie dać rady. Czy trzeba się nauczyć programować tyle, żeby zostać programistą?
Nie. Na pewno nie. Ostatnio nawet rozmawiałam z jednym z moich znajomych, który teraz poszedł na studia, żeby się przebranżowić z branży Automotive. Chciał mieć pracę bardziej elastyczną, zdalną z domu i powiedziałam mu, że to jest ogromny błąd, że on idzie na te studia. Bo to po prostu nie jest wystarczające. Nikt nie chce inwestować teraz w to, żeby szkolić nowych ludzi, bo jest masa ludzi, którzy są już wyszkoleni – czy przez doświadczenie zawodowe, czy przez swoje własne projekty. Nikt nie będzie specjalnie czasu i zasobów poświęcał, żeby szkolić ciebie, jak nie wiesz nic.
Więc ja bym powiedziała, że studia są okej, jeśli chcesz poznać ludzi, może mieć łatwiejszy dostęp do tych programów. Ale musisz mieć naprawdę solidną "road mapę": co chcesz robić, wiedzieć co dokładnie musisz umieć na to stanowisko i ile czasu na to potrzebujesz. Potrzebujesz kilku naprawdę solidnych, działających projektów jako student. Co jest dosyć absurdalne, bo dużo ludzi z moim doświadczeniem, czy większym, w ogóle nie ma żadnych projektów i tak dostają pracę. Ale od juniorów wymaga się poziomu jak od seniora albo lepiej.
Gdzieś słyszałem, że najtrudniejsza rekrutacja to ta pierwsza, a potem to już jest coraz łatwiej.
Tak, to jest też takie dosyć przypadkowe. U mnie to było bardzo przypadkowe.
To wróćmy do Twojej osoby i do nauczyciela, który uczył Cię .NET-u. Jak to dalej szło?
W zasadzie spotkaliśmy się kilka razy tak naprawdę tylko na sesje mentoringowe, gdzie on mi mówił, co mam jeszcze sobie ogarnąć. Ja po prostu nie miałam kasy wtedy, żeby w to inwestować za bardzo, a wiadomo, że konsultacje z zakresu wytwarzania oprogramowania są drogie. Szczególnie dla studenta, który nie ma pracy.
Więc dużo pracy włożyłam w to sama. Zrobiłam jakiś tam prosty projekt, który tak nie za bardzo działał, ale coś tam było napisane. I w pewnym momencie zaczęłam się rozglądać wokół siebie na początku, co jest dostępne. Pewnego dnia byłam po prostu na siłowni i ćwiczyłam. W przerwie między seriami usłyszałam, że dwóch chłopaków rozmawia właśnie o pracy. Jeden z nich wspomniał, że ostatnio przyjęli go do firmy DSV – to firma logistyczna z siedzibą w Warszawie. Tam jako stażysta pracuje sobie od jakiegoś czasu. Więc stwierdziłam, że to jest świetna okazja, żeby spróbować się jakoś wkręcić. Podeszłam do nich i zapytałam, czy nadal szukają stażystów. Okazało się, że szukają, albo że potencjalnie szukają. Po jakichś paru minutach miłej rozmowy i oczywiście po kilku mailach wymienionych z menadżerem okazało się, że byłabym dobrym fitem do tego projektu. I tak to się zaczęło.
Mnie osoby, z którymi się spotykam, zadają pytanie: "No to jak szukać tej pracy?". Wszyscy rozsyłają CV na Pracuj.pl czy na innych tego typu portalach. A to, co powiedziałaś, pokazuje, że warto trochę inaczej poszukać, bo będzie dużo łatwiej. Może nie szybciej, ale to jest po prostu też sposób na to, żeby dostać tę pracę.
Tak, na pewno. Takie codzienne sytuacje, gdzie nikt się nie spodziewa, że ty będziesz podchodził i pytał o staż, to są najlepsze sytuacje. Bo właśnie nikt się tego nie spodziewa i ty też podchodzisz wtedy bez takich sztywnych oczekiwań. Na zasadzie rozmowy i przyjacielskiej wymiany zdań. Bo też jak ty pójdziesz na meetup, gdzie jest dużo deweloperów i zaczniesz wszystkim zawracać tyłek, że ty chcesz staż, to też to może być trochę źle widziane, że jesteś taki zdesperowany. Nie mówię, że to jest generalnie zły pomysł żeby iść, ale to musi być tak na luzie.
Ja po prostu poszłam tam porozmawiać z ludźmi o technologiach albo byłam ciekawa, a nie że koniecznie muszę ten kontakt złapać, że koniecznie tego maila dostać. Niech to będzie naturalne. Więc powiedzmy, że ja nie chcę tutaj udawać, że jestem jakąś ekspertką, bo ja jednak mam te 3,5 roku doświadczenia i jeszcze jest masa rzeczy, których muszę się nauczyć. Ale czułam, że ci ludzie są lepsi ode mnie w kontekście tego jednego konkretnego systemu, ale nie w kontekście IT ogólnie. I to był ten problem.
Więc tutaj te kwestie – czy dam radę na spotkaniach, czy dam radę ogólnie jeśli chodzi o workload – no to kwestia dobrej organizacji.
No dobrze, wróćmy do Ciebie. Dostałaś ten staż, więc jak to wyglądało? Jak dalej się potoczył Twój rozwój kariery? Będziemy szli w stronę naszego tematu dzisiejszego.
Rozwój przebiegał bardzo sprawnie. Zmieniałam tę pracę dość szybko na początku kariery, co też w zasadzie polecałabym każdemu, kto zaczyna w branży, bo miałam dzięki temu kontakt z wieloma architekturami, wieloma typami aplikacji, podejściami, różnymi ludźmi.
Też oczywiście te zmiany wynikały z jakichś tam moich celów finansowych. W pewnym momencie, kiedy pracowałam wtedy w dużej korporacji, okazało się, że nie ma za bardzo możliwości uzyskania podwyżki po roku. A ja czułam, że wartość, którą wnoszę jest już odpowiednikiem wyższego wynagrodzenia niż to, które miałam. Miałam też tak z tyłu głowy, że chciałabym sobie kupić mieszkanie. No i wiadomo, ta zdolność kredytowa była wtedy dla mnie naprawdę najważniejsza.
Więc znalazłam sobie projekt "Legacy" [przestarzały kod/system – przyp. red.]. Wiedziałam, że pakuję się w totalne błotko, ale musiałam to zrobić, bo nie miałam w tamtym momencie innego wyjścia, żeby dostać taką zdolność kredytową, jakiej potrzebowałam. No i w tamtym momencie naprawdę się wypaliłam. Mimo że wcześniej lubiłam swoją pracę, to jak zaczęłam pracować w tym projekcie Legacy, to się okazało, że to prawie nie ma nic wspólnego z pisaniem kodu. Tam trzeba rozwiązywać jakieś problemy, które pochodzą z lat 2000., że nie ma tam za bardzo miejsca na usprawnienia. Są wciąż takie firmy i systemy, które generują bardzo duży obrót im i przychody, no to w zasadzie nikogo nie interesuje, żeby to jakoś tak usprawniać czy refaktorować.
Po co zmieniać skoro działa, tak?
Tak, po co zmieniać skoro działa. Ja naprawdę czułam, że to była najgorsza decyzja mojego życia, żeby pójść do IT. Myślałam, że to było najgorsze co mogłam zrobić. Jeżeli tak to ma wyglądać, to ja po prostu tego nie chcę. Mimo że ja wiedziałam, że są inne pewne projekty, są nowsze, są fajniejsze zespoły dynamiczne, gdzie można się nauczyć. To ja się tam po prostu czułam, że nic nie uczę. To było frustrujące.
Bo za każdym razem jak było jakieś zadanie do zrobienia, to ja musiałam przekopać się przez 10 osób, które też nie wiedziały. I to było takie odbijanie piłeczki: "no dobra to może ten wie, to może tamten". Tu jakieś dostępy, trzeba było czekać na w ogóle na samo przyznanie dostępów do wszystkiego co było potrzebne, żeby sobie to lokalnie odpalić. Czekałam chyba z 3 tygodnie.
Więc ja po prostu kocham robić rzeczy, ja kocham być w ruchu cały czas i ja nie mogę w takim projekcie być, gdzie ja sobie będę tak siedzieć i wegetować i czekać, aż mi coś spadnie z nieba. I taka niemoc mnie ogarnęła wtedy. I naprawdę już myślałam o przebranżowieniu się na tego managera. No przysięgam, ja już mówiłam wszystkim swoim znajomym: "Nie no słuchajcie, ja chyba zostanę Scrum Masterem. Naprawdę. Ja rzucam to IT. Trudno. Zostanę Scrum Masterem".
I mi wtedy znajomy architekt mówi: "Słuchaj Nina. Jeśli tak uważasz, to zostań tym Scrum Masterem. Ale nie popełniaj błędu, nie podejmuj decyzji za szybko. Może spróbuj jakiejś nowej technologii. Może spróbuj nowej pracy. Jeśli Ci się nie podoba programowanie i czujesz, że to nie jest dla Ciebie, to może zostań analitykiem biznesowym. Tylko błagam, nie Scrum Masterem". I tak mi powiedział. Oczywiście z całym szacunkiem dla wszystkich Scrum Masterów, to tylko taki niewinny żarcik.
Także wtedy totalnie nieoczekiwanie napisała do mnie dziewczyna, rekruterka, że szukają kogoś. Że szukają Junior Developera. Po tych dwóch latach, kiedy już pracowałam, to przyszła ta oferta. Bardzo kiepska stawka, ale stwierdziłam: "Dobra, może będą chcieli negocjować, może się uda". Nie myślałam wtedy o drugim projekcie. Natomiast jak dostałam ofertę z tej firmy, to pomyślałam sobie, że to jest ten moment, w którym chcę spróbować pracować na dwóch projektach na raz. I zobaczymy co się stanie.
No i tu jest to moje pytanie, które chciałem zadać, ale już płynnie przeszłaś w zasadzie do niego. Skąd pomysł na dwa etaty to już wiemy. Troszkę sytuacja chyba Cię zmusiła, tak bym to nazwał. Zaraz pewnie powiesz, jak to ze swojej perspektywy wyglądało. No ale to jest ten początek tego tak zwanego "Overemploymentu", czyli po prostu pracy na więcej niż jeden etat. Proszę, kontynuuj.
Tak, to było takie pierwsze doświadczenie właśnie, kiedy nie do końca wiedziałam czy to się uda czy nie. Ale miałam przeczucie, że tak, bo naprawdę w tym projekcie Legacy jest trochę inna praca. Ja tam chciałam zostać ze względu na to, w zasadzie ze względów finansowych. I też jak jesteś w takim projekcie, gdzie bardzo ciężko się wdrożyć, ale jak już się wdrożysz, to potem masz tej roboty tak średnio albo mało. A w sumie też nikogo nie obchodzi, że ta praca nie idzie z prędkością światła, bo to nie o to chodzi w tym projekcie. Ten projekt i tak jest stabilny i zarabia kupę kasy, więc oni chcą mieć po prostu tych deweloperów na miejscu, żeby byli w razie czego, żeby jakieś tam drobne rzeczy dodawali, zmieniali i tak dalej. Więc ja zrozumiałam trochę specyfikę tego projektu.
To też dopytam, bo tak wspomniałaś o tym, że się wypaliłaś. To czy już na tym etapie jak pojawiła się ta druga oferta pracy, to już wtedy było lepiej? Coś tam się działo w międzyczasie, czy chcesz nam tutaj coś więcej powiedzieć?
Takie dwie motywacje. Jedna jest taka, że chciałam pójść do przodu zawodowo i jakieś tam nowe kompetencje zdobyć, bo – nie ukrywajmy – w projekcie Legacy nie nauczysz się robić nowych rzeczy. Tam nie trzeba dopisywać feature'ów. Wiesz, często no oczywiście każdy projekt jest inny. Niektóre będą trochę lepiej utrzymywane i trochę bardziej kompetentne osoby, ale niektóre projekty Legacy to jest na zasadzie: "mamy 10 osób, które są z nami od 20 lat i teraz do każdego nowej funkcjonalności będziemy brali te same osoby". Nawet jeżeli one się nie znają na tej technologii, jeżeli one się nie znają, nie uczą od tych 20 lat, no to trochę tak to czasami wygląda. No i to tak sobie robi się taki potworek i nikt się za bardzo nie przejmuje.
Więc no takiego refactoringu też nie było w planach. Ja wiedziałam, że ja chcę robić .NET Core, a nie .NET Framework. A w projekcie był .NET Framework. Ja chciałam się uczyć Azure'a, chciałam się uczyć Chmury ogólnie, a tam nie było. No i też za mało tej pracy. Za mało miałam pracy po prostu, za mało wszystkiego. Tam sobie wymyślałam jakieś rzeczy: a tutaj poprawię frontend, poprawię style, bo wszystkie były w jednym pliku z jakiegoś powodu, mimo że aplikacja w Angularze 15... Więc rozdzieliłam te style. To mi zajęło chyba z 3 miesiące, bo naprawdę każdy z nich był tak rozpieprzony, za przeproszeniem. I ja im to wszystko opisałam, dlaczego to jest rozpieprzone, dlaczego to trzeba poprawić i rzeczywiście potem to przepisałam na nowo.
Więc czasami sobie coś wymyślałam sama, ale to nie wychodziło od menedżerów, tylko to wychodziło bardziej od deweloperów. A ja też potrzebowałam, no bo ja nie chcę tutaj udawać, że ja jestem jakąś ekspertką, bo ja jednak mam te 3,5 roku doświadczenia i jeszcze jest masa rzeczy, których muszę się nauczyć. Więc żeby się nauczyć, no to muszę mieć kontakt z ludźmi, którzy są lepsi ode mnie. A ja czułam, że okej, ci ludzie są lepsi ode mnie w kontekście tego jednego konkretnego systemu, ale nie w kontekście IT ogólnie. I to był ten problem.
Więc tutaj te kwestie – czy dam radę na spotkaniach, czy dam radę ogólnie jeśli chodzi o workload – no to kwestia dobrej organizacji.
No dobrze. Brzmi dość poważnie bym powiedział. Od razu pewnie wszyscy się zastanawiają, jak organizujesz sobie pracę, aby właśnie nie zawieść pracodawców czy klientów. Trzy etaty, teraz dwa, jednocześnie. I co robisz, żeby nie przeciążyć też jednocześnie swojego organizmu? I takie naturalne pytanie: czy faktycznie pracujesz po 16 godzin dziennie, gdzie trzeba wziąć pod uwagę, że momentem były to prawie 3 etaty, więc wychodzi 24 godziny na dobę w ciągu tygodnia.
Tak, no jeśli myśleć o tym w kontekście godzin, no to możesz tak do tego dojść, że to wychodzi ci 24 godziny pracy. Natomiast no też można spytać się dosłownie każdego jednego programisty pracującego – mówię o programistach, nie o menadżerach, nie o osobach, które są non stop na callach, tylko stricte ludzie, którzy robią rzeczy takie praktyczne, techniczne dostarczają – to można zadać pytanie czy pracują 8 godzin.
Czy piszą kod 8 godzin, tak?
Tak, tak. No czy piszą kod. No wiadomo, też dużo jest w tym zmiennych. Czasami jest to 8, czasami jest to dwie, czasami są to cztery. No tak rzetelnie po prostu by podejść do takiej analizy ile pracują ludzie, to raczej to nie będzie 8 godzin, bo to by było bardzo wyczerpujące dla większości. Tak cały czas. Całe życie pracować, wyobrażam sobie mojej babci teraz na przykład albo jeszcze 5 lat temu, żeby siedziała 8 godzin i coś tam robiła przy komputerze. No raczej tak nie jest.
Jeśli chodzi o moją etykę zawodową – bo to jest oczywiście kwestia etyki zawodowej i tutaj ludzie się będą kłócić w zależności od tego, jak oni po prostu czują i co uważają oni za etyczne – no to dla mnie zatrudnienie w takiej branży jak nasza, ono nie jest na godziny. Tylko ono jest raczej na dostarczenie takiej wartości, jaka jest oczekiwana.
W ogólności bym zaznaczył, że raczej w branży IT często rozliczamy się na B2B, a nie na umowę o pracę, więc tutaj jest taki dodatkowy element, który powoduje, że dużo łatwiej nam w ten sposób podejść do tematu.
Tak. Znaczy te umowy różnie wyglądają i to jeszcze pewnie omówimy za chwilę, ale no to są umowy, które są w ten sposób skonstruowane raczej, że albo wynagrodzenie jest roczne i tam się zobowiązujesz do dowożenia oczekiwanej wartości. Ja dokładnie tak wygląda moja umowa, że ja mam roczne wynagrodzenie wypłacane w 12 transzach i jest tam po prostu taki wymóg, że ja dostarczam oczekiwane rezultaty, które sprecyzuje sobie klient.
Są takie, które gdzieś tam mają zlecenia podpięte, gdzie masz stawkę godzinową i nabijasz te godziny na jakiegoś tam sheeta. Są takie, które jeszcze sprecyzują ci, ile miesięcznie minimalnie tych godzin musisz wyrobić, gdzie tam to troszeczkę tak lepiej symuluje ten etat. Więc no różnie to bywa. Ale no generalnie taki Overemployment etyczny w mojej opinii to będzie działał wtedy, kiedy świat nie jest idealny. Tak? Bo gdyby świat był idealny, to by to nie działało i by to nie mogło być etyczne. Bo w idealnym świecie, jak masz pracowników, to każdy pracownik jest wykorzystywany w 100%. To jest tak jakbyś pracował z maszynami. Nie ma miejsca na żadne przestoje, masz menadżera, który jest perfekcyjnym menadżerem, masz tracker, który jest perfekcyjnie wyestymowany, wszystko jest wpisywane. Każda minuta, co ty robisz, kiedy. Jesteś w stanie perfekcyjnie wyestymować czas potrzebny do wykonania zadania. I każdy z twoich pracowników ma identyczną wydajność.
No często jest tak, że powiedzmy jest to jakoś tam uśrednione, że mid zarabia "od do", tak i gdzieś tam są to widełki między X a Y. No i tutaj jakby już nikogo za bardzo nie interesuje czy ten mid jest w stanie zrobić więcej niż tamten mid. No bo po prostu nie jesteś w stanie nawet sprzedać tej idei HR-om, że ty jesteś jakimś tam midem z średnim doświadczeniem, ale ty robisz dwa razy więcej niż taki ich średni mid. No bo po prostu nikt ci w to nie uwierzy. No to to nie ma sensu dla ludzi, którzy rekrutują. Więc to jest wszystko takie uśrednione.
No więc w takim świecie nieidealnym, gdzie to nie jest, nie wszystko jest wiadome, że wydajność nie wisi ci wiesz, jak diamencik nad Simsem, tylko to jest gdzieś tam jakaś kwestia umowna, no to ty często zostajesz z tym, że zostają ci jakieś tam moce przerobowe. Że możesz sobie niektórzy to wykorzystują na relaks, niektórzy to wykorzystują na spędzanie czasu z rodziną, niektórzy czytają coś, doszkalają się. Ale nie widzę też powodu, dla którego miałabym nie wykorzystać tego na dodatkową pracę, tak? I u mnie dosłownie w ten sposób to wygląda. Bo wciąż ja mam takie zasady, że zawsze na pierwszym miejscu są rzeczy, do których się zobowiązałam. Więc jeżeli się zobowiązałam do czegoś, to po prostu nie ma opcji. No dobra, zarwę nockę. Nigdy się tak nie zdarzyło w sumie, ale jeśli bym miała coś takiego, że coś by było potrzebne na za chwilę, no to bym po prostu siedziała, aż nie skończę.
Mam kilka takich praktycznych tipów, ale może zostawię ci tutaj miejsce na jakieś pytanie.
To ja jeszcze tylko taką jedną rzecz zauważę, bo przyszło mi do głowy, jak tak opowiadałaś o tym wszystkim, że nawet praca dla drugiego pracodawcy jest korzystna dla tego pierwszego. Bo może się okazać, że tam rozwiązałaś problem, który jest potrzebny w tej pierwszej pracy i masz od razu rozwiązanie, nie? I on tak naprawdę już za to nie płaci, bo ty po prostu to wdrażasz, a tam wcześniej musiałaś poświęcić parę godzin na to, żeby dojść do tego, nie? Więc to twoje doświadczenie, które zdobywasz w obu pracach, to też może być plus dla obydwóch. To nie jest tylko jak gdyby plus dla ciebie. Tak sobie o tym pomyślałem.
Tak, to jest słuszna uwaga. Ja w ogóle uważam, że jak pracujesz w kilku projektach, czy to na raz czy to gdzieś tam sekwencyjnie, to stajesz się takim super deweloperem. Bo w jednym, jeśli sobie je dobrze dobierzesz na przykład tak jak ja, że mam projekt Legacy, w którym głównie ta analiza, ten debugging, to wszystko, taka uważność jest istotna, versus projekt, gdzie wszystko jest nowe, piszesz kod, dostarczasz feature'y. To na przykład widzę jak bardzo dużo mi dało w kontekście debugowania i szybkiego rozwiązywania problemów to doświadczenie z tego projektu Legacy. Gdzie kod jest w ogóle jakiś crazy, nie wiadomo o co chodzi. Nie wiadomo co do czego strzela, co się z czym komunikuje i kto to w ogóle napisał. Te osoby już nie żyją albo są gdzieś na emeryturze na Kanarach.
Już myślałem, że powiesz, że dlatego, że menadżer ich przestrzelił.
Nie wiem. Gdzieś ten temat nie wiadomo. Aż tak daleko nie dotarłam. Ale wiesz, po prostu teraz wiele z tych takich problemów, które są w kodzie, czy gdzieś tam jakieś bugi, które debuguję w tej nowej aplikacji, to się wydaje takie trywialne w obliczu tego, co widziałam w tamtym kodzie.
Okej. To może właśnie powiem kilka takich praktycznych zasad, które ja sobie stosuję w swojej pracy.
No to już powiedziałam, że po prostu nie ma wymówek. Jak się do czegoś zobowiązuje, no to po prostu... No czy weekend, czy wieczór, no to to nie ma tak, że się wylogowuję o 16:00 i że powiem, że ja jestem po godzinach pracy. No nie ma tak po prostu. Coś ma być zrobione, to to będzie zrobione.
Czyli ja bym też zaznaczył, że to jest jakiś koszt po twojej stronie, tak? Czyli to nie jest tak idealnie, że sobie pracujesz na dwa etaty i jest super, bo razy dwa kasa wpada. No ale też trzeba ponieść tego konsekwencje i po prostu no jak trzeba, to trzeba.
Tak. Znaczy po prostu nie możesz już stosować takich wymówek, które są zazwyczaj honorowane, że no nie wiem, że jesteś po godzinach pracy, to proszę do mnie nie pisać, tak? Że jest godzina 20:00, no trudno. Jest godzina 20:00, no to ja nadal będę robić swoje, jak ktoś do mnie napisze, to odpiszę. Jak w jednym projekcie coś się wysypie i potrzebna jestem na gwałt, no to w drugim projekcie będę siedziała do godziny 22:00, bo mam coś do zrobienia. Także czasami się zdarzało, że były takie gorące okresy. Szczególnie jak pracowałam w trzech na raz. Teraz jak pracuję w dwóch, no to jest nawet okej, serio. I czasami się zdarza, że jest więcej pracy, ale jak pracowałam w trzech, to był niezły hardcore i zapierdziel. Codziennie. W weekendy, wieczory.
Generalnie jeśli chodzi o to, jak podchodzę do pracodawców czy klientów, no to staram się zawsze zrozumieć na początku co jest najważniejsze w tym projekcie. Co jest najważniejsze? No bo tak jak powiedziałam – w projekcie Legacy najważniejsze będzie to, żebyś ty się dowiadywał o co chodzi i stopniowo, stopniowo rozumiał i był coraz bardziej samodzielny. Że generalnie na przykład to nie jest tak ważne, żeby dostarczać szybko. I nie ma jakiś tam powiedzmy założonych sprintów, tylko robimy jak robimy. Ważne, żeby to w końcu było zrobione, ale nie ma tak, że musimy tutaj dostarczyć 10 funkcjonalności na za dwa dni, tak?
A w tym projekcie jakimś takim bardziej greenfieldowym, no to ważne jest, żebyś ty był cały czas, żebyś ty komunikował się non stop z zespołem, z ludźmi z biznesu, żebyś był na groomingach, bo to jest super ważne, żeby zrozumieć wymagania, żeby być w stanie je porządnie zaimplementować, żeby zidentyfikować co się nie spina, co się spina i tak dalej. Także zupełnie dwie specyfiki projektów. I zawsze staram się działać właśnie z tym z tyłu głowy, co jest najważniejsze dla mojego klienta. Czy to jest ta dostępność, czy to jest to zrozumienie, czy to jest jeszcze coś innego.
I tak też w takiej mikroskali – to jest w makroskali, a w mikroskali – to po prostu co jest teraz najważniejsze, żebym ja zrobiła na dzisiaj, jutro, na za, na po weekendzie, tak? To, to zawsze po prostu wiem. Co jest super ważne. I nigdy nie ma tak, że ktoś przyjdzie i powie: "A dlaczego to jeszcze nie zrobione?". No bo po prostu ja już to jakby, ja już wiem, że to musi być szybko zrobione, zanim oni się dowiedzą, że to musi być szybko zrobione. Na zasadzie chcemy tak komunikować się dobrze z zespołem, żeby szybko to identyfikować.
No i właśnie teamy też, no oni nie chcą, żeby ludzie pracowali 8 godzin, tylko oni mają jakiś założony cel biznesowy i oni chcą, żeby ludzie im pomagali zrealizować ten cel biznesowy. I jak ty pomagasz im realizować ten cel biznesowy, to już tak za bardzo nikogo nie interesuje, czy ty pracujesz 8 godzin czy nie. No bo kiedy się w zasadzie menedżerowie czy czy teamy zaczynają interesować tym co u ciebie? No wtedy, kiedy coś jest nie tak. No raczej nikt nie marnuje czasu na zajmowanie się rzeczami, które działają, tylko raczej się ludzie zajmują rzeczami, które nie działają, bo próbują je optymalizować. Więc jeżeli ty robisz wszystko dobrze, że ty wiesz co masz robić, kiedy masz robić, jak masz dostarczać i konsekwentny jesteś i jesteś godny zaufania dla teamu, to nikt nie będzie tutaj patrzał, kiedy ty wychodziłeś na kawę, kiedy ty byłeś na jednym callu, kiedy ty wiesz, byłeś gdzieś tam indziej.
A też patrzę w drugą stronę na to, co mówisz, że no bo jakbyśmy patrzyli tylko na te godziny, to czy jeżeli ktoś pracuje po 8 godzin dziennie, ale nie jest w stanie rozwiązać tych problemów, które ma rozwiązać, to czy on będzie dalej w tej pracy? Pewnie nie, no bo sobie nie radzi. No ale przecież pracuje po 8 godzin, nie? Więc jak gdyby trzeba też patrzeć z dwóch stron, że jeżeli ktoś zrobi szybciej, to dlaczego ma być karany i dostawać milion dodatkowych rzeczy do zrobienia, skoro dana osoba pracuje po 8 godzin i nie dostarcza i robi jedno zadanie przez X czasu. Więc to też trochę taka odbijanie piłeczki w drugą stronę dlaczego nie pracujesz 8 godzin.
Tak, to trzeba dobrze zbalansować. Ja też uważam, że to jest nie fair, kiedy inni robią więcej i dostają mniej pieniędzy albo nie jest to zauważane i wynagradzane. No bo tak jak już wspominałam, w idealnym świecie to by było tak, że jak ktoś robi więcej, to automatycznie to jest właśnie wiesz, tak taki feedback loop i z tego feedback loopa coś wynika. Że okej, ty teraz będziesz przez miesiąc zapierdzielał jak samochodzik i będziesz potem nagrodzony jakąś tam wyższą pensją czy premią, ale nigdy tak nie jest po prostu. Bo nikogo to nie jest w interesie firmy. No firma cię zatrudnia i chce, żebyś robił i najlepiej, żebyś robił za dużo, bo przecież to jest wtedy dla nich fajne. No po prostu nikt tak za bardzo bez presji nie odda ci swoich pieniędzy.
Okej. Czy tutaj jeszcze chciałabyś dołożyć coś do tych zasad związanych właśnie z pracą nad kilkoma projektami?
Na pewno z takich praktycznych, technicznych rzeczy to polecam korzystać z AI. To jest bardzo duża przewaga nad innymi, taka wydajnościowa, jeżeli potrafisz z tego korzystać i jesteś tak, no ja czasami tak czuję, że mam mózg trochę połączony z chmurą.
A masz jakieś ulubione narzędzie albo narzędzie, w którym masz wykupiony, nie wiem, pro albo enterprise i bardzo ci to pomaga?
Ja używam Cursora i do tego mam podpięte różne serwery MCP jak GitHub czy Jira. W zasadzie ja wiem, że pewnie mogłabym jeszcze lepiej to sobie setupować, żeby jeszcze więcej było zautomatyzowane, ale tak stopniowo wdrażam sobie nowe rzeczy. Testowałam Copilota, pisałam jakieś takie customowe instrukcje do różnych takich tasków, które się powtarzają, ale też takie moje spostrzeżenie, jeśli chodzi o tą automatyzację i optymalizację pracy, jest takie, że teraz się wszyscy tak zachłysnęli tym AI-em i próbują wszystko automatyzować, ale czasami kończymy na automatyzowaniu rzeczy, które nawet wcale nie są takim wielkim bottleneckiem. Że jakby po prostu automatyzujesz przez 3 godziny tworzenie jakiegoś tiketa, którego musisz stworzyć na przykład raz na miesiąc.
To też zwrócę uwagę, że czasami staramy się wszystko zautomatyzować, albo w sensie, że wszystko powinno być od A do Z napisane przez AI, a czasami wystarczy, żeby była ta ten core, albo naj bardziej pracochłonna część, z resztę możemy zrobić sami, będzie to lepszej jakości i szybciej, nie? Więc też musimy właśnie wszystko wypośrodkować.
Tak, tak. Zgadza się. Ale na pewno do takiego researchu, szybkiego rozwiązywania problemów, to jest takie wiesz, "getting started", no nie? Że jak masz tą dokumentację i masz zawsze taki samouczek, który tam zajmuje 5 minut przeczytanie go, getting started, to teraz możesz zrobić sobie takie wiesz, getting started z AI dosłownie w każdej jednej dziedzinie.
Okej. Działa to idę dalej, nie?
Tak, tak. Ostatnio sobie ustawiałam wiesz, światła do robienia rolek na Instagramie, zaczęłam sobie troszeczkę wchodzić w ten content i jaram się to teraz aktualnie. No i co zrobiłam jako pierwsze? ChatGPT dzień dobry, potrzebuję getting started z tworzenia contentu. Co mam kupić, jakie mam lampy, no bo jest milion lamp, które można kupić. Co mam zrobić? I to i to bardzo pomaga. Tak samo z zadaniami.
Coś jeszcze dodasz?
Trzeba dobrze planować. Nie zostawiać rzeczy na ostatnią chwilę. Dogadywać się z ludźmi. Szybko identyfikować potencjalne bottlenecki. Czyli jeżeli release jest za za tydzień i widzisz, że w poniedziałek masz dwugodzinnego calla release'owego, a w drugim projekcie okazuje się, że coś jest do zrobienia też na poniedziałek albo na wtorek, to musisz tak zaplanować swoją pracę...
Czyli siadasz w niedzielę.
Tak. Albo, albo po prostu rozmawiam. No zazwyczaj nie jest tak, że mi się coś tak turbo nakłada, że jest koniec. Nie było czegoś takiego, że była jakaś totalna katastrofa i czegoś się nie dało po prostu. Czasami były jakieś wiadomo, jakiś call, na który nie mogłam przyjść. No to jak widzę, że nie mogę przyjść na przykład na jakiś grooming, bo cokolwiek innego dzieje się w drugim projekcie, no to idę do naszej Product Ownerki i mówię, że słuchaj, nie będzie mnie. Czy są jakieś konkretne tikety, które powinnam przejrzeć i zostawić w nich swoje komentarze? Czy na przykład mogłabym przekazać te moje komentarze drugiemu backendowcowi, żeby ta dyskusja przebiegła lepiej. No i w ten sposób to robię. No i zazwyczaj to jest właśnie bardzo doceniane, bo to wiesz, to nie jest tak, że ty nie przychodzisz na spotkanie i nikt nie wie co się dzieje, tylko ty uprzedzasz, że nie będzie cię i robisz wszystko przed, tak, żeby inni ludzie mieli łatwiej.
A też patrzę w drugą stronę na to, co mówisz, że no bo jakbyśmy patrzyli tylko na te godziny, to czy jeżeli ktoś pracuje po 8 godzin dziennie, ale nie jest w stanie rozwiązać tych problemów, które ma rozwiązać, to czy on będzie dalej w tej pracy? Pewnie nie, no bo sobie nie radzi. No ale przecież pracuje po 8 godzin, nie? Więc jak gdyby trzeba też patrzeć z dwóch stron, że jeżeli ktoś zrobi szybciej, to dlaczego ma być karany i dostawać milion dodatkowych rzeczy do zrobienia, skoro dana osoba pracuje po 8 godzin i nie dostarcza i robi jedno zadanie przez X czasu. Więc to też trochę taka odbijanie piłeczki w drugą stronę dlaczego nie pracujesz 8 godzin.
Tak, to trzeba dobrze zbalansować. Ja też uważam, że to jest nie fair, kiedy inni robią więcej i dostają mniej pieniędzy albo nie jest to zauważane i wynagradzane. No bo tak jak już wspominałam, w idealnym świecie to by było tak, że jak ktoś robi więcej, to automatycznie to jest właśnie wiesz, tak taki feedback loop i z tego feedback loopa coś wynika. Że okej, ty teraz będziesz przez miesiąc zapierdzielał jak samochodzik i będziesz potem nagrodzony jakąś tam wyższą pensją czy premią, ale nigdy tak nie jest po prostu. Bo nikogo to nie jest w interesie firmy. No firma cię zatrudnia i chce, żebyś robił i najlepiej, żebyś robił za dużo, bo przecież to jest wtedy dla nich fajne. No po prostu nikt tak za bardzo bez presji nie odda ci swoich pieniędzy.
Okej. Czy tutaj jeszcze chciałabyś dołożyć coś do tych zasad związanych właśnie z pracą nad kilkoma projektami?
Na pewno z takich praktycznych, technicznych rzeczy to polecam korzystać z AI. To jest bardzo duża przewaga nad innymi, taka wydajnościowa, jeżeli potrafisz z tego korzystać i jesteś tak, no ja czasami tak czuję, że mam mózg trochę połączony z chmurą.
A masz jakieś ulubione narzędzie albo narzędzie, w którym masz wykupiony, nie wiem, pro albo enterprise i bardzo ci to pomaga?
Ja używam Cursora i do tego mam podpięte różne serwery MCP jak GitHub czy Jira. W zasadzie ja wiem, że pewnie mogłabym jeszcze lepiej to sobie setupować, żeby jeszcze więcej było zautomatyzowane, ale tak stopniowo wdrażam sobie nowe rzeczy. Testowałam Copilota, pisałam jakieś takie customowe instrukcje do różnych takich tasków, które się powtarzają, ale też takie moje spostrzeżenie, jeśli chodzi o tą automatyzację i optymalizację pracy, jest takie, że teraz się wszyscy tak zachłysnęli tym AI-em i próbują wszystko automatyzować, ale czasami kończymy na automatyzowaniu rzeczy, które nawet wcale nie są takim wielkim bottleneckiem. Że jakby po prostu automatyzujesz przez 3 godziny tworzenie jakiegoś tiketa, którego musisz stworzyć na przykład raz na miesiąc.
To też zwrócę uwagę, że czasami staramy się wszystko zautomatyzować, albo w sensie, że wszystko powinno być od A do Z napisane przez AI, a czasami wystarczy, żeby była ta ten core, albo naj bardziej pracochłonna część, z resztę możemy zrobić sami, będzie to lepszej jakości i szybciej, nie? Więc też musimy właśnie wszystko wypośrodkować.
Tak, tak. Zgadza się. Ale na pewno do takiego researchu, szybkiego rozwiązywania problemów, to jest takie wiesz, "getting started", no nie? Że jak masz tą dokumentację i masz zawsze taki samouczek, który tam zajmuje 5 minut przeczytanie go, getting started, to teraz możesz zrobić sobie takie wiesz, getting started z AI dosłownie w każdej jednej dziedzinie.
Okej. Działa to idę dalej, nie?
Tak, tak. Ostatnio sobie ustawiałam wiesz, światła do robienia rolek na Instagramie, zaczęłam sobie troszeczkę wchodzić w ten content i jaram się to teraz aktualnie. No i co zrobiłam jako pierwsze? ChatGPT dzień dobry, potrzebuję getting started z tworzenia contentu. Co mam kupić, jakie mam lampy, no bo jest milion lamp, które można kupić. Co mam zrobić? I to i to bardzo pomaga. Tak samo z zadaniami.
Coś jeszcze dodasz?
Trzeba dobrze planować. Nie zostawiać rzeczy na ostatnią chwilę. Dogadywać się z ludźmi. Szybko identyfikować potencjalne bottlenecki. Czyli jeżeli release jest za za tydzień i widzisz, że w poniedziałek masz dwugodzinnego calla release'owego, a w drugim projekcie okazuje się, że coś jest do zrobienia też na poniedziałek albo na wtorek, to musisz tak zaplanować swoją pracę...
Czyli siadasz w niedzielę.
Tak. Albo, albo po prostu rozmawiam. No zazwyczaj nie jest tak, że mi się coś tak turbo nakłada, że jest koniec. Nie było czegoś takiego, że była jakaś totalna katastrofa i czegoś się nie dało po prostu. Czasami były jakieś wiadomo, jakiś call, na który nie mogłam przyjść. No to jak widzę, że nie mogę przyjść na przykład na jakiś grooming, bo cokolwiek innego dzieje się w drugim projekcie, no to idę do naszej Product Ownerki i mówię, że słuchaj, nie będzie mnie. Czy są jakieś konkretne tikety, które powinnam przejrzeć i zostawić w nich swoje komentarze? Czy na przykład mogłabym przekazać te moje komentarze drugiemu backendowcowi, żeby ta dyskusja przebiegła lepiej. No i w ten sposób to robię. No i zazwyczaj to jest właśnie bardzo doceniane, bo to wiesz, to nie jest tak, że ty nie przychodzisz na spotkanie i nikt nie wie co się dzieje, tylko ty uprzedzasz, że nie będzie cię i robisz wszystko przed, tak, żeby inni ludzie mieli łatwiej.
A też patrzę w drugą stronę na to, co mówisz, że no bo jakbyśmy patrzyli tylko na te godziny, to czy jeżeli ktoś pracuje po 8 godzin dziennie, ale nie jest w stanie rozwiązać tych problemów, które ma rozwiązać, to czy on będzie dalej w tej pracy? Pewnie nie, no bo sobie nie radzi. No ale przecież pracuje po 8 godzin, nie? Więc jak gdyby trzeba też patrzeć z dwóch stron, że jeżeli ktoś zrobi szybciej, to dlaczego ma być karany i dostawać milion dodatkowych rzeczy do zrobienia, skoro dana osoba pracuje po 8 godzin i nie dostarcza i robi jedno zadanie przez X czasu. Więc to też trochę taka odbijanie piłeczki w drugą stronę dlaczego nie pracujesz 8 godzin.
Tak, to trzeba dobrze zbalansować. Ja też uważam, że to jest nie fair, kiedy inni robią więcej i dostają mniej pieniędzy albo nie jest to zauważane i wynagradzane. No bo tak jak już wspominałam, w idealnym świecie to by było tak, że jak ktoś robi więcej, to automatycznie to jest właśnie wiesz, tak taki feedback loop i z tego feedback loopa coś wynika. Że okej, ty teraz będziesz przez miesiąc zapierdzielał jak samochodzik i będziesz potem nagrodzony jakąś tam wyższą pensją czy premią, ale nigdy tak nie jest po prostu. Bo nikogo to nie jest w interesie firmy. No firma cię zatrudnia i chce, żebyś robił i najlepiej, żebyś robił za dużo, bo przecież to jest wtedy dla nich fajne. No po prostu nikt tak za bardzo bez presji nie odda ci swoich pieniędzy.
Okej. Czy tutaj jeszcze chciałabyś dołożyć coś do tych zasad związanych właśnie z pracą nad kilkoma projektami?
Na pewno z takich praktycznych, technicznych rzeczy to polecam korzystać z AI. To jest bardzo duża przewaga nad innymi, taka wydajnościowa, jeżeli potrafisz z tego korzystać i jesteś tak, no ja czasami tak czuję, że mam mózg trochę połączony z chmurą.
A masz jakieś ulubione narzędzie albo narzędzie, w którym masz wykupiony, nie wiem, pro albo enterprise i bardzo ci to pomaga?
Ja używam Cursora i do tego mam podpięte różne serwery MCP jak GitHub czy Jira. W zasadzie ja wiem, że pewnie mogłabym jeszcze lepiej to sobie setupować, żeby jeszcze więcej było zautomatyzowane, ale tak stopniowo wdrażam sobie nowe rzeczy. Testowałam Copilota, pisałam jakieś takie customowe instrukcje do różnych takich tasków, które się powtarzają, ale też takie moje spostrzeżenie, jeśli chodzi o tą automatyzację i optymalizację pracy, jest takie, że teraz się wszyscy tak zachłysnęli tym AI-em i próbują wszystko automatyzować, ale czasami kończymy na automatyzowaniu rzeczy, które nawet wcale nie są takim wielkim bottleneckiem. Że jakby po prostu automatyzujesz przez 3 godziny tworzenie jakiegoś tiketa, którego musisz stworzyć na przykład raz na miesiąc.
To też zwrócę uwagę, że czasami staramy się wszystko zautomatyzować, albo w sensie, że wszystko powinno być od A do Z napisane przez AI, a czasami wystarczy, żeby była ta ten core, albo naj bardziej pracochłonna część, z resztę możemy zrobić sami, będzie to lepszej jakości i szybciej, nie? Więc też musimy właśnie wszystko wypośrodkować.
Tak, tak. Zgadza się. Ale na pewno do takiego researchu, szybkiego rozwiązywania problemów, to jest takie wiesz, "getting started", no nie? Że jak masz tą dokumentację i masz zawsze taki samouczek, który tam zajmuje 5 minut przeczytanie go, getting started, to teraz możesz zrobić sobie takie wiesz, getting started z AI dosłownie w każdej jednej dziedzinie.
Okej. Działa to idę dalej, nie?
Tak, tak. Ostatnio sobie ustawiałam wiesz, światła do robienia rolek na Instagramie, zaczęłam sobie troszeczkę wchodzić w ten content i jaram się to teraz aktualnie. No i co zrobiłam jako pierwsze? ChatGPT dzień dobry, potrzebuję getting started z tworzenia contentu. Co mam kupić, jakie mam lampy, no bo jest milion lamp, które można kupić. Co mam zrobić? I to i to bardzo pomaga. Tak samo z zadaniami.
Coś jeszcze dodasz?
Trzeba dobrze planować. Nie zostawiać rzeczy na ostatnią chwilę. Dogadywać się z ludźmi. Szybko identyfikować potencjalne bottlenecki. Czyli jeżeli release jest za za tydzień i widzisz, że w poniedziałek masz dwugodzinnego calla release'owego, a w drugim projekcie okazuje się, że coś jest do zrobienia też na poniedziałek albo na wtorek, to musisz tak zaplanować swoją pracę...
Czyli siadasz w niedzielę.
Tak. Albo, albo po prostu rozmawiam. No zazwyczaj nie jest tak, że mi się coś tak turbo nakłada, że jest koniec. Nie było czegoś takiego, że była jakaś totalna katastrofa i czegoś się nie dało po prostu. Czasami były jakieś wiadomo, jakiś call, na który nie mogłam przyjść. No to jak widzę, że nie mogę przyjść na przykład na jakiś grooming, bo cokolwiek innego dzieje się w drugim projekcie, no to idę do naszej Product Ownerki i mówię, że słuchaj, nie będzie mnie. Czy są jakieś konkretne tikety, które powinnam przejrzeć i zostawić w nich swoje komentarze? Czy na przykład mogłabym przekazać te moje komentarze drugiemu backendowcowi, żeby ta dyskusja przebiegła lepiej. No i w ten sposób to robię. No i zazwyczaj to jest właśnie bardzo doceniane, bo to wiesz, to nie jest tak, że ty nie przychodzisz na spotkanie i nikt nie wie co się dzieje, tylko ty uprzedzasz, że nie będzie cię i robisz wszystko przed, tak, żeby inni ludzie mieli łatwiej.
A też patrzę w drugą stronę na to, co mówisz, że no bo jakbyśmy patrzyli tylko na te godziny, to czy jeżeli ktoś pracuje po 8 godzin dziennie, ale nie jest w stanie rozwiązać tych problemów, które ma rozwiązać, to czy on będzie dalej w tej pracy? Pewnie nie, no bo sobie nie radzi. No ale przecież pracuje po 8 godzin, nie? Więc jak gdyby trzeba też patrzeć z dwóch stron, że jeżeli ktoś zrobi szybciej, to dlaczego ma być karany i dostawać milion dodatkowych rzeczy do zrobienia, skoro dana osoba pracuje po 8 godzin i nie dostarcza i robi jedno zadanie przez X czasu. Więc to też trochę taka odbijanie piłeczki w drugą stronę dlaczego nie pracujesz 8 godzin.
Tak, to trzeba dobrze zbalansować. Ja też uważam, że to jest nie fair, kiedy inni robią więcej i dostają mniej pieniędzy albo nie jest to zauważane i wynagradzane. No bo tak jak już wspominałam, w idealnym świecie to by było tak, że jak ktoś robi więcej, to automatycznie to jest właśnie wiesz, tak taki feedback loop i z tego feedback loopa coś wynika. Że okej, ty teraz będziesz przez miesiąc zapierdzielał jak samochodzik i będziesz potem nagrodzony jakąś tam wyższą pensją czy premią, ale nigdy tak nie jest po prostu. Bo nikogo to nie jest w interesie firmy. No firma cię zatrudnia i chce, żebyś robił i najlepiej, żebyś robił za dużo, bo przecież to jest wtedy dla nich fajne. No po prostu nikt tak za bardzo bez presji nie odda ci swoich pieniędzy.
Okej. Czy tutaj jeszcze chciałabyś dołożyć coś do tych zasad związanych właśnie z pracą nad kilkoma projektami?
Na pewno z takich praktycznych, technicznych rzeczy to polecam korzystać z AI. To jest bardzo duża przewaga nad innymi, taka wydajnościowa, jeżeli potrafisz z tego korzystać i jesteś tak, no ja czasami tak czuję, że mam mózg trochę połączony z chmurą.
A masz jakieś ulubione narzędzie albo narzędzie, w którym masz wykupiony, nie wiem, pro albo enterprise i bardzo ci to pomaga?
Ja używam Cursora i do tego mam podpięte różne serwery MCP jak GitHub czy Jira. W zasadzie ja wiem, że pewnie mogłabym jeszcze lepiej to sobie setupować, żeby jeszcze więcej było zautomatyzowane, ale tak stopniowo wdrażam sobie nowe rzeczy. Testowałam Copilota, pisałam jakieś takie customowe instrukcje do różnych takich tasków, które się powtarzają, ale też takie moje spostrzeżenie, jeśli chodzi o tą automatyzację i optymalizację pracy, jest takie, że teraz się wszyscy tak zachłysnęli tym AI-em i próbują wszystko automatyzować, ale czasami kończymy na automatyzowaniu rzeczy, które nawet wcale nie są takim wielkim bottleneckiem. Że jakby po prostu automatyzujesz przez 3 godziny tworzenie jakiegoś tiketa, którego musisz stworzyć na przykład raz na miesiąc.
To też zwrócę uwagę, że czasami staramy się wszystko zautomatyzować, albo w sensie, że wszystko powinno być od A do Z napisane przez AI, a czasami wystarczy, żeby była ta ten core, albo naj bardziej pracochłonna część, z resztę możemy zrobić sami, będzie to lepszej jakości i szybciej, nie? Więc też musimy właśnie wszystko wypośrodkować.
Tak, tak. Zgadza się. Ale na pewno do takiego researchu, szybkiego rozwiązywania problemów, to jest takie wiesz, "getting started", no nie? Że jak masz tą dokumentację i masz zawsze taki samouczek, który tam zajmuje 5 minut przeczytanie go, getting started, to teraz możesz zrobić sobie takie wiesz, getting started z AI dosłownie w każdej jednej dziedzinie.
Okej. Działa to idę dalej, nie?
Tak, tak. Ostatnio sobie ustawiałam wiesz, światła do robienia rolek na Instagramie, zaczęłam sobie troszeczkę wchodzić w ten content i jaram się to teraz aktualnie. No i co zrobiłam jako pierwsze? ChatGPT dzień dobry, potrzebuję getting started z tworzenia contentu. Co mam kupić, jakie mam lampy, no bo jest milion lamp, które można kupić. Co mam zrobić? I to i to bardzo pomaga. Tak samo z zadaniami.
Coś jeszcze dodasz?
Trzeba dobrze planować. Nie zostawiać rzeczy na ostatnią chwilę. Dogadywać się z ludźmi. Szybko identyfikować potencjalne bottlenecki. Czyli jeżeli release jest za za tydzień i widzisz, że w poniedziałek masz dwugodzinnego calla release'owego, a w drugim projekcie okazuje się, że coś jest do zrobienia też na poniedziałek albo na wtorek, to musisz tak zaplanować swoją pracę...
Czyli siadasz w niedzielę.
Tak. Albo, albo po prostu rozmawiam. No zazwyczaj nie jest tak, że mi się coś tak turbo nakłada, że jest koniec. Nie było czegoś takiego, że była jakaś totalna katastrofa i czegoś się nie dało po prostu. Czasami były jakieś wiadomo, jakiś call, na który nie mogłam przyjść. No to jak widzę, że nie mogę przyjść na przykład na jakiś grooming, bo cokolwiek innego dzieje się w drugim projekcie, no to idę do naszej Product Ownerki i mówię, że słuchaj, nie będzie mnie. Czy są jakieś konkretne tikety, które powinnam przejrzeć i zostawić w nich swoje komentarze? Czy na przykład mogłabym przekazać te moje komentarze drugiemu backendowcowi, żeby ta dyskusja przebiegła lepiej. No i w ten sposób to robię. No i zazwyczaj to jest właśnie bardzo doceniane, bo to wiesz, to nie jest tak, że ty nie przychodzisz na spotkanie i nikt nie wie co się dzieje, tylko ty uprzedzasz, że nie będzie cię i robisz wszystko przed, tak, żeby inni ludzie mieli łatwiej.
A też patrzę w drugą stronę na to, co mówisz, że no bo jakbyśmy patrzyli tylko na te godziny, to czy jeżeli ktoś pracuje po 8 godzin dziennie, ale nie jest w stanie rozwiązać tych problemów, które ma rozwiązać, to czy on będzie dalej w tej pracy? Pewnie nie, no bo sobie nie radzi. No ale przecież pracuje po 8 godzin, nie? Więc jak gdyby trzeba też patrzeć z dwóch stron, że jeżeli ktoś zrobi szybciej, to dlaczego ma być karany i dostawać milion dodatkowych rzeczy do zrobienia, skoro dana osoba pracuje po 8 godzin i nie dostarcza i robi jedno zadanie przez X czasu. Więc to też trochę taka odbijanie piłeczki w drugą stronę dlaczego nie pracujesz 8 godzin.
Tak, to trzeba dobrze zbalansować. Ja też uważam, że to jest nie fair, kiedy inni robią więcej i dostają mniej pieniędzy albo nie jest to zauważane i wynagradzane. No bo tak jak już wspominałam, w idealnym świecie to by było tak, że jak ktoś robi więcej, to automatycznie to jest właśnie wiesz, taki feedback loop i z tego feedback loopa coś wynika. Że okej, ty teraz będziesz przez miesiąc zapierdzielał jak samochodzik i będziesz potem nagrodzony jakąś tam wyższą pensją czy premią, ale nigdy tak nie jest po prostu. Bo to nie jest w interesie firmy. No firma cię zatrudnia i chce, żebyś robił i najlepiej, żebyś robił za dużo, bo przecież to jest wtedy dla nich fajne. No po prostu nikt tak za bardzo bez presji nie odda ci swoich pieniędzy.
Okej. Czy tutaj jeszcze chciałabyś dołożyć coś do tych zasad związanych właśnie z pracą nad kilkoma projektami?
Na pewno z takich praktycznych, technicznych rzeczy to polecam korzystać z AI. To jest bardzo duża przewaga nad innymi, taka wydajnościowa, jeżeli potrafisz z tego korzystać i jesteś tak... no ja czasami tak czuję, że mam mózg trochę połączony z chmurą.
A masz jakieś ulubione narzędzie albo narzędzie, w którym masz wykupiony, nie wiem, pro albo enterprise i bardzo ci to pomaga?
Ja używam Cursora i do tego mam podpięte różne serwery MCP jak GitHub czy Jira. W zasadzie ja wiem, że pewnie mogłabym jeszcze lepiej to sobie setupować, żeby jeszcze więcej było zautomatyzowane, ale tak stopniowo wdrażam sobie nowe rzeczy. Testowałam Copilota, pisałam jakieś takie customowe instrukcje do różnych takich tasków, które się powtarzają, ale też takie moje spostrzeżenie, jeśli chodzi o tą automatyzację i optymalizację pracy, jest takie, że teraz się wszyscy tak zachłysnęli tym AI-em i próbują wszystko automatyzować, ale czasami kończymy na automatyzowaniu rzeczy, które nawet wcale nie są takim wielkim bottleneckiem. Że jakby po prostu automatyzujesz przez 3 godziny tworzenie jakiegoś tiketa, którego musisz stworzyć na przykład raz na miesiąc.
To też zwrócę uwagę, że czasami staramy się wszystko zautomatyzować, albo w sensie, że wszystko powinno być od A do Z napisane przez AI, a czasami wystarczy, żeby była ta ten core, albo najbardziej pracochłonna część, z resztę możemy zrobić sami, będzie to lepszej jakości i szybciej, nie? Więc też musimy właśnie wszystko wypośrodkować.
Tak, tak. Zgadza się. Ale na pewno do takiego researchu, szybkiego rozwiązywania problemów, to jest takie wiesz, "getting started", no nie? Że jak masz tą dokumentację i masz zawsze taki samouczek, który tam zajmuje 5 minut przeczytanie go, getting started, to teraz możesz zrobić sobie takie wiesz, getting started z AI dosłownie w każdej jednej dziedzinie.
Okej. Działa to idę dalej, nie?
Tak, tak. Ostatnio sobie ustawiałam wiesz, światła do robienia rolek na Instagramie, zaczęłam sobie troszeczkę wchodzić w ten content i jaram się to teraz aktualnie. No i co zrobiłam jako pierwsze? ChatGPT dzień dobry, potrzebuję getting started z tworzenia contentu. Co mam kupić, jakie mam lampy, no bo jest milion lamp, które można kupić. Co mam zrobić? I to i to bardzo pomaga. Tak samo z zadaniami.
Coś jeszcze dodasz?
Trzeba dobrze planować. Nie zostawiać rzeczy na ostatnią chwilę. Dogadywać się z ludźmi. Szybko identyfikować potencjalne bottlenecki. Czyli jeżeli release jest za tydzień i widzisz, że w poniedziałek masz dwugodzinnego calla release'owego, a w drugim projekcie okazuje się, że coś jest do zrobienia też na poniedziałek albo na wtorek, to musisz tak zaplanować swoją pracę...
Czyli siadasz w niedzielę.
Tak. Albo, albo po prostu rozmawiam. No zazwyczaj nie jest tak, że mi się coś tak turbo nakłada, że jest koniec. Nie było czegoś takiego, że była jakaś totalna katastrofa i czegoś się nie dało po prostu. Czasami były jakieś wiadomo, jakiś call, na który nie mogłam przyjść. No to jak widzę, że nie mogę przyjść na przykład na jakiś grooming, bo cokolwiek innego dzieje się w drugim projekcie, no to idę do naszej Product Ownerki i mówię, że słuchaj, nie będzie mnie. Czy są jakieś konkretne tikety, które powinnam przejrzeć i zostawić w nich swoje komentarze? Czy na przykład mogłabym przekazać te moje komentarze drugiemu backendowcowi, żeby ta dyskusja przebiegła lepiej. No i w ten sposób to robię. No i zazwyczaj to jest właśnie bardzo doceniane, bo to wiesz, to nie jest tak, że ty nie przychodzisz na spotkanie i nikt nie wie co się dzieje, tylko ty uprzedzasz, że nie będzie cię i robisz wszystko przed, tak, żeby inni ludzie mieli łatwiej.
Okej, to zadam Ci pytanie, na które może odpowiesz później, ale powiem je, żeby nie zapomnieć: co na to koledzy z teamu? Czy nie są trochę zazdrośni, że Ci pomagają, Ty pracujesz na dwa etaty i więcej zarabiasz?
Może później.
Dobra. To wspomniałaś o tym, że jak coś się wali, to trzeba zrobić. Od razu przychodzi mi do głowy myśl, że taki tryb pracy nie jest dla osób, które mają problem ze wstaniem z łóżka, bo im się nie chce. Przechodzę więc do kolejnego punktu: zdrowie, mindset i tak dalej. Jak to robisz, żeby... żeby robić, po prostu?
Tak. To jest bardzo ciekawe i każdy musi to sobie indywidualnie ogarnąć, bo to trochę jak słuchanie coachów rozwoju osobistego. Brzmi super na rolkach: przewijasz przez 3 godziny, słuchasz gościa, który opowiada o tym, że wstaje o 5 rano, idzie na zimną kąpiel, potem sauna, potem biega... Myślisz sobie: "Ale zajebiście, ja też tak będę!". A potem budzisz się o 10, jesteś zgonem, ledwo doczołgujesz się do lodówki po batonika z zeszłego tygodnia, marchewka zwiędła i musisz ją wyrzucić... Nie ma żadnego zielonego, nic, kawę parzysz resztkami sił i potem przez 3 godziny się zbierasz i zwlekasz, żeby zrobić cokolwiek.
No to na pewno taka higiena życia tu wchodzi w grę, która pomaga sobie poradzić z prokrastynacją, z taką handrą. To jest na pewno skupienie się na jednej rzeczy i zdefiniowanie jasnych priorytetów: co chcę zrobić teraz, w tym okresie życia. I rezygnacja ze wszystkich rzeczy, które cię od tego odwodzą i rozpraszają.
Ja zrezygnowałam na czas trwania tych trzech projektów – w tym momencie co jakiś czas imprezuję, wychodzę ze znajomymi, też dużo wychodzę z ludźmi z pracy, uważam to za wartościowe – ale wtedy? Ja nie piłam alkoholu. Nie chodziłam na żadne imprezy. Spotykałam się z ludźmi w zasadzie tylko w takiej cichej atmosferze, spokojnej, wymiana zdań, rozmowa. Nie tak, że jest nagle grupa 30 osób, które zmęczą mój układ nerwowy, tylko cisza i spokój. Dużo sportu, bo sport poprawia wszystko. Poprawia twoje zdolności kognitywne, lepiej się myśli i jesteś w stanie myśleć nawet o pracy na treningu i przychodzą wtedy rozwiązania problemów, na które normalnie nie masz rozwiązania. Zdrowe jedzenie i dużo snu.
Dużo ludzi wpada w taką pułapkę niespania. Bo myślą sobie, że jak zarwą nockę, to będzie lepiej, bo dowożą, ale to jest tak trochę jak branie narkotyków, bo to jest tak naprawdę kredyt, który zaciągasz na następny dzień. I finalnie będziesz musiał go spłacić. Więc powiedziałabym, że jak nie jesteś wyspany tak w 100%, to może używasz jakichś marnych 10% swoich zdolności poznawczych. Versus jak się wyśpisz i naprawdę porządnie sobie zaplanujesz tydzień, no to jesteś mistrzem i możesz zrobić wszystko.
Też się zastanawiam, czy w tym mindsecie pomagała Ci świadomość, że... no bo umówmy się, praca na trzy etaty to nie jest coś, co robi się całe życie. Czy ta myśl, że to jest "na chwilę", żeby zarobić na to mieszkanie, pomagała Ci przetrwać te trudniejsze momenty?
Zdecydowanie tak. To, że to jest tymczasowe, bardzo pomaga. Wiedziałam, że to nie będzie trwało wiecznie. Miałam cel: mieszkanie, poduszka finansowa, bezpieczeństwo. I wiedziałam, że jak to osiągnę, to będę mogła zwolnić. I zwolniłam. Teraz pracuję na dwa etaty i jest dużo lżej. Ale ta świadomość celu jest kluczowa. Jak wiesz po co to robisz, to łatwiej znieść te niedogodności.
No dobrze. To wracając do tego pytania o kolegów z pracy. Jak oni reagują? Wiedzą w ogóle?
Wiedzą. Moi bliscy współpracownicy wiedzą. Niektórzy się śmieją, niektórzy podziwiają. Zazdrości raczej nie widzę, bo oni widzą też, ile to mnie kosztuje. Widzą, że ja naprawdę pracuję, że to nie jest tak, że leżę i pachnę, a kasa leci. Widzą, że jestem zorganizowana, że dowożę. I chyba po prostu szanują to, że jestem szczera i że robota jest zrobiona. A to, ile zarabiam... no cóż, każdy ma wybór. Oni też mogliby to robić, gdyby chcieli.
Czyli kluczem jest transparentność i dowożenie?
Dokładnie. Jak dowożisz i jesteś fair wobec zespołu, to nikt nie będzie miał pretensji. A jak zaczniesz kombinować, ściemniać, zawalać terminy, to wtedy zaczną się problemy. Niezależnie od tego, czy pracujesz na jeden etat, czy na trzy.
Jasne. Nino, zbliżamy się do końca. Powiedz mi jeszcze, jakie masz plany na przyszłość? Czy zamierzasz kontynuować ten model pracy?
Na razie tak. Dwa etaty to jest dla mnie teraz taki optymalny model. Daje mi bezpieczeństwo finansowe, pozwala się rozwijać w różnych kierunkach, bo projekty są różne. Ale nie wykluczam, że kiedyś wrócę do jednego, jak będę chciała się skupić na czymś innym, może na własnym biznesie, może na czymś zupełnie niezwiązanym z IT. Na razie jest mi dobrze tu, gdzie jestem.
Super. Na koniec, co byś poleciła osobie, która chciałaby spróbować swoich sił w pracy na dwa etaty? Od czego powinna zacząć?
Przede wszystkim niech sprawdzi, czy jest dobra w tym, co robi na jednym etacie. Jeżeli na jednym etacie ledwo wyrabiasz, to nie bierz drugiego. Musisz mieć zapas, musisz czuć się pewnie w swoich umiejętnościach. Po drugie, zacznij od małych kroków. Może jakieś zlecenie dodatkowe po godzinach, żeby zobaczyć, jak to jest pracować więcej. I po trzecie, zadbaj o swoje zaplecze: zdrowie, organizacja, narzędzia. Bez tego szybko się wypalisz. I pamiętaj, że to nie jest wyścig. To ma służyć tobie, a nie ty temu.
Świetna rada. Nino, bardzo Ci dziękuję za rozmowę i za podzielenie się swoim doświadczeniem. Myślę, że to będzie bardzo inspirujące dla wielu naszych słuchaczy.
Dziękuję bardzo za zaproszenie. Było mi bardzo miło.
Dzięki, cześć!
Cześć!
Chcesz zostać (lepszym) programistą i lepiej zarabiać?
🚀 Porozmawiajmy o nauce programowania, poszukiwaniu pracy, o rozwoju kariery lub przyszłości branży IT!
Umów się na ✅ bezpłatną i niezobowiązującą rozmowę ze mną.
Chętnie porozmawiam o Twojej przyszłości i pomogę Ci osiągnąć Twoje cele! 🎯