Uwaga! Trwają prace nad nową wersją serwisu. Mogą występować przejściowe problemy z jego funkcjonowaniem. Przepraszam za niedogodności!
⛔ Masz dość walki z kodem i samym sobą? 🔄 Czas na RESET! ✅ Dołącz do bezpłatnego wyzwania!
Chcesz być (lepszym) programistą i lepiej zarabiać? Umów się na rozmowę - powiem Ci jak to zrobić!
Gość: Jan Nietrzebka – kim jest i czym się zajmuje
Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?
Jak odróżnić prawdziwą chęć zmiany (np. przebranżowienie) od chwilowego zauroczenia?
Jak odróżnić prawdziwą chęć zmiany (np. przebranżowienie) od chwilowego zauroczenia?
Jak podejść do zmiany, aby nie była ona rewolucją tylko ewolucją, która nie będzie tak obciążająca dla głowy?
Jak podejść do zmiany, aby nie była ona rewolucją tylko ewolucją, która nie będzie tak obciążająca dla głowy?
W jaki sposób przygotować otoczenie, aby było wsparciem, a nie kulą u nogi?
W jaki sposób przygotować otoczenie, aby było wsparciem, a nie kulą u nogi?
Jak poradzić sobie z obciążeniem związanym z byciem “żółtodziobem”, który ma na karku więcej niż 18 lat i swój bagaż doświadczeń?
Jak poradzić sobie z obciążeniem związanym z byciem “żółtodziobem”, który ma na karku więcej niż 18 lat i swój bagaż doświadczeń?
Co robić, gdy nasza edukacja nie jest tak efektywna jak sobie założyliśmy? np. ciągle brakuje czasu?
Co robić, gdy nasza edukacja nie jest tak efektywna jak sobie założyliśmy? np. ciągle brakuje czasu?
Jak budować pewność siebie, aby niepowodzenia nie rujnowały naszych planów?
Jak budować pewność siebie, aby niepowodzenia nie rujnowały naszych planów?
Co robić, aby lęk o przyszłość nie odebrał nam energii do działania?
Co robić, aby lęk o przyszłość nie odebrał nam energii do działania?
Czy zaplanowanie najgorszego scenariusza jest dobrym pomysłem na walkę z brakiem działania?
Czy zaplanowanie najgorszego scenariusza jest dobrym pomysłem na walkę z brakiem działania?
Dlaczego porównywanie się z innymi podcina nam skrzydła? Jak oceniać postęp i nasze szanse?
Dlaczego porównywanie się z innymi podcina nam skrzydła? Jak oceniać postęp i nasze szanse?
Jak radzić sobie z brakiem zaproszeń na rozmowy rekrutacyjne lub negatywnym feedbackiem?
Jak radzić sobie z brakiem zaproszeń na rozmowy rekrutacyjne lub negatywnym feedbackiem?
Jak poukładać sobie w głowie, aby docenić sam proces, aby nie załamać się w połowie drogi np. po paru miesiącach poszukiwań?
Jak poukładać sobie w głowie, aby docenić sam proces, aby nie załamać się w połowie drogi np. po paru miesiącach poszukiwań?
Jaką książkę polecisz osobom, która chce lepiej kontrolować swój umysł?
Jaką książkę polecisz osobom, która chce lepiej kontrolować swój umysł?
Jan Nietrzebka – kontakt
Gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?
➡ Daniel Kahneman, Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym
➡ David R. Hawkins, Sukces jest dla Ciebie
➡ Vishen Lakhiani, Kod nadzwyczajnego umysłu
➡ Instagram: www.instagram.com/abstrawagancki
➡ Instagram: www.instagram.com/fundacja.shaka
Dziś moim gościem jest Jan Nieczepka. Jan pomoże nam lepiej zrozumieć umysł, który nie zawsze chce z nami współpracować, a od dziś będziemy chcieli to zmienić. Janie, dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie na rozmowę.
Cześć, dzięki za zaproszenie.
Powiedz nam proszę coś więcej o sobie i o tym, co łączy Cię z branżą IT.
Od prawie 10 lat prowadzę agencję brandingową, a od niedawna również fundację Shaka, która wspiera rozwój osobisty. Jeśli chodzi o branżę IT, miałem z nią do czynienia prawie od samego początku. Generalnie zajmowałem się tworzeniem stron dla moich klientów – głównie były to strony wizytówki, najpierw mniej, a potem nieco bardziej zaawansowane. Ostatecznie ewoluowało to u mnie w stronę prototypowania stron i aplikacji, w czym spełniałem się najbardziej.
Przed nagraniem sugerowałeś, że nie masz nic wspólnego z IT, a teraz mówisz, że miałeś z nią sporo do czynienia. Skąd w Twojej głowie wziął się ten brak powiązania z IT?
Traktując to bardzo ortodoksyjnie, dla mnie IT to stricte programowanie, a branża związana z projektowaniem – szczególnie interfejsów i ich wyglądu – to działalność bardziej kreatywna. Zawsze starałem się oddzielać te dwie kwestie.
Czy GameDev to dla Ciebie IT czy nie? Ostatnio nagrywałem materiał o GameDevie i mój gość powiedział, że to jest rozrywka, a nie branża IT. Z zewnątrz wszyscy uznają te elementy za IT, ale jak się w tym siedzi, to postrzega się to trochę inaczej.
Myślę, że generalnie łatwo to zaszufladkować w ten sposób. Natomiast z mojego doświadczenia we współpracy przy tworzeniu gier, byłem odpowiedzialny za ich część wizualną. Moje działanie było więc stricte kreatywne i projektowe, podczas gdy na finalną grę składa się znacznie więcej aspektów. Traktowanie tego jako rozrywki nie jest wcale najgorszym określeniem.
Wróćmy do Twoich powiązań z IT i do Twojej osoby.
Dalszy ciąg jest taki, że miałem do czynienia z ludźmi z IT. Był moment, kiedy oferowałem swoją wiedzę w formie e-booków, kursów wideo czy webinarów. Kierowałem ją do freelancerów, również tych związanych z "mocnym" IT. Przygotowywałem ich od strony współpracy z klientami, prezentowania ofert, uzasadniania swoich konceptów czy przekonywania do własnego zdania. Była to współpraca z klientem, a nie stricte techniczne aspekty projektowania.
Chciałbym dodać, że moje podejścia, których uczyłem i o których będziemy dziś rozmawiać, są bardzo uniwersalne. Dobrze, że punktem wyjścia jest IT, bo możemy tę wiedzę skierować do zawężonego grona, ale niezależnie od ścieżki, ta wiedza przyda się w wielu sferach życia.
Wspomniałeś o swojej fundacji Shaka. Skąd taka nazwa? Czy ma jakieś szczególne znaczenie?
Tak, fundacja Shaka bierze swoją nazwę od charakterystycznego hawajskiego gestu. To gest, który uosabia dobrą energię, jest powiązany z duchem aloha, a później został zaczerpnięty przez kulturę surfingu, potem przez Kalifornię i Stany Zjednoczone. Dziś to gest powitania, pożegnania, pokazania, że wszystko jest w porządku, gest przyjaźni. To coś bardzo pozytywnego. Jestem zafascynowany tą kulturą i chcę ją wprowadzać do nas, bo jest mi bliska. Stąd pomysł na wykorzystanie tego gestu jako formy niesienia dobrej energii.
O czym będziemy dzisiaj rozmawiać? Te tematy też są omawiane w Twojej fundacji?
Generalnie temat zmiany – traktowany bardzo szeroko, bez doprecyzowywania – jest obszarem dotyczącym rozwoju osobistego. Samo to określenie jest już jednak trochę umęczone i nie zawsze kojarzy się pozytywnie. Obecnie pracuję nad doprecyzowaniem tego, co robimy w fundacji. Mówię, że Shaka to "rozwój w dobrym klimacie". Chodzi o pracę nad sobą, ale w zgodzie ze sobą – bez presji, bez parcia na efekt za wszelką cenę. Staramy się nie ulegać naciskom, nie być twardym i nie bać się zmian.
Pierwsze pytanie: Jak odróżnić prawdziwą chęć zmiany od chwilowego zauroczenia?
Dobrze, że poruszamy tę kwestię na początku, bo łatwo wpaść w pułapkę. Zmiana może wydawać się nam atrakcyjna, ale nie być dobrą drogą. W strategicznym rozpatrywaniu sytuacji może okazać się korzystna, ale głównym niebezpieczeństwem jest tu psychologiczny efekt „świeżego startu” (fresh start effect). Gdy jesteśmy znudzeni obecną sytuacją, dostrzegamy same dobre aspekty nowej pracy lub nowej branży. Podobnie działa to, gdy mówimy: "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma".
Musimy być tego świadomi i zastanowić się, czy nie wpadamy w tę pułapkę. Często wiąże się ona z przypisywaniem nowych startów do konkretnej daty – Nowego Roku, nowego miesiąca czy granicznego wydarzenia, w którym upatrujemy fajnej przemiany. W wielu przypadkach jest to pułapka naszego ego, które przekazuje sprawczość gdzieś w przyszłość – od nowego tygodnia czy roku. Tymczasem „zawsze będzie teraz”. Za tydzień to wciąż będzie „teraz”, więc lepiej odczarować aspekt przyszłości i być bardziej analitycznym.
Kolejnym narzędziem, które pomoże odpowiedzieć na pytanie o prawdziwość intencji, jest zadanie sobie dwóch pytań: "po co?" i "dlaczego?". To brzmi niepozornie, ale pytania te są zgoła odmienne. "Po co?" dotyczy przyszłości, a "dlaczego?" przeszłości.
Kiedy próbujemy zmienić branżę, możemy zapytać siebie: "Po co chcę to zrobić?". Tu w domyśle widzimy jakiś przyszły efekt i szukamy uzasadnienia dla naszych działań. Natomiast pytanie: "Dlaczego chcę zmienić branżę?" często spotka się z odpowiedziami typu: "bo za mało zarabiam", "bo mam za mało czasu", "bo mam uciążliwych klientów". Są to rzeczy, które się dzieją i zaczęły nam przeszkadzać. To dwa zupełnie inne powody.
Wiele osób wchodzi w świat programowania i mówi: chcę pracować z domu (teraz może być to trudniejsze), ale chcę mieć wolność, podróżować i pracować, kiedy chcę. A czy nie jest to trochę tak, że wpadamy w pułapkę, bo to wcale nie jest praca z plaży, a siedzenie przed komputerem, z deadline'ami i trudnymi projektami? Widzimy to przez różowe okulary.
Oczywiście. To nasza pułapka myślowa, którą musimy przepracować. Praca w IT to niekoniecznie programowanie z drinkiem na plaży. Wymaga dyscypliny i radzenia sobie ze stresem. Dlatego zrozumienie naszych prawdziwych motywacji (pytania "dlaczego" i "po co") jest kluczowe.
Zastanówmy się na chłodno. Jeśli naszym głównym argumentem jest to, że nie chcemy szefa, to może warto uświadomić sobie, że w IT i tak będziemy pracować z ludźmi – czy to w zespole, czy z klientem. Trzeba to realnie ocenić. Ja w swoich materiałach często zalecam zrobienie mapy myśli i wypisanie plusów oraz minusów aktualnej sytuacji oraz tej wymarzonej. To pozwala spojrzeć z dystansu.
Często mamy w głowach takie mityczne "kiedyś". "Kiedyś będę pracował z plaży", "Kiedyś będę programistą". A prawda jest taka, że to "kiedyś" musi zacząć się od "dzisiaj". Należy podzielić duży cel na mniejsze, realne kroki. Zacząć działać. Może to być poświęcenie 15 minut dziennie na naukę języka programowania, zrobienie małego projektu. To urealnia nasze oczekiwania.
Czy nie jest tak, że gdy już zaczniemy działać, pojawiają się wątpliwości? Wtedy nasz umysł mówi nam: "To za trudne", "Nie dasz rady", "To nie dla ciebie". Jak sobie z tym radzić?
Tak, to jest bardzo powszechne. Nasz umysł jest z natury leniwy i woli to, co znane i bezpieczne. Każda nowość, zwłaszcza wymagająca wysiłku, jest dla niego potencjalnym zagrożeniem. Dlatego pojawiają się te wszystkie wymówki i negatywne myśli.
Warto to traktować jako naturalny proces. To, że się boimy, nie znaczy, że musimy się poddać. Dobrym sposobem jest „rozbicie” lęku na mniejsze części. Zapytajmy siebie: „Czego dokładnie się boję?”. Czasami okazuje się, że boimy się np. oceny innych, a nie samej nauki.
Dodatkowo, polecam technikę wizualizacji najgorszego scenariusza. Zastanówmy się, co najgorszego może się stać, jeśli spróbujemy i nam nie wyjdzie. W większości przypadków, konsekwencje wcale nie są takie straszne, jak nam się wydawało. Stracimy trochę czasu, może kilka złotych na kurs, ale zdobędziemy doświadczenie i wiedzę.
Z drugiej strony, pomyślmy o tym, co będzie, jeśli się uda. Zmiana perspektywy często dodaje motywacji i zmniejsza siłę negatywnych myśli.
Powiedziałeś też, że warto obserwować, co czujemy w ciele.
Dokładnie. Ciało i umysł są ze sobą połączone. Czasami ciało podpowiada nam więcej niż umysł. Zwróćmy uwagę na to, czy na myśl o jakiejś zmianie czujemy napięcie, ścisk w żołądku, czy raczej ekscytację i przypływ energii. Jeśli to pierwsze, to znak, że coś może być nie tak – może warto się zastanowić, co jest powodem tego dyskomfortu.
Niestety, żyjemy w społeczeństwie, w którym ignorujemy sygnały płynące z ciała. Odcinamy się od nich. Warto nauczyć się na nowo słuchać siebie.
Dobra, przejdźmy dalej. Mówiliśmy o lęku. A co, kiedy mamy pomysł na projekt, ale odkładamy go w nieskończoność? Tzw. prokrastynacja.
To częsty problem. Zazwyczaj wynika on z tego, że cel wydaje nam się zbyt wielki i przytłaczający. Albo boimy się porażki. Albo chcemy, żeby wszystko było idealne od samego początku.
Warto zastosować zasadę małych kroków, o której mówiłem. Zamiast planować "zbuduję całą aplikację w tydzień", powiedzmy sobie: "dziś poświęcę 15 minut na zaprojektowanie jednego widoku" albo "dziś napiszę jedną funkcję". Mały sukces napędza kolejny.
Kluczowe jest też zaakceptowanie tego, że początki zawsze są trudne i niedoskonałe. Nie musimy od razu być mistrzami. Pierwsza wersja aplikacji może być brzydka i zawierać błędy, ale to normalne. Ważne, żeby w ogóle powstała.
Dobrze jest też zadać sobie pytanie o "koszt zaniechania". Zastanówmy się, co się stanie, jeśli nie zrobimy nic. Gdzie będziemy za rok, dwa lata? Często okazuje się, że koszt nicnierobienia jest większy niż koszt podjęcia działania, nawet jeśli oznacza to popełnienie błędów.
Zgadzam się. Słyszę często od ludzi: "Ale już tyle osób to zrobiło, rynek jest nasycony. Po co mam się starać?"
To bardzo częsta wymówka. Zawsze znajdzie się ktoś, kto coś już zrobił. Ale nikt nie zrobi tego w dokładnie taki sam sposób, jak Ty. Masz unikalne doświadczenia, pomysły, sposób komunikacji.
Warto pamiętać, że rynek jest duży. Jeśli znajdziesz swoją niszę, swoje unikalne podejście, to z pewnością znajdą się ludzie, którzy będą zainteresowani tym, co masz do zaoferowania.
Zamiast porównywać się do innych, skupmy się na swoim własnym rozwoju i na tym, co chcemy osiągnąć. Nie musimy od razu konkurować z gigantami, wystarczy, że będziemy trochę lepsi niż wczoraj.
A jak radzić sobie z presją oczekiwań ze strony innych? Z otoczenia, które często pyta "A kiedy znajdziesz tę pracę w IT?", "A z czego będziesz żyć, skoro tyle się uczysz i nic nie zarabiasz?".
To bardzo trudne, bo te pytania często pochodzą od najbliższych nam osób, które się o nas troszczą. Ale ich obawy to ich obawy, a nie nasze.
Ważne jest to, żeby mieć jasno wyznaczony cel i własny harmonogram. Możemy odpowiedzieć: „Rozumiem waszą troskę, ale mam swój plan. Dajcie mi na to czas”. Nie musimy nikomu tłumaczyć się ze swoich decyzji, jeśli sami jesteśmy do nich przekonani.
Warto też budować wokół siebie wspierające środowisko. Znaleźć ludzi, którzy nas rozumieją i dopingują, np. w społecznościach online lub na spotkaniach branżowych. Otoczenie ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i motywację.
Zdecydowanie. Podsumowując, najważniejsze to...
Najważniejsze to mieć jasny cel, poznać swoje "dlaczego" i działać małymi krokami. Słuchać siebie i swojego ciała. Zamiast się bać, przeanalizować ryzyko. No i w końcu – zaakceptować fakt, że zmiana to proces, a nie jednorazowe zdarzenie. Warto podejść do tego z łagodnością i cierpliwością dla samego siebie.
Myślę, że to świetna puenta na koniec naszej rozmowy. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i podzielenie się swoim doświadczeniem.
Dzięki wielkie za zaproszenie. Mam nadzieję, że rozmowa będzie dla wielu osób przydatna.
Chcesz zostać (lepszym) programistą i lepiej zarabiać?
🚀 Porozmawiajmy o nauce programowania, poszukiwaniu pracy, o rozwoju kariery lub przyszłości branży IT!
Umów się na ✅ bezpłatną i niezobowiązującą rozmowę ze mną.
Chętnie porozmawiam o Twojej przyszłości i pomogę Ci osiągnąć Twoje cele! 🎯