Uwaga! Trwają prace nad nową wersją serwisu. Mogą występować przejściowe problemy z jego funkcjonowaniem. Przepraszam za niedogodności!

⛔ Pracujemy nad nową wersją strony! ✅ Sprawdź jak będzie wyglądać!

Chcesz być (lepszym) programistą i lepiej zarabiać? Umów się na rozmowę - powiem Ci jak to zrobić!

Dostępność cyfrowa - szansa czy obowiązek?

Żaneta Sochoń, frontend developerka i specjalistka ds. dostępności cyfrowej, opowiada o tym, dlaczego użyteczność w sieci to szansa na lepszy produkt i dodatkowy zysk, a nie tylko uciążliwy przymus. Rozmawiamy m.in. o tym, jak projektować technologie stawiając człowieka na pierwszym miejscu, dlaczego nie tylko frontend odpowiada za dostępność oraz co przyniesie branży Europejski Akt o Dostępności (EAA).

Poruszane tematy

Gość: Żaneta Sochoń – kim jest i czym się zajmuje
Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?

Czym jest dostępność cyfrowa i jakie obszary obejmuje
Czym jest dostępność cyfrowa i jakich obszarów dotyczy?

Dlaczego dostępność cyfrowa się opłaca w mniejszej skali
Dlaczego dostępność się opłaca w mniejszej skali?

Dlaczego dostępność cyfrowa powinna być strategiczną decyzją biznesową
Dlaczego dostępność cyfrowa powinna być traktowana jako strategiczna decyzja biznesowa, a nie przymus ostateczny?

Czym jest Europejski Akt o Dostępności EAA i jakie są konsekwencje biznesowe oraz prawne
Czym jest Europejski Akt o Dostępności (EAA) ? Jakie konsekwencje biznesowe (i prawne) ponoszą dziś organizacje, które przespały ten moment?

Czy dostępność to przede wszystkim błędy UX i czy inne dziedziny też mają wpływ
Czy dostępność to przede wszystkim błędny UX? Czy specjaliście z innych dziedzin również mają coś za uszami?

Kto odpowiada za dostępność w zespole IT i jak to określić narzędziami
Kto w zespole IT ostatecznie odpowiada za dostępność? Czy mamy narzędzia/rozwiązania, które pozwalają nam to określić?

Czym jest Design System i jak wspiera spójność dostępności cyfrowej
Czym jest Design System i jak pomaga uniknąć niespójności w dostępności cyfrowej?

Jak frameworki nowoczesne wpływają na dostępność aplikacji i jakie są pułapki
Jak budowanie aplikacji w nowoczesnych frameworkach wpływa na dostępność? Jakie są typowe pułapki?

Czy CI/CD pomaga w zapewnieniu dostępności cyfrowej aplikacji
Czy odpowiednia konfiguracja CI/CD rozwiązuje problem dostępności cyfrowej w aplikacjach?

Od czego zacząć refaktoryzację dostępności w projekcie legacy
Od czego zacząć refaktoryzację dostępności w projekcie legacy?

Jakie są ryzyka i ograniczenia wdrażania dostępności z pomocą AI
Jakie są największe ograniczenia i ryzyka wdrażania dostępności z pomocą AI?

Jakich zmian możemy oczekiwać w przyszłości w dostępności cyfrowej
Jakich zmian możemy oczekiwać w przyszłości?

Jaki materiał polecić osobom chcącym poszerzyć wiedzę o dostępności
Jaki materiał polecisz osobie, która chce poszerzyć horyzonty o dostępności?

Żaneta Sochoń – kontakt
Gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?

Polecana książka

➡ Komisja Europejska, European Accessibility Act

➡ Ministerstwo Cyfryzacji, Polski Akt o Dostępności – usługi handlu elektronicznego

Kontakt do gościa

➡ LinkedIn: www.linkedin.com/in/żaneta-sochoń/

➡ PDF + Audyt: audyt.devmentor.pl/

Transkrypcja

Dziś moim gościem jest Żaneta Sochoń. Żaneta opowie nam o dostępności cyfrowej i udowodni, że to nie jest tylko uciążliwy, prawny przymus, ale realna szansa na lepszy produkt oraz dodatkowy zysk, w którym człowiek zawsze stoi na pierwszym miejscu. Żaneto, dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie na rozmowę!

Również bardzo dziękuję za zaproszenie.

Zacznijmy od początku. Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co dokładnie łączy Cię z branżą IT?

Na co dzień jestem frontend developerem w T-Mobile Polska, gdzie tworzę aplikacje wspierające infrastrukturę sieciową. Pracuję głównie w takich technologiach jak React, TypeScript i Next.js. Lubię łączyć development z projektowaniem UX/UI. Mam ponad cztery lata doświadczenia komercyjnego w samym IT oraz ponad dziesięć lat pracy z zespołami w roli liderki. W przeszłości współpracowałam między innymi z globalnym liderem w branży maszyn rolniczych, marką John Deere. To doświadczenie bardzo pomaga mi dzisiaj łączyć kwestie technologiczne z rzeczywistymi potrzebami biznesu i samych użytkowników.

Obecnie moją główną specjalizacją jest dostępność cyfrowa, czyli standardy WCAG, szeroko pojęty UX oraz jakość interfejsów. Projektuję rozwiązania, które są nie tylko użyteczne, ale i w pełni zgodne z wymogami prawnymi, takimi jak dyrektywa EAA. Co ciekawe, ukończyłam również studia prawnicze, więc poruszanie się w zawiłym języku aktów prawnych nie sprawia mi najmniejszych trudności.

Brzmi to bardzo wszechstronnie. Powiedz w takim razie, czym tak naprawdę jest dostępność cyfrowa i jakich obszarów ona dotyczy?

Mówiąc najprościej, dostępność cyfrowa to projektowanie i tworzenie produktów – stron internetowych, aplikacji czy dokumentów – w taki sposób, aby każdy mógł z nich swobodnie korzystać. Niezależnie od wieku, sprawności fizycznej czy obecnej sytuacji życiowej. Dotyczy ona kilku kluczowych obszarów. Przede wszystkim widzenia, czyli dbamy o odpowiedni kontrast i czytelność. Następnie słyszenia, gdzie kluczowe są napisy do filmów czy transkrypcje nagrań. Bardzo ważny jest też obszar ruchu, czyli pełna możliwość obsługi systemu za pomocą samej klawiatury. Nie możemy też zapominać o poznaniu, co oznacza używanie prostego, zrozumiałego języka i logicznej nawigacji, a także o wsparciu dla technologii asystujących, na przykład czytników ekranu dla osób niewidomych.

Moja osobista historia z dostępnością zaczęła się od tego, że na co dzień mam do czynienia z bliskimi, którzy potrzebują pomocy w sieci. Moja teściowa, Agatka, to osoba, która w bardzo młodym wieku przeszła dwa udary. Ma przez to ogromne trudności z mową, poruszaniem się i codziennymi czynnościami. Drugą taką osobą jest moja babcia, która również wcześnie przeszła dwa udary oraz zawał serca. Doprowadziło to u niej do częściowego paraliżu, problemów z pamięcią, mową i ogólną sprawnością ruchową. Obie te kobiety regularnie korzystają z internetu, robią zakupy w sklepach online i używają aplikacji. Bardzo często to ja musiałam im pomagać w nawigowaniu po stronach, ponieważ same nie dawały rady. Pęka mi serce, gdy widzę, że ukochana osoba nie jest w stanie wykonać banalnej czynności w internecie i musi prosić o pomoc, tylko dlatego, że ktoś źle zaprojektował interfejs.

Z perspektywy wielkich korporacji dostępność się opłaca, bo mówimy o ogromnej skali. Ale dlaczego opłaca się ona również w tych mniejszych firmach i mniejszej skali? Z jakiego powodu dostępność cyfrowa powinna być traktowana jako strategiczna decyzja biznesowa, a nie tylko ostateczny przymus?

To prawda, panuje powszechne przekonanie, że dostępność zwraca się głównie w dużych organizacjach, ale w małych firmach jej wartość widać jeszcze wyraźniej i bardziej bezpośrednio. Każdy użytkownik, który przez błędy na stronie nie jest w stanie sfinalizować zakupu, oznacza dla małej firmy realnie utraconego klienta i odczuwalny spadek przychodu.

Dostępność to po prostu większy rynek. Projektując w ten sposób, nie wykluczamy nikogo. Naszego produktu mogą bez problemu używać seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami, ale też ludzie tymczasowo ograniczeni ruchowo z powodu kontuzji, a nawet tacy, którzy są w danym momencie bardzo zmęczeni i mają gorszą koncentrację. To realnie zwiększa pulę klientów i współczynnik konwersji. Z dostępnością wiąże się też lepsze SEO, a lepsze doświadczenie użytkownika oznacza ostatecznie lepsze wyniki biznesowe. Dostępny produkt jest zazwyczaj bardziej intuicyjny, czytelny i po prostu szybszy w obsłudze. Zadowolony użytkownik nie frustruje się podczas zakupów i chętniej do nas wraca.

Wdrażanie dostępności to też decyzja strategiczna ze względu na koszty. Jeśli zaplanujemy to na samym początku, ograniczamy koszty wsparcia, obsługi błędów i drastycznie zmniejszamy ryzyko prawne – zwłaszcza w kontekście zbliżających się dyrektyw, takich jak EAA. Unikamy długiego i bolesnego poprawiania gotowego już kodu, a przy tym zyskujemy przewagę nad konkurencją, ponieważ wciąż niewiele mniejszych firm traktuje to poważnie.

Wspomniałaś o Europejskim Akcie o Dostępności (EAA). Co to dokładnie jest? Jakie konsekwencje biznesowe i prawne grożą organizacjom, które całkowicie prześpią ten moment?

Europejski Akt o Dostępności to unijna dyrektywa, która ma za zadanie ujednolicić i uregulować wymagania dostępności dla produktów i usług cyfrowych. Obejmuje to strony internetowe, aplikacje, cały sektor e-commerce, bankowość czy usługi telekomunikacyjne. Co najważniejsze, ta data zbliża się wielkimi krokami – od 28 czerwca 2025 roku firmy mają obowiązek dostarczać produkty i usługi zgodne z określonymi unijnymi standardami.

To zapytam wprost: czy jeśli sprzedajemy klientom plik PDF, który nie jest w pełni dostępny, to coś nam za to realnie grozi?

Tak, zdecydowanie. EAA nie ogranicza się tylko do kodu samych stron internetowych. Obejmuje również treści cyfrowe, które udostępniamy użytkownikom w ramach prowadzonych usług. Jeśli sprzedajecie pliki PDF jako gotowy produkt cyfrowy lub są one integralną częścią waszej usługi – na przykład w formie e-booków, instrukcji, czy materiałów szkoleniowych – to muszą one być dostępne.

W PDF-ach najczęściej brakuje prawidłowej struktury nagłówków, dokumenty nie są odpowiednio tagowane, a tekst bywa zapisywany jako obraz. Brakuje tekstów alternatywnych dla grafik, formularze są niedostępne, a kontrast pozostawia wiele do życzenia. Przez to czytniki ekranu albo w ogóle nie są w stanie obsłużyć takiego pliku, albo czytają go w losowej kolejności.

Konsekwencje zignorowania tych przepisów mogą być surowe. Polskie przepisy wdrażające EAA przewidują szerokie kontrole. Organizacja może otrzymać nakaz dostosowania produktu, obowiązek usunięcia niezgodności, mogą posypać się skargi od samych użytkowników, a na końcu nałożone zostaną dotkliwe kary finansowe, sięgające nawet do 10% rocznego obrotu firmy. W skrajnym wariancie wasz produkt może zostać całkowicie wycofany z rynku. Do tego dochodzą potężne problemy biznesowe: utrata reputacji, zablokowanie wejścia na rynek europejski oraz uniemożliwienie współpracy z wielkimi, międzynarodowymi partnerami. Łatanie tego w panice po dacie wejścia ustawy będzie bardzo kosztowne operacyjnie i drastycznie zwiększy dług technologiczny.

Często mówi się, że brak dostępności to po prostu zły UX. Czy dostępność to faktycznie tylko błędy w projektowaniu interfejsu użytkownika, czy może specjaliści z innych działów też mają tutaj coś za uszami?

Brak dostępności bardzo szybko uwydatnia wszelkie wady i błędy UX, ale absolutnie nie można tego sprowadzać wyłącznie do projektowania graficznego. To są skutki decyzji podejmowanych na wielu różnych szczeblach. Odpowiedzialność rozmywa się na cały proces: błędy popełniają designerzy UX/UI, programiści, osoby odpowiedzialne za content, a nawet Product Ownerzy i zarząd.

Zawalenie sprawy może polegać na błędnym dobraniu kontrastu przez designera, brakach w semantyce u developera, czy niedbale sformatowanym tekście przez copywritera. Najgorsze jest jednak traktowanie dostępności po macoszemu przez sam biznes – jako uciążliwego obowiązku. A przecież dostępność to po prostu zestaw bardzo dobrych praktyk w budowaniu współczesnego internetu. Dlatego zawsze promuję podejście Human-Centered Design. Polega ono na tym, że na etapie samej koncepcji stawiamy w centrum procesu żywego człowieka, uwzględniając jego realne ograniczenia. Zamiast poprawiać błędy na końcu, od samego początku z empatią projektujemy dla naszego użytkownika.

Kto w takim razie w zespole IT ponosi tę ostateczną odpowiedzialność za dostępność? Czy mamy jakieś mechanizmy, które pozwalają to jasno określić?

W moim zespole tą osobą jestem oczywiście ja. Mówiąc jednak poważnie, to nigdy nie jest zadanie jednej osoby, tylko praca zespołowa. Ostateczną odpowiedzialność decyzyjną (z angielskiego Accountable) ponosi najczęściej Product Owner lub reprezentant biznesu. To w jego rękach leżą budżet i priorytetyzacja zadań. Bez zielonego światła od biznesu zadania związane z dostępnością szybko lądują na dnie backlogu. Oczywiście, każdy zespół odpowiada za wycinek swojej pracy: projektanci za interfejs, programiści za kod, QA za dokładne przetestowanie tego, a dział contentu za poprawne treści.

Chciałabym też zwrócić uwagę na ważną rolę backendowców, którzy często nie zdają sobie sprawy z tego, że ich praca też rzutuje na dostępność. Zgodnie ze standardami WCAG oraz normami unijnymi, dostępność to całościowe doświadczenie – obejmujące także warstwę danych i logikę. Jeśli API zwraca jedynie techniczne identyfikatory zamiast pełnych, czytelnych wartości i opisów, frontend nie jest w stanie wyrenderować dostępnej strony. Jeśli walidacja na backendzie oddaje tylko suchy błąd "400 Bad Request", użytkownik z trudnościami poznawczymi w życiu nie dowie się, co zrobił źle w formularzu. Stany ładowania, brak precyzyjnych komunikatów czy wreszcie ogólna niska wydajność API, to wszystko rodzi irytację i blokuje dostępność.

Aby to odpowiednio poukładać w firmie, korzystamy z macierzy RACI. Przypisujemy w niej role: literka R (Responsible) to osoba bezpośrednio wykonująca pracę, na przykład developer kodujący komponent. Literka A (Accountable) to osoba ostatecznie odpowiadająca i podejmująca decyzję, czyli najczęściej Product Owner. C (Consulted) to rola doradcza, na przykład mój udział jako eksperta od dostępności. Z kolei I (Informed) to po prostu interesariusze, którzy muszą być informowani o postępach, ale nie decydują o procesie. Kluczem do sukcesu modelu RACI jest to, by zawsze wyznaczyć tylko jedną osobę Accountable dla danego zadania. W przeciwnym razie odpowiedzialność błyskawicznie się rozmyje.

Przejdźmy do kwestii technicznych. Wspominałaś o komponentach – czym tak naprawdę jest Design System i jak pomaga on unikać sporych niespójności w dostępności cyfrowej?

Design System to w dużej mierze precyzyjnie opisany zbiór zasad, komponentów i wytycznych, funkcjonujący zarówno na poziomie warstwy wizualnej, jak i gotowego kodu. Definiuje on wszystko – od przyjętej palety kolorów i typografii, aż po całe, gotowe elementy interfejsu. Lubię porównywać to do zestawu klocków LEGO dla całej organizacji. Nie musimy przy każdej nowej stronie czy aplikacji wymyślać interfejsu na nowo, bo składamy go z gotowych elementów.

Dla dostępności jest to istny "game changer". Jeżeli raz zaprojektujemy i zakodujemy na przykład przycisk lub zaawansowany formularz w pełni zgodnie z wytycznymi WCAG, to od tego momentu każdy zespół programistów używa go poprawnie i automatycznie spełnia normy. Eliminujemy przez to ogrom niespójności w kodzie. Zamiast tworzyć dziesięć różnych, w większości niedostępnych wersji jednego formularza, organizacja polega na jednym, doskonale przetestowanym i dostępnym wzorcu.

A jak na to wszystko wpływają same nowoczesne frameworki? Jakie widzisz tutaj typowe pułapki?

Frameworki, takie jak React czy Next.js, są genialne, o ile idą w parze z ustandaryzowanym Design Systemem. Pozwalają one na budowanie re-używalnych komponentów ze starannie zakodowaną semantyką. Kiedy używasz komponentu "Button", masz w nim z góry zaszytą logikę: obsługę z poziomu klawiatury, odpowiednie role oraz focus. Projektant też operuje na specjalnych tokenach graficznych definiujących konkretny kontrast, typografię czy odstępy (spacing), które są później dokładnie przenoszone do kodu. Spójnie zbudowany system ułatwia programiście życie, sam wiążąc etykietę z inputem w formularzu i pokazując, co robić z obsługą błędów. To wszystko świetnie widać i można przetestować w takich narzędziach jak chociażby Storybook.

Co do pułapek – moją największą zmorą jest absolutna plaga, którą nazywam "divozą". Dostępność była standardem przyjmowanym już przy wprowadzaniu HTML5 w 2014 roku, a programiści i tak do wszystkiego masowo używają znaczników <div>. Przez to całkowicie gubiona jest poprawna semantyka, gubimy logiczne drzewo strony i czytniki ekranu po prostu wariują, bo nie wiedzą z jakim elementem mają do czynienia. Wielu developerów nie zarządza też focusem – okna modalne otwierają się, a kursor klawiatury znika gdzieś w tle. Dynamicznie ładowane aplikacje SPA (Single Page Application) zmieniają zawartość ekranu bez wysyłania jakiegokolwiek komunikatu dla technologii asystujących, przez co osoby niewidome nie wiedzą, że właśnie przeszły do innej zakładki. Ludzie nadużywają komponentów niestandardowych i niestety zbyt mocno ufają darmowym, w pełni zautomatyzowanym audytom, zamiast chociaż raz samemu "przeklikać" stronę za pomocą klawiatury.

Skoro mowa o audytach automatycznych – czy solidnie skonfigurowany pipeline CI/CD na serwerach rozwiązuje ten problem?

Konfiguracja potoków CI/CD (Continuous Integration i Continuous Delivery) jest rewelacyjna, bo automatyzuje nam procesy budowania, wdrożeń i weryfikacji aplikacji. Należy jednak stanowczo zaznaczyć, że CI/CD w żadnym wypadku nie rozwiązuje problemu dostępności od deski do deski. Taki dobrze zbudowany pipeline po prostu zatrzyma proces wdrażania (build) na produkcję, jeśli wywali się ważny test automatyczny dotyczący dostępności. Narzędzia wbudowane w te potoki – takie jak Axe, Lighthouse czy Playwright – błyskawicznie znajdą brakujący kontrast, wyłapią nieuzupełnione teksty alternatywne przy obrazkach (alty) i odnotują brak odpowiedniej struktury nagłówków, zanim użytkownicy zobaczą błąd w przeglądarce.

Ale pamiętajmy: to wciąż są tylko automaty. Taki program nigdy obiektywnie nie oceni, czy użyta na stronie treść i logika interakcji mają sens. Skrypt nie sprawdzi za Ciebie, czy strona jest zrozumiała z perspektywy człowieka. Dlatego CI/CD to genialne wsparcie, ale dostępność i tak ostatecznie wymaga symbiozy dobrego designu, przemyślanej implementacji, ręcznych testów użyteczności i zdecydowanych decyzji ze strony samego biznesu. Pipeline jest tylko i wyłącznie systemem, który pomaga nam egzekwować ustalone reguły.

Załóżmy, że trafiam do projektu "legacy", który działa na starym kodzie, ale zarabia, a dostępność w nim kompletnie nie istnieje. Od czego powinienem w ogóle zacząć refaktoryzację?

Kod typu "legacy" to najczęściej bardzo skomplikowany pacjent – działa i przynosi zyski, ale samo jego dotknięcie bywa ryzykowne i bolesne. Zawsze pierwszym krokiem musi być przeprowadzenie solidnego audytu obecnego stanu aplikacji. Zaczynamy od zebrania danych za pomocą audytów automatycznych. Następnie przechodzimy do audytów manualnych, gdzie weryfikujemy: nawigację z samej klawiatury, poprawność focusów, semantykę, działanie kluczowych formularzy, komunikaty błędów, nagłówki oraz odpowiednie kontrasty w podstawowych scenariuszach biznesowych, jakie przechodzi klient. Jeśli ktoś chce sprawdzić taką dostępność dla siebie, znajomego lub swojej firmy, to na dobry początek serdecznie zapraszam na stronę audyt.devmentor.pl. Można się tam zgłosić na wstępny, całkowicie darmowy audyt, który osobiście przeprowadzę. Jeśli wykryjemy jakieś problemy – a gwarantuję, że zazwyczaj wychodzą natychmiast 😉 – pomogę wam przełożyć te wyniki na konkretne rekomendacje, abyście zyskali nie tylko sam raport, ale też plan na skuteczną naprawę produktu.

A co jeśli programiści frontendu lub projektanci UX zapragną sami na tym zarabiać, oferując firmom poprawki i audyty dostępności? Czy możemy zrobić dla takich chętnych dedykowane szkolenie, na którym przekażesz im niezbędną do tego wiedzę?

Jasne, jak najbardziej! Powiem więcej: uważam, że w najbliższych latach to będzie jeden z najbardziej poszukiwanych i opłacalnych kierunków na rynku IT. Firmy będą masowo szukać ekspertów, którzy potrafią zrozumieć specyfikę użytkownika z ograniczeniami, świetnie przeanalizować działający produkt, a następnie wdrożyć sensowne rozwiązania w technologiach frontendowych oraz w warstwie UX.

Dzisiaj wielu ludzi doskonale zna się na technologiach frontendowych czy projektowaniu, ale rzadko kto umie skutecznie przenieść standardy EAA i WCAG na realne środowisko produkcyjne. Dostępność przynosi lepszy UX, zwiększa zasięgi, rewelacyjnie wpływa na SEO, a co za tym idzie – buduje bardziej dojrzałe systemy. Oferuję takie warsztaty, skierowane zarówno do osób mocno technicznych, jak i nietechnicznych. Są niezwykle praktyczne: uczymy się na nich samodzielnego wykonywania audytów dostępności, analizowania gotowych komponentów, obsługi najpopularniejszych na rynku narzędzi (na przykład Lighthouse, WAVE czy Axe), a także pisania solidnych, biznesowych zaleceń i rekomendacji dla zarządów. Pokazuję również, jak prawidłowo wdrażać te poprawki w środowisku Reacta czy Next.js, jak skutecznie rozmawiać z biznesem o dostępności, a także jak odpowiednio to wszystko wyceniać. Warto na koniec wspomnieć, że te warsztaty nierzadko są finansowane ze środków państwowych, więc udział w nich jest świetną okazją. Pamiętajmy, żeby przy wdrażaniu zawsze priorytetyzować błędy. W pierwszej kolejności łatamy zawsze problemy blokujące proces – jak nawigacja, formularze, czy sam koszyk w e-commerce. Refaktoryzację "legacy" opieramy na poprawkach komponentowych, ewentualnie zaczynamy od wdrożenia poprawionego Design Systemu.

Od dłuższego czasu cały świat żyje rewolucją AI. Jakie widzisz największe ograniczenia i ryzyka przy wdrażaniu dostępności ze wsparciem sztucznej inteligencji?

Sztuczna inteligencja genialnie ułatwia nam życie i wyłapuje masę prostych błędów, jednak wciąż nie rozumie ludzkiego kontekstu. Powszechnie zdarza się, że wygenerowany przez AI kod dla elementów takich jak nagłówki czy teksty alternatywne (alt) jest w stu procentach poprawny technicznie, ale dla prawdziwego, niewidomego użytkownika jest on totalnie bezużyteczny lub wprowadzający w błąd. Pamiętajmy, że algorytm nie weźmie na siebie żadnej decyzyjności, nie oceni trafności waszego biznesu, nie zbuduje empatycznego UX i przede wszystkim – sam fizycznie nie przetestuje interfejsu za pomocą czytnika ekranu czy samej klawiatury.

AI bez żadnej kontroli człowieka może mocno utrwalać niepoprawne i niedostępne wzorce w kodzie. Traktujcie sztuczną inteligencję raczej jak pomocnego "kumpla" z biurka obok (buddy), a nie jak wszechwiedzącego eksperta. Z powodzeniem wykorzystacie modele językowe jako dodatkową parę oczu do szybkiej analizy treści pod kątem czytelności, do sprawnego upraszczania skomplikowanych tekstów zgodnie ze standardem „plain language” czy do analizy samego fragmentu kodu pod kątem zgodności z dokumentacją WCAG. AI jest fantastyczne, ale bywa skłonne do halucynowania i nadmiernych uogólnień, które wyglądają wiarygodnie, dopóki ktoś żywy nie zacznie z tego produktu korzystać.

Podsumowując to wszystko, jakich dużych zmian na rynku możemy oczekiwać w najbliższych miesiącach i latach?

Dostępność z całą pewnością wejdzie do kanonu jako żelazny standard rynkowy. Nie tylko dlatego, że pojawią się dyrektywy takie jak Europejski Akt o Dostępności. Świadomość biznesu ogromnie rośnie i wkrótce firmy zrozumieją, że wdrożenie ułatwień to twardy warunek wejścia na nowe rynki, a nie tylko sympatyczny dodatek, tak zwane "nice to have".

Z każdym rokiem będzie to też rozwiązanie zaszywane głęboko w same technologie. Kolejne nowoczesne frameworki, oparte o AI generatory i rozwijane narzędzia będą po prostu dostarczać nam większość w pełni dostępnych funkcji "out-of-the-box", eliminując z miejsca podstawowe, najgłupsze pomyłki programistów. Zauważymy też silniejszy zwrot w stronę prawdziwych testów z żywymi ludźmi o różnych rodzajach niepełnosprawności i mocne oparcie biznesu na ich realnych doświadczeniach.

Na koniec muszę zapytać: jakie świetne materiały poleciłabyś osobie, która chce szybko poszerzyć swoje horyzonty na temat dostępności?

Osobiście zawsze wracam do rzetelnych źródeł prawnych i twardych standardów technicznych. Mam na myśli konkretnie dyrektywę Unii Europejskiej 2019/882, polską ustawę o zapewnianiu dostępności (Dz.U. z 2024 roku, pozycja 731) oraz normę EN 301 549. Znajdziecie tam bezpośrednie przełożenie skomplikowanych, prawnych wymogów na twarde kryteria dla waszych produktów i usług cyfrowych. Wiedzę dobrze jest też uzupełniać analizując poradniki Komisji Europejskiej czy raporty z PFRON-u.

Jeśli chcecie zobaczyć jak to się spina biznesowo i finansowo, gorąco zachęcam do wertowania wyników badań użyteczności instytutu Baymard, które precyzyjnie uwidaczniają to, w jaki sposób dostępność buduje zachowania waszych klientów i jak realnie podbija wskaźniki konwersji.

Jednak najlepsza opcja to oczywiście uczyć się od profesjonalistów, którzy siedzą w branży na co dzień. Gorąco polecam wejść na wspomnianą stronę audyt.devmentor.pl, z której możecie do nas dołączyć i bezpłatnie zweryfikować swoje produkty ze mną osobiście. Mamy w planach również bardzo ciekawą inicjatywę – aktualnie mocno rozmawiamy z wydawcami nad opublikowaniem dużej książki na temat nowoczesnego podejścia do inżynierii dostępności, ujętej nieco bardziej high-levelowo. Jeśli wydanie papierowe nie wypali, na pewno pojawi się ona w formie kompleksowego e-booka. Jesteście zainteresowani? Koniecznie zostawcie nam komentarz pod nagraniem lub odezwijcie się do nas bezpośrednio przez stronę devmentor.pl/kontakt. A no i przypominam jeszcze raz o naszych szkoleniach dla firm i deweloperów.

A gdzie możemy Cię znaleźć bezpośrednio w internecie?

Śmiało kontaktujcie się ze mną na LinkedInie, zapraszam bardzo do mojej sieci kontaktów! Możecie też sprawdzić mojego Instagrama pod nickiem zanetasochon_ – tam publikuję treści bardziej od lifestylowej, mniej korporacyjnej strony. No i rzecz jasna widzimy się na stronie audyt.devmentor.pl, gdzie poza samymi badaniami dostępności, realizuję sporo swoich inicjatyw, w tym kompleksowe wdrożenia, audyty, webinary edukacyjne i warsztaty dla firm. Na co dzień dalej projektuję i tworzę strony internetowe w najlepszym, sprawdzonym podejściu i duchu dostępności UX/UI.

Żaneto, bardzo Ci dziękuję za tę długą rozmowę i chętne podzielenie się z nami ogromem swojej wiedzy.

Ja również ogromnie dziękuję!

 

Mentoring to efektywna nauka pod okiem doświadczonej osoby, która:

  • przekazuje Ci swoją wiedzę i nadzoruje Twoje postępy w zdobywaniu umiejętności,
  • uczy Cię dobrych praktyk i wyłapuje złe nawyki,
  • wspiera Twój rozwój i zwiększa zaangażowanie w naukę.

Chcesz zostać (lepszym) programistą i lepiej zarabiać? 

🚀 Porozmawiajmy o nauce programowania, poszukiwaniu pracy, o rozwoju kariery lub przyszłości branży IT!

Umów się na ✅ bezpłatną i niezobowiązującą rozmowę ze mną.

Chętnie porozmawiam o Twojej przyszłości i pomogę Ci osiągnąć Twoje cele! 🎯