Uwaga! Trwają prace nad nową wersją serwisu. Mogą występować przejściowe problemy z jego funkcjonowaniem. Przepraszam za niedogodności!

🔥 Zgarnij PŁATNY STAŻ w 3 edycji kursu programowania front end (zapisy do 22.01) 🔥

Jakie korzyści daje uczestnictwo w hackathonie

Rozwijaj umiejętności, zdobywaj kontakty, korzystaj!

Paulina Tomaszewska, specjalistka w marketingu eventów IT i obecnie dyrektorka ds. komunikacji w PROIDEA, opowiada o hackathonie – czym jest, kto może w nim uczestniczyć i jakie korzyści to daje. Rozmawiamy m.in. o tym, kto wchodzi w skład zespołów na takich eventach, jak przygotować się do udziału oraz czy hackathon to dobre miejsce do poszukiwania pracy.

Poruszane tematy

Gość: Paulina Tomaszewska – kim jest i czym się zajmuje
Czy możesz się przedstawić i powiedzieć, co łączy Cię z branżą IT?

Co to jest hackathon
Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest hackathon. Czy to jakiś rodzaj eventu, czy konkretne wydarzenie?

Uczestnictwo i formuła hackathonu
Kto bierze w tym udział? Czy to trochę jak podczas zawodów z gier komputerowych, że są zespoły przy komputerach i widzowie?

Na czym polega hackathon i jak przebiega
Na czym polega hackathon? Gdzie się odbywa, ile osób bierze w nim udział i co się tam robi?

Nagrody
Co można wygrać?

Tworzenie zespołów na hackathonie
Skąd biorą się zespoły? Czy to delegacje z firm z branży IT albo grupy znajomych? A może, jeśli nie znam nikogo, mogę dołączyć do jakiegoś zespołu na miejscu?

Skład zespołów i poziom umiejętności
Kto wchodzi w skład drużyny? Czy to event tylko dla programistów, czy potrzeba też np. testera, UX/UI designera albo grafika? Na jakim trzeba być poziomie, by znaleźć się w drużynie? Czy jest tam miejsce dla juniora bez doświadczenia komercyjnego?

Inicjatywa She Hacks wspierająca obecność kobiet w IT
Odpowiadasz za inicjatywę She Hacks, która promuje obecność kobiet w IT. Czy możesz o tym opowiedzieć?

Rozwój umiejętności i networking na hackathonie
Jak już jesteśmy przy umiejętnościach, to czy udział w hackathonie pozwala nam je rozwijać, czy to raczej zbyt krótki event, by się czegoś nauczyć? Czy podczas hackathonu jest przestrzeń do tego, by budować swój network, nawiązywać znajomości w IT?

Hackathon jako okazja do szukania pracy i budowania portfolio
Czy hackathon to dobre miejsce do szukania pracy, nawet pierwszej? Jeśli tak, to w jaki sposób się zaprezentować? A może powinniśmy do kogoś zagadać? Czy taki projekt stworzony podczas hackathonu możemy umieścić w portfolio?

Wzmocnienie marki osobistej na hackathonie
Czy hackathon może nam jakoś pomóc we wzmocnieniu swojej marki osobistej programisty? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Korzyści z udziału w hackathonie
Jakie jeszcze inne korzyści, o których nie powiedzieliśmy, wynikają z udziału w hackathonie?

Przygotowanie i wyposażenie na hackathon
O czym warto pamiętać przed wybraniem się na hackathon? Słyszałem, że warto wziąć ze sobą śpiwór, matę, komputer, kabel sieciowy i switch.

Rekomendowana książka dla hackathonowców
Jaką książkę polecisz osobie, która chce wygrać hackathon?

Paulina Tomaszewska – kontakt
Gdzie możemy Cię znaleźć w sieci?

Polecana książka

Maciej Ryś, wiceprezes firmy PROIDEA, jest w trakcie pisania książki na podstawie swoich doświadczeń z ponad czterdziestu hackathonów, niedługo więc Paulina będzie mogła polecić tę pozycję. Zapraszamy do śledzenia tematu.

Kontakt

Do Pauliny

➡ LinkedIn: www.linkedin.com/in/paulina-tomaszewska-54a04590
➡ Instagram: www.instagram.com/tutomaszi

Hackathon HackYeah

➡ Facebook: www.facebook.com/HackYeahPL
➡ Twitter: twitter.com/hackyeah
➡ LinkedIn: www.linkedin.com/showcase/HackYeah-hackathon

Transkrypcja

Dziś moim gościem jest Paulina Tomaszewska. Paulina opowie nam o tym, czym jest hackathon, kto może wziąć nim udział i jakie korzyści to daje.

Paulino, dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie na rozmowę.

Cześć Mateuszu! Dziękuję ślicznie za to zaproszenie. Witam wszystkich słuchaczy i mam nadzieję, że będziemy mieć dzisiaj bardzo fajną rozmowę.

Myślę, że na pewno tak będzie.

 

Zacznijmy w takim razie od Twojej osoby: powiedz nam, co łączy Cię z branżą IT.

Z branżą IT łączy mnie głównie praca, ale też troszeczkę zamiłowanie i pasja. W 2016 roku zaczęłam pracę w PROIDEI. Jest to agencja eventowa, która zajmuje się konferencjami właśnie dla branży IT oraz hackathonami. Robimy eventy od takich malutkich, stuosobowych do takich dużych na kilka tysięcy. Zajmuję się tam komunikacją i marketingiem. Aktualnie jestem dyrektorką działu i prowadzę działania komunikacyjne dla ponad dwudziestu projektów.

 

No dobrze, to w takim razie powiedz nam, proszę, czym w ogóle jest hackathon. Czy to jakiś rodzaj eventu czy może jakieś konkretne wydarzenie?

Tak, hackathon to bardzo konkretny rodzaj eventu. To takie wydarzenie, na które zapraszamy programistów, ale nie tylko. Myślę, że później porozmawiamy o tym, do kogo to jest kierowane. Zamykamy tych ludzi na przestrzeni mniejszej bądź większej – w zależności od tego, ile jest osób – i oni przez dwadzieścia cztery godziny programują i rozwiązują jakieś taski, zadania. Zazwyczaj hackathony polegają właśnie na tym, żeby rozwiązać jakieś zadanie, podjąć jakieś wyzwanie, ale równie dobrze może to być prośba od banku na zasadzie „cześć, słuchajcie, mamy nowe zabezpieczenia, sprawdźcie, czy one rzeczywiście działają”. I programiści mają dwadzieścia cztery godziny na to, żeby te zabezpieczenia złamać.

Można więc powiedzieć, że taki hackathon dzieli się na kilka etapów. Na początku definiujemy, co będzie jego tematem, co będzie tym głównym zadaniem, które będziemy rozwiązywać w najbliższym czasie. Potem jest etap pracy, gdzie ludzie w zespołach siedzą i kodują, przygotowują rozwiązania. Potem po tych dwudziestu czterech godzinach dostarczają przygotowane rozwiązania zazwyczaj na jakąś platformę. Jest jury, które ocenia te projekty i potem zwykle trzy najlepsze projekty są prezentowane przed jury. Nazywamy to pitchami: jedna osoba z zespołu występuje i opowiada, co zespół przygotował oraz jaki jest pomysł na przykład na rozwój tego projektu. Później jury decyduje, kto otrzymuje główną nagrodę, kto zwycięża.

Jak wspomniałam, są zadania poświęcone na przykład zabezpieczeniom, gdzie ludzie testują przykładowo banki, ale często też przychodzą do nas firmy czy fundacje, które mają jakiś problem do rozwiązania. Tutaj fajnym przykładem jest nasza współpraca z fundacją Rak'n'Roll. Myślę, że dużo osób o niej słyszało, ponieważ pomaga ona osobom chorym na nowotwory. Fundacja ta przyszła z takim ciekawym problemem (jeżeli problem może być ciekawy): osoby, które oddają włosy na peruki dla osób po chemioterapii, często im zgłaszają, że później nie wiedzą, co się z tymi włosami dzieje – czy faktycznie do kogoś trafiły, czy zostały wyrzucone do kosza. To później się napiętrza i ludzie nie chcą tych włosów oddawać, bo nie wiedzą, co się z nimi dzieje. Nic dziwnego.

Uczestnicy HackYeah przygotowali aplikację, która pozwala śledzić drogę tych włosów od donatora do peruki. Dzięki temu ludzie widzą, co się dzieje z włosami, które przekazali. Z tego, co wiem, to aplikacja działa i pomaga fundacji do dnia dzisiejszego.

 

No dobrze, to mamy kilka różnych opcji, pomysłów na to, jak można zorganizować taki hackathon. To teraz pytanie: kto bierze w nim udział? Czy to wygląda tak, jak podczas zawodów, gdzie mamy zespoły, które siedzą przy komputerach, i widzów, którzy oglądają to, co się dzieje?

Tak i nie. Generalnie owszem, z jednej strony mamy zespoły, tak jak wspomniałeś. U nas zazwyczaj są to zespoły od jednej do sześciu osób i są to ludzie, którzy faktycznie programują, rozwiązują zadania. Drugim typem uczestnika hackathonu jest mentor, czyli osoba, która ma duże doświadczenie, jest specjalistą w danej dziedzinie i bierze udział w hackathonie po to, żeby pomóc uczestnikom, czyli naprowadzić ich na to, jak najlepiej przygotować projekt, jakie rozwiązania zastosować. Często na przykład odpowiadają, jak poradzić sobie z jakimiś bugami, który framework będzie najlepszy czy jak UX-owo podejść do danego tematu.

Oczywiście są także jurorzy, o których już wspomniałam, oceniający daną pracę. Plus oczywiście zdarzają się tacy obserwatorzy, którzy przychodzą na hackathon, może nawet nie tyle obserwować, co kibicować uczestnikom, i zobaczyć, jak to wszystko działa. Często są to takie osoby, które chciałyby, ale trochę się boją – jeszcze nie wiedzą, czy hackathon to jest miejsce dla nich. Przychodzą, żeby zobaczyć, czy będą się komfortowo czuć w takim miejscu.

 

To może podsumujmy. Wiem, że niektórzy obawiają się, nie wiedzą, czy w ogóle przychodzić, czy są gotowi. Możecie więc albo po prostu oglądać (nie musicie uczestniczyć), albo możecie spróbować i będziecie mieli mentorów, którzy Wam pomogą – będziecie mogli pójść dalej, nawet jeżeli staniecie lub nie będziecie wiedzieli, co z tym zrobić. Czyli tutaj nie ma co się bać.

Tak, dokładnie. My też zawsze jako PROIDEA wspieramy uczestników, szczególnie gdy widzimy, że ktoś jest pierwszy raz i nie czuje się pewnie. Mamy mnóstwo systemów, które pozwalają się odnaleźć w tym hackathonowym świecie. Często na przykład ludzie się zastanawiają, czy skoro nigdy nie byli na hackathonie, nie mają takiego doświadczenia i grupy znajomych, która by ich wsparła w trakcie programowania, to czy mogą przyjść. No oczywiście, że mogą przyjść i oczywiście, że ich zapraszamy.

Robimy na przykład coś takiego jak teambuilding – strefy, gdzie ludzie mogą się poznawać i tworzyć zespoły pomimo tego, że nigdy wcześniej się nie poznali, nie spotkali się. Dużo działamy w tej kwestii też na Discordzie (myślę, że tam może być wielu z naszych słuchaczy) i również na miejscu, fizycznie staramy się tych ludzi ze sobą łączyć.

 

O tym pewnie będziemy jeszcze mówić szczegółowo, więc przejdźmy może do tego, na czym polega hackathon: gdzie on się odbywa, ile osób bierze w nim udział, co tam się robi. W najbliższym czasie będzie organizowany Wasz hackathon, więc pewnie jeszcze o nim wspomnimy, ale teraz zbierzmy to wszystko w jedną całość, żebyśmy mogli sobie wyobrazić, jak to jest.

OK, ciężkie zadanie, ale się postaram. Przede wszystkim hackathony możemy podzielić na hackathony online i offline. W czasie pandemii nie mogliśmy się spotykać, więc się głównie zdzwanialiśmy, działaliśmy poprzez społeczności zbudowane na Discordzie i robiliśmy hackathony online. Teraz, dzięki Bogu, pandemia miejmy nadzieje jest za nami i pozostaje tylko ciężkim wspomnieniem, więc spotykamy się już wyłącznie offline.

A gdzie? To zależy od tego, ilu będzie uczestników, ponieważ hackathon równie dobrze może zorganizować Twoja firma dla dziesięciu osób i zamknąć Was w salce konferencyjnej, gdzie będziecie sobie siedzieć i rozmyślać, jak na przykład przygotować jakiś projekt firmowy, ale równie dobrze mogą to być takie duże wydarzenia jak organizuje PROIDEA. W tym roku mamy ambicję zebrać na HackYeah we wrześniu aż trzy i pół tysiąca uczestników.

Do tej pory największy hackathon zorganizowano w Rosji w Kazaniu, gdzie było ponad trzy tysiące uczestników. My mamy ambicję ich przebić, ale teoretycznie taki hackathon, jeżeli wszystko jest dobrze zorganizowane, nie ma ograniczenia skali. Wiadomo, że im więcej masz uczestników, tym fajniej, jeżeli będzie więcej zadań, więcej wyzwań, żeby ta rywalizacja gdzieś tam się poukładała, żeby każdy miał możliwość się wykazać.

Tak jak już wcześniej wspomniałam, hackathon trwa dwadzieścia cztery godziny. Zdarzają się, owszem, imprezy dłuższe, ale z naszego organizacyjnego doświadczenia wynika, że dwadzieścia cztery godziny to jest taki idealny czas, w którym ludzie faktycznie fokusują się na danym problemie, a po skończeniu tego dwudziestoczterogodzinnego maratonu da się jeszcze z nimi porozmawiać i potrafią mrugać. Musisz uwierzyć mi na słowo (i nasi słuchacze również), że jest to bardzo wymagające i fizycznie, i psychicznie, tak że te dwadzieścia cztery godziny na pewno Wam bardzo szybko zlecą.

A czy mamy jakieś strefy? Czy w jednej strefie wszyscy razem kodują, czy mają swoje pomieszczenia? Czy jest gdzie spać, czy śpimy po prostu pod biurkiem, czy nie śpimy?

Nie ma spania!

Czy jest się gdzie umyć, czy trzeba, wiesz, że tak powiem, przez dwadzieścia cztery godziny być…

Przyklejonym do krzesła, no nie?

Tak, tak.

Słuchaj, na pewno są takie barbarzyńskie hackathony, gdzie Cię przymocują do krzesła i nie ma spania, nie ma mycia, ale my raczej staramy się dbać o naszych uczestników. Opowiem Ci, jak to wygląda na przykład na HackYeah. Masz dużą, dużą przestrzeń, gdzie wszyscy siedzą i kodują. Każdy ma swoje biureczko, na biureczku ma switcha, ma kabel do internetu – ma to wszystko zorganizowane tak, żeby tylko przyjść, oczywiście ze swoim sprzętem. Wydaje mi się, że każdemu najlepiej będzie pracować na swoim komputerze. Masz więc tę główną przestrzeń, gdzie ludzie siedzą i programują.

Poza tym masz na przykład strefę partnerską, gdzie jest mnóstwo stoisk sponsorów wydarzenia – tam możesz sobie zebrać wszystkie śmieszne długopisy, notesiki i inne gadżety, wszyscy lubimy, jak się to świeci i mryga. Tak że jest tam tego dużo.

Masz oczywiście strefę cateringową, gdzie dostarczamy jedzonko i tak: kawa jest w nielimitowanych ilościach. Generalnie kawa i energy drinki to chyba takie główne produkty, których się używa na hackathonie i schodzi to zawsze w olbrzymich ilościach.

Mamy także strefę chillout zone, gdzie możesz sobie usiąść na pufce, foteliku, popatrzeć w przestrzeń na zielonego kwiatka i się odstresować, złapać troszeczkę inspiracji. No bo umówmy się: jak siedzisz skupiony cały czas przed monitorem, to ciężko czasem o pomysły.

To dopytam od razu: czy do tych stref mają dostęp wszyscy, czy tylko ci, którzy biorą aktywny udział?

Wszyscy, wszyscy, tak że można sobie też porozmawiać na przykład z jakimiś obserwatorami – może taka rozmowa będzie bardziej inspirująca. Generalnie więc wszystkie te strefy są ogólnodostępne.

Mamy też strefę mentoringu. Siedzą tam nasi mentorzy, do których przyjść, wiesz, że oni tam zawsze będą. Jest to też u nas tak rozwiązane, że jeżeli potrzebujesz kogoś na przykład od UX, a w strefie akurat nie ma nikogo, to zostawiasz numer stolika, przy którym siedzisz (bo wszystkie stoliki są numerowane) i potem taki mentor, który się zajmuje interesującym Cię tematem, widzi „o, Mateusz potrzebuje pomocy przy stoliku trzydzieści dwa”. Podchodzi więc do Ciebie i tam może zagadać. Oczywiście możesz z tym mentorem posiedzieć i porozmawiać również w tej strefie mentoringowej.

No i oczywiście, jak już wspomnieliśmy, jest strefa do spania, gdzie są przygotowane materace, jakieś kocyki, można się położyć. Zazwyczaj ta strefa jest dobrze wyciemniona, wygłuszona, więc jest tam w miarę cicho i można sobie po prostu odpocząć czy chwilę się zdrzemnąć.

Ale może to jest też dobry tip, żeby sobie wziąć coś na oczy czy do uszu, żeby nic z zewnątrz nam nie przeszkadzało.

Tak, tak, koniecznie. Jak idziecie na hackathon, to pamiętajcie o poduszeczce, bo ona się przyda – czy to będziecie przesypiać przed monitorem na biurku, czy później na śpiworku. Śpiworek też się przyda, jeżeli planujecie spanie – a raczej polecam odpocząć, bo to zawsze regeneruje umysł.

Jeżeli już jesteśmy przy takich rzeczach, w które warto się wyposażyć, to pamiętajcie zabrać swój sprzęt, przede wszystkim komputery. Na hackathonie jest zazwyczaj dużo miejsca, więc nie ma problemu, żebyście się w jakiś sposób ograniczali. Raczej się to wszystko pomieści. Jeżeli pracujecie na dwóch ekranach, to też weźcie sobie monitor, bo wiem, że to po prostu dodaje komfortu do pracy jeszcze przez dwadzieścia…

Monitor czy oba? To znaczy na miejscu nie ma, tak?

Na miejscu nie ma, więc tak jak lubisz pracować, tak sobie zorganizuj to miejsce pracy. Tak jak mówię: kable do internetu my dostarczamy, więc z tym nie powinno być kłopotu. Jakieś słuchawki też na pewno się przydadzą, żeby się odgrodzić, wyciszyć i skupić na pracy. Dużo osób przynosi sobie żółte kaczuszki, które im później podpowiadają pomysły i są inspiracją. Kiedyś była dziewczyna, która przyniosła kamienie i kryształy, które porozkładała wokół komputera. Miały one gromadzić dobrą energię. Tak że jeżeli ktoś praktykuje takie talizmany, to też jak najbardziej jest na to wszystko miejsce.

Dobrze, dobrze. Jeszcze pewnie wrócimy do tego tematu, żeby wylistować sobie wszystkie te elementy.

 

A teraz pytanie – nie wiem czy najważniejsze, ale pewno wszystkich ciekawi odpowiedź – co można wygrać na hackathonie?

Ach, no tak, oczywiście. Przede wszystkim umówmy się – to, co wszyscy lubimy i każdego interesuje: pieniądze. Zawsze na hackathonie jest jakaś pula nagród. W zeszłym roku na HackYeah był prawie milion złotych. W tym roku myślę, że będzie co najmniej tyle samo jak nie więcej. Poza tymi głównymi nagrodami organizujemy dziesiątki konkursów, gdzie można wygrać różne fajne fanty od hulajnóg elektrycznych przez jakiś sprzęt komputerowy po vouchery i inne rzeczy.

Tak że te materialne nagrody na pewno zawsze przyciągają ludzi, aczkolwiek musisz wiedzieć, że zajmujemy się wieloma hackathonami i ja jestem taką osobą, która lubi mieć wszystko przeanalizowane, sprawdzone i najlepiej jeszcze raz przeczytane. Często więc pytamy ludzi, dlaczego w ogóle tutaj przyszli, co ich przyciągnęło. Ja z moim polskim nastawieniem byłam święcie przekonana, że oni powiedzą, że pieniądze. A tu, uwaga, nie. Jednak większość ludzi przychodzi na hackathony, żeby ponetworkingować, żeby poznać się z potencjalnym pracodawcą czy innymi pracownikami, żeby poznać się z innymi specjalistami, wymienić inspiracjami.

To może ja tutaj Ci na chwilę przerwę. Pamiętajmy, że częściej łatwiej znaleźć pracę w IT poprzez znajomości z innymi programistami niż przez samych pracodawców.

Och, tak!

Zazwyczaj ci programiści do swojego teamu zapraszają kolegów, bo dobrze się im pracowało: „choć tu do nas, będziemy działać razem, to jest fajne miejsce”. W ten sposób dużo łatwiej znaleźć pracę. Myślę więc, że nawet lepiej czasami wziąć udział w hackathonie i nie zając ludzi, zbudować zespół. Potem, jak nam się będzie dobrze pracować, to oni ściągną nas do siebie albo my ich – zależy też, gdzie jesteśmy.

Dokładnie, system naczyń powiązanych. Zgadzam się z tym, mamy z doświadczenia dużo takich przykładów, gdzie (nie chcę użyć jakichś wielkich słów, ale jednak) ten hackathon był trampoliną do sukcesu dla niektórych osób. To też zawsze cieszy organizatorów i serce rośnie, jak widzisz, że robisz takie rzeczy, które innym pomagają. No i też à propos pomagania – umówmy się, dużo osób przychodzi, ponieważ słyszy, że jest do rozwiązania jakiś ważny problem, że robimy coś, co faktycznie ludziom pomaga. Musisz wiedzieć, że te projekty przygotowywane na hackathonach, później naprawdę są wdrażane. Ludzie z tego rzeczywiście korzystają i widzisz efekty swojej pracy.

Robiliśmy na przykład przefajne projekty – jakkolwiek to nie zabrzmi – przy pandemii, gdzie ludzie byli pozamykani i na przyklad narażeni na jakiś hejt czy samotność. Programiści przygotowywali różnego rodzaju aplikacje czy rozwiązania, które pomagały się otwierać i utrzymywać kontakty międzyludzkie. To faktycznie działało i się sprawdzało, tak że powodów, dla których ludzie biorą udział w hackathonie jest chyba tyle, ilu ludzi na hackathonie – każdy ma jakieś swoje i myślę, że każdy jest dobry.

Często słyszę od osób, które chcą wejść do branży IT, że właśnie dlatego chcą do niej wejść, bo są w stanie realnie pomagać innym – czyli napisać aplikację, która coś zmieni w życiu innych, da to, czego im do tej pory brakowało. To też jest bardzo fajne.

Tak, tak, zgadzam się zdecydowanie.

Może chcesz powiedzieć o jeszcze jednej historii, o której wspominałeś mi przed nagraniem, odnośnie do spotykania ludzi różnych płci.

Tak, dobrze. Mam jeszcze jedną fajną historię właśnie w związku z poznawaniem ludzi na hackathonie. Tak rozmawiamy z Mateuszem o poważnych, profesjonalnych rzeczach… To znaczy wszystko jest poważne, ale takich, wiecie, związanych z zawodami, a tutaj…

Dla ludzi z IT to też są poważne rzeczy.

Ach, no tak, tak, dobrze, nie oceniam. No to słuchajcie, na hackathonie można poznać nie tylko swojego wymarzonego pracodawcę, ale można również poznać miłość życia – i w tym momencie w ogóle nie śmieszkuję, nie żartuję. To jak najbardziej się zdarzyło w 2018 roku. Na hackathonie poznała się ze sobą para ludzi, którzy programowali i brali udział w jakimś wyzwaniu. No i tak bardzo się polubili, że po hackathonie dalej utrzymywali kontakt, a na następnym HackYeah w 2019 roku chłopak wyszedł na scenę, klęknął i się oświadczył. Tak że może już mamy jakieś hackathonowe dzieci, nie wiadomo.

Naprawdę, na hackathonie można poznać przeróżnych ludzi, różnej płci, o przeróżnych zainteresowaniach, różnych umiejętnościach. Cały czas mówimy o hackathonie bardziej pod kątem kariery, ale jest to też świetna impreza towarzyska, do której po prostu chce się wracać. Ma niesamowity klimat, niesamowitą atmosferę, wszyscy są mega otwarci. Jestem pewna, że jeżeli podejdziesz do kogoś i zapytasz o cokolwiek, poprosisz o pomoc, to Ci nikt nie odmówi. To jest jakiś taki magiczny woodstockowy klimat, gdzie wszyscy są jedną społecznością, wszyscy mają wspólny cel. Jest tam jakaś rywalizacja i zespoły walczą o zwycięstwo, a mimo wszystko jest naprawdę bardzo, bardzo przyjacielsko i wszyscy są mega otwarci.

 

No dobrze, to wróćmy jeszcze na chwilę do tych zespołów. Skąd one się biorą? Czy to są delegacje firm z branży IT, a może grupy znajomych? Trochę o tym mówiliśmy, ale co, jeżeli nikogo nie znamy? Czy możemy dołączyć do jakiejś grupy? Jak to wygląda?

Tak, tak, jak zawsze, Mateusz, zgadzam się z Tobą, we wszystkim, co powiedziałeś, masz rację, a nawet jeszcze więcej. Mogą to być zespoły z firmy – czyli fajnie Wam się współpracuje z kolegami, widzisz jakiś task, uderzacie na hackathon. Mogą to być Twoi znajomi, z którymi na przykład wieczorami grasz w CS-a, ale wiesz, że równie dobrze możesz sobie z nimi stworzyć zespół i spróbować szans na hackathonie. Możesz być też wolnym strzelcem, przyjść na hackathon sam, nie znając totalnie nikogo.

I tak jak mówiłam: najpierw staramy się rozruszać towarzystwo na Discordzie, więc zapraszamy Cię, żebyś dołączył do tego Discorda. Tam jest taki kanał z budowaniem drużyn. Ogłaszasz tam dajmy na to: „cześć, jestem Mateusz, potrafię programować w tym, w tym i w tym, mam takie i takie umiejętności i szukam zespołu”. Możecie też po prostu poscrollować ten kanał, bo często ludzie wrzucają tam informacje: „słuchajcie, mamy w tym momencie dwie osoby, które mają takie i takie umiejętności, ale brakuje nam kogoś, kto by potrafił to i tamto”. No i dajmy na to, Ty masz te brakujące umiejętności, więc razem możecie stworzyć fajny zespół.

Jeżeli jesteś zapracowany i nie masz czasu wcześniej przeglądać Discorda oraz szukać nowych znajomych albo po prostu tego nie lubisz i nie masz do tego weny, to przechodzisz na hackathon i co? I tam jest właśnie taka strefa. Tylko przyjdź wcześniej, to też jest ważne – nie o dwunastej, jak ogłaszamy zadania, tylko przyjdź tak o dziewiątej, żeby się rozejrzeć po przestrzeni. Właśnie tam, gdzie jest Team Building Zone, znajdziesz innych ludzi, którzy też nie mają zespołu albo kogoś im do tego zespołu brakuje.

Żeby to wszystko jeszcze maksymalnie ułatwić, robimy coś takiego, że dostajesz naklejki na identyfikator. Możesz zaznaczyć, że na przykład jesteś super w prezentowaniu treści, jesteś team leaderem i ekstra zorganizujesz pracę całego zespołu czy robisz świetne grafiki. Możesz sobie to wszystko ponaklejać na identyfikator, dzięki czemu ludzie widzą z odległości, co robisz. Ty też możesz podchodzić i nie musisz się męczyć jakimiś niezręcznymi rozmowami, tylko patrzysz na identyfikator, widzisz, że na przykład jest to grafik, więc może Ci pomóc z tym i z tamtym.

OK, pięknie opowiedziane, wiemy wszystko, tak że nawet jeżeli w piątek wieczorem… Bo to jest w sobotę, tak?

W sobotę startuję, tak, ale słuchaj, nawet jak się w sobotę obudzisz na lekkim kacu po imprezie, to możesz wpadać na TAURON Arenę. Ponoć ludzie na kacu są bardziej kreatywni, więc nie ma tego złego.

To ja bym zapytał o coś innego. Jeżeli mam córkę w wieku trzech lat i przyszedłbym z nią, to miałaby ona tam co robić, czy to raczej jest dla osób starszych?

To raczej jest dla osób starszych. Nie będę Cię tutaj czarować, chociaż są też organizowane hackathony dla dzieciaków, gdzie właśnie szkolimy już taki młody narybek, aczkolwiek na HackYeah są raczej wyzwania dla osób starszych. „Starszych” – brzmi jak dla seniorów, chociaż seniorów też zapraszamy, wszystkich zapraszamy.

Ale seniorów poziomem czy seniorów wiekiem?

Słuchaj, wszystkich seniorów – i tych wiekowych, i tych z doświadczeniem, tak że jesteśmy otwarci. A wracając do tematu Twojej córy – też jeszcze pewnie będziemy o tym mówić – to chcemy przygotować na tym HackYeah strefę, gdzie będzie można pociechę na jakiś czas zostawić, tak żebyś w tym czasie mógł zająć się programowaniem i wiedział, że Twoja córka jest bezpieczna, z jakąś animatorką bawi się piłeczką. Staramy się więc, żeby to była impreza dla wszystkich, żeby każdy mógł znaleźć sobie miejsce.

Nie wiem, czy będziemy też o tym wspominać, ale było mówione, że na takim hackathonie raczej pojawiają się młodsze osoby – mam na myśli studentów lub osoby zaraz po studiach. Jest to jakby główna… Nie wiem, jak ładnie określić.

Główny target.

Tak, główny target. To nie za ładnie, ale niech będzie.

Większość uczestników to faktycznie studenci. Ogólnie powiedziałabym, że większość uczestników to są osoby w przedziale od 18 do 30 lat, aczkolwiek to nie znaczy, że nie ma osób starszych i młodszych, bo mamy też ludzi, którzy mają szesnaście lat i przynoszą zaświadczenie od rodziców – że rodzice ich na taką imprezę puścili – i też z nami programują, działają i wygrywają. Oni naprawdę wygrywają! Mają takie pomysły „od czapy”, takie totalnie out of the box… Firmy siedzą dwa lata, programują, nie mogą nic wymyślić i wpada taki szesnastolatek cały na biało i rozwala system. To za każdym razem jest piękna historia. Czasem ci ludzie przyjeżdżają też z rodzicami. To jest takie słodkie – mama siedzi obok, miesza sobie herbatkę i patrzy, co tam syn robi. Ona totalnie nie wie, o co chodzi, ale jest mega dumna. To zawsze jest takie urocze, fajnie się na to patrzy.

To może trzeba pomyśleć o strefie dla dzieci, tak jak mówiliśmy, i o strefie dla rodziców – żeby ten szesnastolatek nie bał się, co ci rodzice robią.

Ale w ogóle, Mateusz, to jest genialne: przekazać opiekę nad tymi dziećmi tym rodzicom. Ci rodzice będą zajmować się tymi małymi dziećmi i wszyscy będą zajęci sobą, tak że perpetuum mobile.

Rodzice nie będą przeszkadzać.

Tak, dokładnie.

 

No dobrze, to wróćmy jeszcze do tematu drużyn. Kto w ogóle wchodzi w skład takiej drużyny? Czy to event tylko dla programistów, czy potrzeba też na przykład testerów, UX-owców lub grafików?

Tak, wszystkich nam potrzeba, chyba że jesteś osobą z bardzo szerokim wachlarzem umiejętności – bo takie osoby też się zdarzają – ale jednak z naszego doświadczenia wynika, że rzadko jednoosobowe zespoły wygrywają hackathony. Raczej są to zespoły złożone z 4-5 osób, które mają różne kompetencje. Mówiąc o różnych kompetencjach, mam na myśli to, że owszem, przydacie się w zespole osoba, która programuje i zakoduje ten cały Wasz pomysł, przyda się grafik, który to jakoś normalnie, fajnie przedstawi, jakiś UX designer. To wszystko zależy też od tego, jakiego zadania się podejmujecie, ale czy to tester, czy właśnie jakiś team leader, który zamenadżuje Waszą pracę i powie: „Ty robisz teraz to, Ty robisz tamto” – wszyscy ci ludzie się przydadzą.

Wydaje mi się też, że zespoły na tym pierwszym etapie często zapominają, że jeśli będziecie dobrzy, to ktoś z Was będzie musiał wyjść na scenę i to przedstawić, zaprezentować, zrobić pitch. No i tutaj właśnie przydaje się taka osoba, która teoretycznie totalnie jest nietechniczna, ale ma fajne gadane – wyjdzie, z charyzmą przedstawi pomysł i urzeknie sędziów. Taki zespół może wygrać. Mimo że teoretycznie na przykład „na papierze” w GitHubie ten projekt wygląda słabiej niż jakiś inny, to jest fajniej przedstawiony. Tak że na pewno na hackathonie przydają się różne kompetencje, fajnie więc, jeżeli zespół jest różnorodny.

Tak jakoś mi się skojarzyło, że ktoś musi być Steve'em Jobsem, a ktoś Steve'em Wozniakiem, tak?

Dokładnie, tak. Musi być ten podział.

 

To teraz takie poważne pytanie (już trochę o tym wspominaliśmy): na jakim trzeba być poziomie, żeby w ogóle brać udział w hackathonie? Czy jest tam miejsce dla juniora bez doświadczenia komercyjnego?

Tak, zdecydowanie. Zacznijmy od tego, że hackathon to miejsce, gdzie znajdzie się przestrzeń dla osoby z każdym doświadczeniem, ale taki totalnie niedoświadczony junior też jak najbardziej jest mile widziany. Tak jak powiedziałam wcześniej: to są często osoby, które mają świetne pomysły, otwartą głowę i podchodzą do wyzwania zupełnie inaczej niż starzy wyjadacze. Jak najbardziej więc zapraszamy ludzi – czy to na studiach, czy po studiach, czy wręcz po jakichś technikach. Próbujcie swoich sił. Jeżeli za pierwszym razem Wam się nie uda, to robimy dużo tego typu imprez i naprawdę fajnie chociażby zebrać doświadczenie i zobaczyć, jak to wszystko wygląda.

Wspominałeś już też o zdobywaniu kontaktów i o networkingu. Hackathon to fajne miejsce właśnie do tego, żeby rozpocząć karierę w IT. Jeżeli jesteś doświadczoną osobą, to też serdecznie zapraszamy, będziesz mieć szerokie pole do popisu, jeżeli chodzi o wykorzystanie Twoich umiejętności. Chociaż tak naprawdę osoby z dużym doświadczeniem zapraszamy serdecznie do roli mentora, bo tutaj można się wykazać, zaprezentować swoje umiejętności i przede wszystkim pomóc innym osobom, mieć dostęp do tych wszystkich pomysłów na etapie rodzenia się. Wydaje mi się, że to też jest ekscytujące – wiedzieć, jak to wszystko ewoluuje. Możesz to obserwować, podpowiadać. Tak że hackathon jest olbrzymią przestrzenią, gdzie znajdzie się miejsce dla każdego.

 

Teraz chyba czas na inicjatywę She Hacks, którą promujesz i za którą odpowiadasz. Czy możesz coś powiedzieć na ten temat?

Z przyjemnością. Tak, promuję akcję She Hacks. To inicjatywa, która wpadła nam do głowy ze względu na to, że – jak już gdzieś wspominałam – jako PROIDEA robimy mnóstwo innych wydarzeń i bez względu na to, czy to wydarzenie telekomunikacyjne, javove czy DevOpsowe, wszędzie spotykałam się z tym, że na scenie nie było dziewczyn. Wiedziałam, że kobiety pracują w branży IT, faktycznie działają, ale nie czuły się na tyle pewnie w swojej roli, żeby występować publicznie. Moim marzeniem, celem jest ośmielić właśnie dziewczyny, które pracują w branży IT, do tego, żeby zaczęły brać udział w takich wydarzeniach, żeby występowały i na konferencjach, i na hackathonach. Chcemy stworzyć przestrzeń, gdzie dziewczyny będą się czuć komfortowo i będą mogły pokazać swoje umiejętności.

Mam ambitny cel, żeby osiągnąć rekord świata w liczbie kodujących kobiet, ponieważ do tej pory było to nieco ponad dziwięćset dziewczyn w Oslo. Teraz w Krakowie chcemy zebrać tysiąc kobiet, które podejmią nasze hackathonowe wyzwania. Trzymajcie kciuki, dołączajcie i wysyłajcie też te informacje do swoich koleżanek oraz ogólnie do firm, żeby nam się udało, bo to jest bardzo fajna inicjatywa. Chcemy pokazać, że dziewczyny w branży IT robią fajne rzeczy, mają fajne umiejętności, są profesjonalistkami i nie ma żadnych powodów, żeby się wstydzić i chować w trzecim rzędzie. Trzeba wyjść i pokazać się z jak najlepszej strony. Tak że zapraszam wszystkie dziewczyny, które pracują w IT, są graficzkami, UX-ami, które potrafią zarządzać projektami i prezentować je na scenie. Na hackathonie dla wszystkich jest miejsce.

I programować, bo chyba nie powiedziałaś.

I programować przede wszystkim, oczywiście, że tak.

No dobrze, to zapraszamy wszystkie kobiety.

I facetów też!

Facetów też. Czyli wychodzi na to, że trzy i pół tysiąca facetów, tysiąc kobiet i mamy cztery i pół tysiąca – pobity rekord bardziej niż zakładaliśmy.

Och tak, Jezu, Mateusz, to by było takie piękne, bardzo bym chciała, żeby to się sprawdziło. Trzymaj kciuki.

Mam nadzieję, że nasze nagranie się do tego przyczyni.

No, a wiesz jak będzie fajnie, gdy w październiku sobie to odtworzymy i faktycznie się okaże, że się udało? Taki głos z przeszłości.

No dobrze, to trzymam za słowo, będziemy razem odsłuchiwać.

 

Wracając do samych umiejętności: czy udział w hackathonie pozwala nam się rozwijać, czy to raczej zbyt krótki event, by w ogóle czegoś się nauczyć?

Tak, zdecydowanie pomaga rozwijać umiejętności, pomaga też nabywać nowe, ponieważ stajesz w pewnym momencie oko w oko z takim problemem, z którym wcześniej prawdopodobnie się nie mierzyłeś, więc Twój mózg zaczyna pracować i zaczynasz wymyślać inne ścieżki, rozwiązania. Poza tym też musisz kombinować, żeby Twoje rozwiązanie, Twój projekt był trochę inny niż projekt zespołu obok, który rozwiązuje to samo wyzwanie.

To od razu podpytam: czy można chodzić między stolikami, czy to zabronione?

Nie no, można chodzić, można gdzieś tam kukać, zerkać przez ramię. Możesz sobie przygotować jakiś kocyk, żeby się okryć, żeby nikt nie widział Twojego ekranu…

Albo lusterko, żeby widzieć, co robią inni.

Tak, myślę, że tam jest dużo różnego rodzaju pomysłów, jak to wszystko zorganizować, ale zdecydowanie jest miejsce, żeby porozwijać swoje umiejętności. Lubię tu przytaczać pewną anegdotę: spotkałam się kiedyś z kolegą, który brał udział w hackathonie i programował. Nie był jakimś grafikiem czy – broń Boże – nigdy nie występował publicznie. A tutaj, szczęście w nie szczęściu, okazało się, że jego zespół dostał się do finału i trzeba było zaprezentować projekt, nad którym tak ciężko pracowali. Przygotowali więc tę prezentację i nie pamiętam już, czy to wygrali, czy dostali drugie miejsce, ale w każdym razie byli bardzo wysoko.

Później się z tym kolegom spotkałam i pytam: jakie masz odczucia po tym hackathonie, czego się nauczyłeś? Z racji tego, że ten projekt był dosyć nowatorski, byłam święcie przekonana, że on mi opowie o jakichś tam frameworkach czy innych rzeczach, które poznał przy pracy nad projektem, a on mówi: „Paulina, wiesz co, przede wszystkim to ja teraz mam inne podejście do spotkań w pracy, takich projektowych. Ja wychodzę, mówię, co chcę, mówię, czego nie chcę. Zupełnie zmieniło mi się podejście do komunikacji”.

I faktycznie dzięki temu, że został on postawiony w sytuacji, w której musiał się sprzedać, musiał sprzedać swój projekt – to, nad czym tak ciężko pracował – przeniósł te doświadczenia na swoją codzienną pracę i ułatwiło mu to czy prezentowanie swoich racji w czasie rozmów z zespołem czy w firmie, czy wręcz prezentowanie produktu na spotkaniach z klientem.

Tak że hackathon jest wielowarstwowy i myślę, że każdy może wyciągnąć z niego coś innego. Zawsze powtarzam, że przede wszystkim trzeba przyjść z otwartą głową, trzeba być nastawionym na to, że możemy spotkać różne problemy i nie wolno się zniechęcać, trzeba zawsze spojrzeć świeżo na każdy temat.

Od strony nauczyciela widzę, że jeżeli mam kilku uczniów, to każdy z nich ma inne podejście. I to nie o to chodzi, że wszystkie są idealne, ale to powoduje, że dostaję inne spojrzenie na dany problem. Często mam tak, że nigdy nie spojrzałem na problem w dany sposób, a teraz faktycznie zaczynam się nad tym zastanawiać.

Wyobraźcie sobie, że w jednej sali macie trzy tysiące osób – nie porozmawiacie ze wszystkimi, ale choćby z pięćdziesięcioma. Ile już wtedy się od nich nauczycie? Myślę więc, że to jest bardzo fajne rozwiązanie. Takie pokazanie podejścia może bardzo otworzyć umysł, dać nową koncepcję i przynieść dużo korzyści.

Tak. Myślę, że to jest niesamowicie inspirujące, bo widzisz, że „skoro komuś taka ścieżka się udała, to może ja też spróbuję”. I jeszcze do tego masz osobę, która przeszła tą ścieżką, możesz się zapytać, jak to zrobić, czego nie robić. Tak że zdecydowanie fajny przystanek w karierze i w życiu, bo tak jak mówiłam: hackathon rozwija też takie zwykłe, międzyludzkie, towarzyskie kontakty.

 

Czy podczas hackathonu jest przestrzeń do tego, by budować swój network i nawiązywać znajomości w IT? Już mówiliśmy, że tak, ale może zebralibyśmy to w jedną całość.

Tak, jak wspomnieliśmy, na hackathonie jest oczywiście bardzo dużo przestrzeni do networkingu. Myślę, że ten network to jeden z głównych celów organizacji takiego wydarzenia. Możecie więc nie tylko spotkać się z innymi osobami na tym samym poziomie, ale przede wszystkim porozmawiać z ekspertami, którzy potrafią Was naprowadzić na nowe ścieżki kariery, mogą Was polecić innej firmie, opowiedzieć na przykład o jakieś rekrutacji, która się dzieje.

Dodatkowo, tak jak wspomniałam na samym początku, mamy coś takiego jak strefa partnerska, gdzie jest mnóstwo firm, które się wystawiają i są przeszczęśliwe, gdy taki programista do nich podejdzie i będzie chciał z nimi porozmawiać, ponieważ też mają mnóstwo ofert: czy to o pracę, czy jakiegoś stażu, szkoleń itd. dostosowanych do naszych uczestników. Tam więc na pewno warto się pojawić.

Jeżeli jesteś już jakimś, powiedzmy, influencerem branży IT, to myślę, że fajnie będzie wyglądało w Twoich zasięgach, że na przykład byłeś mentorem, gdzieś tam pojawiłeś się jako specjalista i zaprezentowałeś swoje umiejętności. Tak że hackathon networkiem stoi i wydaje mi się, że tutaj każdy znajdzie jakąś opcję do rozwoju swojej sieci kontaktów.

To dopytałam o jedną rzecz. Zostawiłaś mi w notatkach informację, że można porozmawiać wieczorkiem przy kawie, przy piwku. Zastanawiam się, czy jest organizowane coś po hackathonie, czy to już jest we własnym zakresie?

Zawsze dostarczamy piwko na hackathony. Jakbym miała Ci przedstawić taki standardowy model hackathonu i jak to wygląda pod względem czasowym, to rano w sobotę masz rejestrację, zajmowanie miejsc, szukanie zespołu, jest taka trochę nerwowa atmosfera – ludzie próbują się zorganizować, odnaleźć w przestrzeni. Potem o dwunastej wrzucamy szczegóły zadań, więc wszyscy są super spięci, żeby przeczytać jak najwięcej, przejrzeć wszystkie regulaminy i tak dalej i zacząć pracę.

Ta pierwsza część, gdzieś między dwunastą a trzynastą, to jest taki etap koncepcyjny, gdzie ludzie siedzą, rozmawiają, ale są super skupieni na zadaniach. Potem zaczynają pracować i zauważyłam, że od osiemnastej-dwudziestej już się robi takie lekkie rozluźnienie. Wszyscy jesteśmy ludźmi i ciężko być tak skupionym, spiętym przez te naście godzin. Już troszeczkę zaczyna się inny humor i inne rozmowy w kuluarach.

Zazwyczaj gdzieś koło dwudziestej staramy się zanimować uczestników, żeby odeszli od komputerów, żeby gdzieś się przeszli, napili z nami piwka, posiedzieli, porozmawiali. Zwykle na tym chillout roomie, ale też ogólnie na przestrzeni konferencyjnej robimy jakiś kącik (który oczywiście nie przeszkadza ludziom, którzy siedzą i pracują) – jest muzyczka, jest jakieś jedzenie, piwo, no i przestrzeń do tego, żeby porozmawiać, pożartować, pośmiać się i poznać od tej drugiej strony, bo to też jest super ważne.

A nie było jasno powiedziane: czy jak jest piwo, to czy jest też pizza?

Ach, no oczywiście, że tak! Mateusz, jeżeli ktoś by zorganizował hackathon bez pizzy, to trafiłby do najniższego kręgu piekła i nigdy z niego nie wyszedł. Tak, pizza jest co najmniej tak ważna, jak zadania i nagrody pieniężne – zawsze jest pizza, zawsze jest dużo jedzenia, tak że jest to punkt obowiązkowy każdego hackathonu.

Czyli oczywista rzecz, o której nie warto wspominać, ale wolałem upewnić się, żeby było wszystko jasne.

Tak, tak, ale bardzo dobrze, że o to zapytałeś. W nocy też jest pizza. Hackathon to takie wyjątkowe miejsce, gdzie można jeść całą noc i się nie tyje. Naprawdę, te wszystkie kalorie idą w umysł, w szare komórki i tylko tam pączkują, tak że na hackathonach możecie sobie folgować z dietą, jak chcecie. Polecam, sprawdzone.

To myślę, że już rozwialiśmy wszelkie wątpliwości. Nie dość, że nie trzeba kodować, to jeszcze jest piwo, jest pizza, w zasadzie się nie tyje. Nie ma żadnych minusów, więc trzeba się zapisywać i wybrać od razu na hackathon.

Dokładnie. Uważam, że naprawdę każdy powinien chociaż raz przyjść w takie miejsce, zobaczyć i sprawdzić. To jest fajne przeżycie. A poza tym z tego, co wiem, Mateusz, masz jakieś kody, które umożliwiają zrobienie tego wszystkiego za darmo, więc to już jest w ogóle tak dostępna impreza, że ze świecą szukać czegoś innego.

To może od razu powiemy, że można się zarejestrować na stronie, wybrać bilet za trzydzieści dziewięć złotych, jak dobrze pamiętam…

Tak.

I jeżeli wpiszecie kod „DevMentor”, to będziecie mieli wejście za darmo. Zapraszamy więc do rejestracji – im szybciej, tym lepiej. Nie wiem, czy są jakieś ograniczenia ilościowe, czy nie ma żadnych.

Nie, myślę, że na razie nie. Wiesz, gdyby było jakieś dziesięć tysięcy ludzi…

Właśnie, jaki maks tam wejdzie?

Nie wiem, myślę, że z dziesięć… Nie, czekaj, nie. Muszą być krzesła, musi być wygodnie, musi być przejście – bo oczywiście też zapraszamy osoby z niepełnosprawnością, zawsze dostosowujemy przestrzeń do tego, żeby dało się przejechać wózkiem, więc oczywiście mamy takie rzeczy na uwadze. Tak realnie, żeby wszystkim było wygodnie, to zmieściłoby się tam maks pięć tysięcy, ale to taki maks-maks.

OK, no to celujemy w te pięć tysięcy, więc rezerwujcie, bo może braknąć.

 

A teraz takie pytanie, które – myślę – jeszcze bardziej zwiększy popularność tego typu imprez. Czy hackathon to dobre miejsce do szukania pracy, nawet pierwszej? A jeśli tak, to w jaki sposób się zaprezentować? A może powinniśmy się do kogoś zgłosić?

Tak, zdecydowanie to jest fajne miejsce, gdzie można poszukać swojej pierwszej pracy. Tak jak wspomniałam wcześniej, zapraszamy szczególnie na stoiska partnerskie. Dużo firm ma przygotowane oferty dla takich osób, więc jak najbardziej można podejść i porozmawiać. Poza tym, tak jak mówiliśmy, przede wszystkim rozmawiajcie między sobą, ponieważ to, że nie masz doświadczenia, o niczym nie świadczy.

Można podejść i porozmawiać z mentorem: „słuchaj, mam takie umiejętności, takie chęci i chciałbym coś zacząć działać”. Taka osoba też na pewno Was gdzieś nakieruje, zainspiruje – co można zrobić, gdzie szukać swojego miejsca. Można zapytać, jak rozwijać swoją karierę, w którą stronę iść.

Uważam, że też super jest po prostu podejść i zapytać, kogo potrzebują w danej firmie, jakie umiejętności powinienem rozwijać, w którą stronę się szkolić. Jeżeli nawet nie uda Ci się znaleźć nowej pracy na hackathonie, to nie zapomnij dodać do swojego CV, że brałeś udział w takiej imprezie. Przez pracodawców jest zawsze mile widziane, że się starasz, że wychodzisz z własną inicjatywą.

Często te projekty, które są tworzone w ramach wyzwań hackathonowych, później są rozwijane i na ich podstawie też można znaleźć nową pracę, kogoś zaciekawić, pozyskać jakiegoś klienta. Jest tu więc tyle możliwości, ile osób. Każdy pomysł jest dobry i ścieżek jest ogromnie dużo.

To może jeszcze taka propozycja dla Was. Nie wiem, czy macie taką opcję, ale wspominałaś o plakietkach. Może przydałaby się plakietka „szukam pracy”. Wtedy byłoby łatwiej dostrzec takie osoby.

To jest super pomysł! Zapisuję to sobie.

Zapisz, zapisz, może sprawdzę, czy wdrożony.

Dobra, widzimy się w takim razie trzydziestego września na TAURON Arenie i sprawdzamy, czy to wdrożyliśmy. Bardzo fajny pomysł. Myślę, że to też ułatwi ludziom na przykład rozpoczęcie rozmowy.

Tak jest, tak jest.

 

To może zapytam jeszcze o te projekty, które są tworzone podczas hackathonu. Czy możemy je umieścić w portfolio?

Tak, możemy je umieścić w portfolio. Co do dalszego rozwijania, to zawsze powtarzam: czytajcie regulaminy, ponieważ projekt projektowi nierówny, mamy przeróżne wyzwania. Niektóre są nasze, proideowe – widzimy, że jest jakiś problem do rozwiązania, i chcemy go ruszyć. Często są to też wyzwania stworzone przez naszych partnerów, oni mają do tego oddzielne regulaminy, więc wszystkie kwestie jakichś praw autorskich i dalszego rozwijania projektów są omawiane indywidualnie przy każdym wyzwaniu.

 

No dobrze, to idźmy dalej. Czy hackathon może nam jakoś pomóc we wzmocnieniu swojej marki osobistej? Jeśli tak, to w jaki sposób? I tutaj mam na myśli też tę markę programistyczną.

Na pewno – jeżeli jesteś fajnym ekspertem, który ma duże doświadczenie – zaprezentowanie się jako mentor na takim wydarzeniu zwiększy Twoje zasięgi i pokaże, że jesteś prawdziwym specjalistą. Jeżeli budujesz markę osobistą, to poszukujesz klientów. W takim miejscu spotkasz miliony firm, które będą zainteresowane współpracą – fajnie z kimś takim porozmawiać, zaprezentować się, pokazać swoje portfolio.

A jeżeli jesteś po prostu uczestnikiem, to możesz pokazać, jakie fajne rzeczy zrobiłeś w ramach projektu do wyzwania, jak to wszystko rozbudowałeś i jakich użyłeś metod. To zawsze procentuje i pokazuje Twoją markę jako markę specjalisty.

 

A jakie jeszcze inne korzyści, o których nie powiedzieliśmy, możemy czerpać z takiego udziału w hackathonie? Czy jest coś, o czym warto pamiętać?

Wydaje mi się, że już tyle się nagadaliśmy, że wszystko było poruszone. Przede wszystkim jest to taka korzyść socjalna z brania udziału w wydarzeniu dla programistów, dla branży IT. Poczucie bycia częścią czegoś większego jest wartością nadrzędną, którą ciężko przecenić i myślę, że zawsze warto doświadczyć, szczególnie, że – umówmy się – jakiej pracy byśmy nie mieli, to jednak większość z nas ma tę pracę powtarzalną, czasami nawet nudną. Oderwanie się od zwykłej rzeczywistości i wkroczenie w świat takiej trochę grywalizacji, gdzie masz jakiś task do wykonania, misję, musisz skompletować drużynę i wrzucić ten pierścień do Mordoru, jest fajnym wyzwaniem i doświadczeniem towarzyskim.

Tak że myślę, że korzyści z udziału w hackathonie są mega różnorodne i każdy wymieni coś innego. Jak przyjdziesz do mnie na HackYeah we wrześniu i zrobisz sadę, to myślę, że każdy uczestnik troszeczkę inaczej odpowie.

Jak tak powiedziałaś, to sobie pomyślałem, że może będę chodził z mikrofonem i pytał ludzi, co myślą, jak się czują.

Myślę, że takie jakieś wywiady… Fajne by to było, tak że pomyśl.

Chciałbym jeszcze dodać od siebie, ze swojej piaskownicy, dlaczego warto byłoby się pojawić na hackathonie. Często osoby, które do mnie trafiają, mówią, że na przykład nie znają wielu osób z branży IT, nie wiedzą, jak to będzie wyglądać. To może to jest dobry moment, żeby pójść, poznać ludzi, zobaczyć, jak się z nimi rozmawia, jacy są – czy są tacy jak z różnych popularnych seriali, czy może jednak inni i da się z nimi porozmawiać, czy faktycznie tak śmieszkują, czy może nie.

No i to jest super sposób, żeby poznać tę branżę, poznać ludzi i wiedzieć, czego się spodziewać w swojej pierwszej pracy. Często jest taka duża niewiadoma, która prowadzi do różnych obaw – a może wcale nie ma się czego bać.

Wydaje mi się, że pięknie to podsumowałeś. Tak jak mówisz: na pewno to będzie ośmielające dla ludzi, którzy zaczynają karierę w branży IT. Może to im dodać wiatru w skrzydła, bo to jest naprawdę mega fajne środowisko. Ludzie faktycznie śmieszkują, faktycznie czasami są tacy jak z seriali – to wszystko naprawdę bardzo fajnie ze sobą gra. Tak że tak, zgadzam się zdecydowanie, przychodźcie na hackathony i sprawdzajcie, poznawajcie branżę IT, bo jest co.

Powiem Ci, że im dłużej rozmawiamy, tym bardziej sobie nie wyobrażam tam nie być.

Bardzo mi się podoba Twoje podejście. Zgadzam się w stu procentach.

 

No dobrze, to podsumujmy sobie, o czym warto pamiętać przed wybraniem się na hackathon. Słyszałem, że warto wziąć ze sobą śpiwór, może matę. Choć chyba mówiłaś, że śpiwory są? Komputer… Kabel sieciowy, switch jest. A czego nie ma? O czym trzeba pamiętać?

Raczej weźcie ze sobą śpiworek, bo my gwarantujemy jakieś materace, ale co do śpiworków to jednak jest higienicznie, jak każdy ma swój. Poza tym sprzęt – wszystko, czego byście używali pracy, na przykład jeżeli jesteście grafikami, to pewnie jakiś tablet.

My jedzenie i picie gwarantujemy, jakieś słodycze, pizza – wszystko się znajdzie. Pamiętajcie, aby przede wszystkim się zarejestrować, od tego zaczynamy całą naszą przygodę z hackathonem. Wejdźcie na stronę HackYeah i kliknijcie w rejestrację.

Przyjdźcie z otwartą głową – tego nie zapomnijcie, nie zapomnijcie zabrać ze sobą dobrych pomysłów, a my o całą resztę już się zatroszczymy.

Wspominaliśmy o łazienkach, więc pewnie trzeba wziąć ze sobą jakiś ręcznik, jakieś kosmetyki.

Tak, siedząc przez dwadzieścia cztery godziny w danej przestrzeni, nawet księżniczki potrafią się spocić. Staramy się zapewnić w każdej łazience takie rescue boxy, ale wiecie, tam będą trzy tysiące ludzi. Chciałabym za każdego ręczyć głową, ale tego nie zrobię, bo pewnie bym nie miała głowy. Fajnie więc mieć ze sobą swój dezodorant, my staramy się dostarczać mydełka, suche szampony i inne rzeczy, ale przyda się sztoteczka do zębów, pasta do zębów, żeby tak po prostu się odświeżyć i nawet samemu ze sobą lepiej poczuć. Umówmy się: taki prysznic po dwunastu czy osiemnastu godzinach kodowania, to nawet na umysł dobrze zrobi, obudzi człowieka.

Tak że my gwarantujemy prysznice, a wy weźcie ze sobą jakieś ręczniki i tym podobne, żeby można było się odświeżyć.

Jak powiedziałaś o tym zamknięciu na dwadzieścia cztery godziny, to czy to oznacza, że wchodzimy i wychodzimy po dwudziestu czterech godzinach, czy można wyjść w międzyczasie?

Można wyjść, można wyjść! Tak się tylko śmieję. Generalnie zapraszamy, żebyście siedzieli z nami jak najdłużej, ale tak jak już mówiliśmy: są na przykład rodzice, którzy mają pociechy i nie mogą wyrwać się na te dwadzieścia cztery godziny. Nawet jeżeli możecie przyjść do nas na cztery godziny, to zapraszamy na cztery godziny. Niektóre osoby z zespołów tak robią: przyjdą, przegadają projekt, podzielą się zadaniami i ktoś, kto ma na przykład dzieci bądź pieska, który płacze w domu, wraca do mieszkania i swoją część koduje zdalnie.

Jesteśmy teraz zahartowani w pracy zdalnej, działamy na wszystkich różnego rodzaju komunikatorach, Discordach i tak dalej, więc nie ma problemu z komunikacją zdalną. Można jak najbardziej wyjść, można się przewietrzyć, można nawet iść gdzieś na jakąś kolację i wrócić już z nowymi pomysłami, tak że nie zamykamy ludzi dosłownie.

 

OK, no dobrze, to taki stały punkt programu mojego podcastu i stałe pytanie: jaką książkę polecisz osobie, która chce wygrać hackathon?

Jak wspominałam w rozmowie z Tobą, Mateusz, nie ma jeszcze takich książek poświęconych stricte hackathonowi. Jeżeli ktoś jest bardzo, bardzo ambitny, to może do mnie napisać – podeślę mu pracę doktorską Maćka Rysia, który jest prezesem PROIDEI i właśnie obronił doktorat z hackathonów.

Ale Maciek jest też w trakcie pisania książki, więc myślę, że taka książka dla szarego zjadacza chleba niedługo pojawi się na naszych półkach, na rynku. Maciek na podstawie wiedzy, którą zdobył w ponad czterdziestu hackathonach, opowie o tym, jakie są wewnętrzne mechanizmy działania hackathonów, jakie są plusy i minusy takiego wydarzenia, jak je przeprowadzić, jak wziąć udział, jak najwięcej skorzystać z tego, co hackathony oferują. Coś takiego ma się w niedalekiej przyszłości pojawić, więc bądźcie czujni. Myślę, że jak tylko Maciek opublikuje tę książkę, to my na kanałach proideowych o tym napiszemy. Zapraszam do śledzenia nas na socialach.

No dobrze, to czekamy na książkę.

 

A teraz powiedz, proszę, gdzie możemy znaleźć Ciebie w sieci i gdzie możemy dowiedzieć się więcej na temat hackathonu, o którym tyle rozmawialiśmy (niekoniecznie tylko o nim, ale było dużo na temat tego, który niedługo się odbędzie).

No to zacznijmy od gwiazdy naszej rozmowy, czyli od HackYeah. Przede wszystkim zapraszam Was serdecznie na stronę HackYeah.pl. Poza tym jesteśmy z HackYeah wszędzie, gdzie warto być (tak mi się wydaje) – znajdziecie nasze profile na Facebooku, LinkedInie, Twitterze, Instagramie. Mamy fajnie rozbudowany, duży kanał na Discordzie, gdzie odpowiadamy na wszystkie pytania, dzieje się tam cała taka komunikacja ogólnohackathonowa, więc tam też zapraszamy.

I tak naprawdę w tych samych miejscach, gdzie znajdziecie HackYeah, znajdziecie również mnie. Ja zazwyczaj w sieci występuję jako Tomaszi, więc wpisujcie – czy to na Instagramie, czy na Facebooku, czy na Discordzie – „tutomaszi” i powinnam Wam wyskoczyć. Jeżeli mielibyście jakiekolwiek pytania, to jak najbardziej jestem otwarta i chętnie z Wami porozmawiam, pomogę, jeżeli coś jest dalej niezrozumiałe. No i generalnie to chyba tyle.

To może ja tylko przypomnę o kodzie. Jeżeli chcecie skorzystać z kodu i mieć wejściówkę za darmo, to wpisujecie kod „DevMentor” i macie wejście za friko, tak?

Tak, tak, jest tam taka opcja biletu „basic” – klikacie w nią i wpisujecie kod podany przez Mateusza. To, o czym nie wspomniałam (a myślę, że warto dodać), to że zazwyczaj wszystkie pieniądze, które zarabiamy na biletach, przeznaczamy na jakąś fundację. W tym roku jest to Fundacja Nauka. To lubię. Jeżeli więc chcecie równocześnie wesprzeć fundację, to zapraszamy do rejestracji odpłatnej. To jest trzydzieści dziewięć złotych, więc wydaje mi się, że nie jakieś wielkie pieniądze. A jeżeli bardzo lubicie jeść i czujecie, że przyjdziecie na ten event nie tylko kodować, ale też jeść, to jest jeszcze opcja biletu z ciepłymi posiłkami, gdzie poza pizzą będziemy Wam serwować pełen obiadek – jest to bardziej rozbudowana cateringowa opcja. Jeżeli ktoś czułby się z tym bardziej komfortowo, to jest taka możliwość.

Powiedziałbym, że jak ktoś nie chce jeść pizzy, bo pizzy będzie tyle, że nie zabraknie.

Tak, dokładnie. Jak na przykład macie uczulenie na gluten, to wtedy myślę, że opcja tego rozbudowanego biletu będzie lepsza.

Super, dobrze. No to w takim razie, Paulino vel Tomaszi, bardzo dziękuję Ci za rozmowę i podzielenie się z nami tymi wszystkimi informacjami. Myślę, że bardzo dużo osób będzie chętnych na wzięcie udziału. Mam nadzieję, że rejestracja nie będzie musiała zostać zamknięta ze względu na wyczerpany limit.

Dziękuję Ci ślicznie, Mateuszu, za zaproszenie. To była prawdziwa przyjemność z Tobą porozmawiać. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy i zapraszam serdecznie do udziału w HackYeah, bo jestem przekonana, że Wam się spodoba. Do zobaczenia w Krakowie trzydziestego września na TAURON Arenie.

Do zobaczenia, trzymajcie się, hej!

Cześć!

Słuchaj także na:

Udostępnij ten artykuł:

Mentoring to efektywna nauka pod okiem doświadczonej osoby, która:

  • przekazuje Ci swoją wiedzę i nadzoruje Twoje postępy w zdobywaniu umiejętności,
  • uczy Cię dobrych praktyk i wyłapuje złe nawyki,
  • wspiera Twój rozwój i zwiększa zaangażowanie w naukę.

Mam coś dla Ciebie!

W każdy piątek rozsyłam motywujący do nauki programowania newsletter!

Dodatkowo od razu otrzymasz ode mnie e-book o wartości 39 zł. To ponad 40 stron konkretów o nauce programowania i pracy w IT.

PS Zazwyczaj wysyłam 1-2 wiadomości na tydzień. Nikomu nie będę udostępniał Twojego adresu e-mail.